Transkrypcja Odc. 016 – Jak prowadzić biznes w zgodzie ze sobą

Jeśli chcesz ten odcinek odsłuchać, kliknij tutaj

Wstęp – Z tej strony Zosia, a Ty słuchasz podcastu Filozofia Życia. Jest to podcast do którego zapraszam wyjątkowe, inspirujące kobiety które opowiadają o swojej drodze samoakceptacji i samorozwoju. Dzisiaj mam wielką przyjemność przedstawić wam Małgorzatę Wardaszkę. Małgosia jest strateżką marki i komunikacji. Przede wszystkim mnie urzekła tym, że jest kobietą która słucha siebie i która stara się działać w zgodzie ze sobą. Jej droga do odkrycia czym jest strategia i że to jest to czym naprawdę chcę się zajmować jest dla mnie fascynująca i nie mogę się doczekać aż jej odsłuchacie. Zapraszam Was serdecznie do odsłuchania.

Zosia – Dziękuję bardzo że przyjęłaś zaproszenie do mojego podcastu. Jest mi bardzo bardzo miło.

Małgosia – Bardzo ciekawy podcast i w ogóle bardzo ciekawy temat. Cieszę się że mogę odpocząć trochę od strategii i od marketingu. To będzie myślę uwalniające dla mnie

Z – No właśnie, może na początek opowiedz trochę czym się zajmujesz. Najlepiej przedstawia się sam gość, sama gościni. Więc Małgosiu, kim jesteś i co robisz?

M – Jestem… no właśnie, zaczynę może tak nie biznesowo. Jestem kobietą, matką dwójki bardzo fajnych dzieci jeszcze w wieku jedno cyfrowym. Jestem żoną bardzo sympatycznego człowieka, a zarabiam na życie pisząc strategie, tworząc, budując marki i komunikację.

Z – Dla mnie to było zawód który niedawno odkryłam ponieważ myślałam że marka po prostu wchodzi na rynek. Wiesz tak magicznie wchodzi na rynek i było to dla mnie odkryciem jacy ciekawi ludzie muszą to robić, ponieważ nie znajdziesz tego w żadnej gazecie.

M – Może masz w prasie „szukamy strategię do marki” ale nie ma na przykład studiów pod tytułem Strategia Marki. Są studia które przygotowują do zawodu marketera, marketing, zarządzanie, to oczywiście jest ale jak się okazało po czasie, bo ja wcześniej tego też nie wiedziałam. Wiesz jak miałam lat 20 to ja nie wiedziałam tego, że to jest coś zupełnie innego. Jednak strategia a marketing to jest coś oczywiście gdzieś w pewnym sensie łączy na pewnym etapie ale jeśli chodzi o styl to to chyba wymaga jakiś innych z

Z – Jak znalazłaś te drogę? Czy zawsze czułaś że masz w sobie predyspozycje do bycia strategiem czy to jest coś co zauważyłaś już po czasie?

M- Ja zawsze czułam ale ja tego bardzo długo do siebie nie dopuszczałam. To znaczy bardzo długo pracowałam na takich stanowiskach które wymagały jednak ogarniania. Bardzo szybko trafiłam do agencji reklamowej bo właśnie czułam, że mam taki potencjał kreatywny ale bardzo długo byłam na stanowiskach tak zwanych ogarniających. Więc jak się trafiało coś fajnego gdzie ja mogłam się gdzieś tam wykazać jakąś pomysłowością to to było fajne ale przeważnie to było niefajne bo trzeba było pisać znaczy robić prezentację albo jakieś tabelki. A ja zawsze byłam bardzo słaba w tabelki. I powiem ci szczerze że ja właśnie zawsze byłam słaba w takie egzekucyjne rzeczy nie zawsze był ktoś kto robił tabelki zawsze był ktoś kto kto pamiętał o czymś a ja nie pamiętałam.

Ja jestem tym człowiekiem który idzie do sklepu po sól i wraca z mąką. I nie wiem jak to się dzieje po prostu nie wiem jak to się dzieje. Jestem umówiona z kimś na na rozmowę i to jest bardzo ważna dla mnie rozmowa. Ja na nią czekam ale wiesz tego dnia coś przełącza mi się w mózgu. Nawet jeśli rano spojrzałam w kalendarz i wiem że ta rozmowa ma się odbyć coś mi się w mózgu przyłącza i ten ktoś łapie mnie w środku Lidla gdzieś tam między półkami, że ‚Słuchaj wszyscy czekają na Ciebie’. A ja nie wiem jak to się wydarzyło. Ostatnio taki sławny jest przykład… pojechałam do banku samochodem. Weszłam do banku załatwiłam co miałam załatwić. Wyszłam z banku, pomyślałam, ale piękna pogoda. Ja to jestem jednak sprytna, że tak na piechotę zrobię trochę kroków. Byłam przekonana, że ja tam przyszłam! I wyszłam sobie z tego banku i sobie wracam do domu na piechotę i jakoś zupełnie przypadkiem (bo potem ja do biura też chodzę piechotą) więc wiesz jakieś 2 dni po chodziłam sobie piechotą do biura zapominając w ogóle o tym samochodzie. I któregoś dnia mąż rano mówi, że coś tam potrzebuje z tego samochodu do swojego samochodu. Dzwoni do mnie z dołu, „A gdzie jest samochód?”. Chyba pod blokiem. No nie ma go. No tak, przecież pod bankiem 3 dni temu go zostawiłem. No nie wiem, to jest bardzo uciążliwe ale nauczyłam się już z tym żyć i i miał tak od zawsze.

Z – Małgosiu to jest piękne! Uciążliwe, rozumiem, ale również piękne bo Ty żyjesz chwilą. Jak wychodzisz z tego banku i świeci słońce to nie masz tak jak większość osób, że wracam do samochodu. Nie ma samochodu, jest piękne słońce.

M – No nie wiem. Ja czekam na moment kiedy kiedyś zapomnę dzieci odebrać z placówek albo coś się wydarzy. Ale no póki co nie ma strat w ludziach. W każdym razie, mam tak od zawsze. To taki jest styl myślenia. No i w tych pracach moi współpracownicy oni byli zawsze w tym lepsi. Ktoś lepiej ogarniał ktoś po prostu myślałam o czymś o czym ja nie umiałam pomyśleć. Przez bardzo długi czas, naprawdę bardzo długi czas, Ja się biczowałam z tego powodu. Pamiętam taki moment, byłam naprawdę bardzo młoda i poszłam na urlop i zostawiłam szefowej swój komputer. Jak wróciłam to ona miała bardzo dużo zastrzeżeń. Małgosia, nie masz wszystkich klientów posortowanych w mailach, Ty masz taki tam chaos. Dlaczego Ty masz taki bałagan na pulpicie, dlaczego to dlaczego coś tam i dlaczego nie zaczynasz korespondencji jakby nowy temat…

Pamiętam że to był taki pierwszy moment kiedy ja najpierw do siebie powiedziałam, kurde no, znowu nie ogarniam. Wyszło szydło z worka. Ale moja druga myśl, to był pierwszy raz w moim życiu kiedy przemknęło mi przez myśl, to jest moje. Mówię tej szefowej, słuchaj, ale zapytaj klientów czy im to przeszkadza. Zapytaj klientów czy oni się czują mniej zaopiekowani. Zapytaj klientów czy mają jakiekolwiek zastrzeżenia do mojej pracy. Takie merytoryczne. Bo jeśli tak, no to dobra, możemy o tym pogadać, możemy to przemyśleć. Ale jeśli nie no to ja nie widzę powodu, żebyś Ty miała wpływ na to w jaki ja pracuję sposób. Rozumiem, że ten efekt ma być osiągnięty, ma być dowiezione. Wydaje mi się, że sposób w jaki to zrobię nie powinien już nikogo interesować. Też klient nie ma czasu myśleć o jakiś dziwnych rzeczach. On chce, żeby było dowiezione. A, że mam jak mam… no to rzeczywiście po prostu tak mam. I pamiętam był taki moment w mojej ostatni etatowej pracy, byłam wtedy kierownikiem produktu. Przyszłam na tę stronę mocy taką… myślałam, że jak będę pracować w marketingu to będzie lepiej. W sensie, że marketing to takie kreatywne miejsce, ja tam będę mogła sobie wypłynąć. No nie do końca tak było bo z marketingu trafiłam do działu produktu i wiesz jako kierownik produktu byłam tak trochę na styku marketingu i na styku RBD.

Z – Wytłumaczysz od czego to skrót?

M -Dział badań i rozwoju. Czyli to wszystko jak produkt powstał od receptury, tak technologicznie. A później marketing to oczywiście wiadomo, żeby to wszystko opakować i jakoś sprzedać. To była o tyle taka dziwna praca, mega rozwijającam ja bardzo miło wspominam ten czas. Bo to była taka praca bardzo bardzo z ludźmi i to był kontakt, taki prawdziwy kontakt z produkcją. Więc na przykład jak uruchamiano produkcję to musiałam tam pójść i ten pierwszy produkt który zjechał z taśm ja musiałam obejrzeć, zważyć, zmierzyć i się podpisać. Czy tam wszystko moim zdaniem jest w porządku. Poznałam bardzo dużo ludzi z różnych bajek i tam wtedy też się dowiedziałam, że to jest zupełnie inny styl. Lubię pracować z ludźmi, ja lubię gadać. Miałam koleżankę która wszystkie papierkowe rzeczy brała na siebie bo jak nie znosiłam, ja naprawdę robię złe tabelki, jestem w to po prostu słaba. Więc ona robiła wszystkie tabelki dokumentacji, jakieś tam rzeczy a ja chodziłam uruchomić produkcję bo ona nie znosiła tego, że musi tam pójść rozmawiać z ludźmi, musi rozwiązywać konflikty albo w ogóle musi słuchać co mają ludzie do powiedzenia. A ja to bardzo lubiłam. Więc byłam od tych zadań około ludzkich, od tych zadań kreatywnych, a ona brała tę część taką dla mnie w ogóle nie zrozumiałą kompletnie.

Wtedy były badania, na pewno nie był to Gallup, to było zupełnie coś innego… HR przeprowadzał taki test osobowości i mi wtedy właśnie wyszło to wszystko co ja teraz wiem, co np Gallup potwierdził. Ale na tamtym stanowisku to było takie so so więc przyszła pani z HRu i powiedziała, Małgosiu musisz się trochę bardziej postarać, musisz trochę bardziej ogarniać, musisz robić ładniejsze tabelki, wiesz, bo Ty chyba głowę masz w chmurach. Dla mnie to był znak, już starczy. W sensie, że faktycznie, że ja mam głowę w chmurach. Ja robię rzeczy i już wtedy robiłam rzeczy dla znajomych już wtedy pomagałam znajomym z ich markami z ich jakimiś marketingowymi rzeczami. Więc jak gdzieś tam już na boku, mówiąc brzydko, robiłam już te rzeczy. Nie musisz robić tabelek nie że wypełni w inny sposób pracujesz i zamiast tutaj wiecznie udawać, że nie jesteś wielbłądem cały czas gdzieś, że nie pasujesz. Możesz robić to co Tobie wychodzi, zacząć robić to w czym jesteś faktycznie dobra, co czujesz i gdzieś tam jest Twoje.

I jeszcze właśnie z tą strategią chciałam powiedzieć, że tak jak mówiłam nie ma czegoś takiego jak studia strategiczne. Nie możesz wczoraj nie być strategiem a dzisiaj już być strategiem. Myślę, że strategiem albo strateżką stajesz się wtedy kiedy po prostu zrobisz ileś tam strategii i poczujesz, to jest dla Ciebie, te marki się utrzymują. Poznasz stratega po strategiach jego.

Mam bardzo wielu znajomych, którzy zrobili taki switch graficzny. Byli przez wiele lat grafikami ale oni gdzieś tam czuli, po prostu przychodzili ludzie do nich przyhodziły te firmy… oni czuli, że tu jest niespójnie i rozwijali te swoje strategiczne umiejętności. No i w pewnym momencie się okazało że strategie bardziej im leżą niż identyfikacje wizualne. Znam strategów takich którzy w latach 90 w związku z tym, że byli absolwentami jakiś takich kreatywnych studiów typu filozofia, typu socjologia… Lata 90 to był czas tych działów marketingu który się dopiero pojawiały nie tych pierwszych agencji reklamowych więc ci ludzie wyrośli z tamtych środowisk. Najlepsze to jest tak, że po prostu zacząć to robić, zacząć się tym interesować. Z czasem po prostu będzie się robić to coraz lepiej. Ja to odkryłam tak, że pewnego razu stwierdziłam, że to już starczy. Naprawdę, że szkoda jest życia na to żeby udawać codziennie kogoś kim się nie jest. Za wszelką cenę starać się robić coś do czego się nie nadaję. Ja dzisiaj to wiem, jestem taka mądra bo po pierwsze, ja już od wielu wielu lat robię to co robię. Ale gdzieś tam nie wiem dwa, trzy lata temu zrobiłam test Gallupa. Robiłaś test Gallupa? Co Ci wyszło?

Z- Wyszło mi jako pierwszy talent Zbieranie (input). Jak zobaczyłam zbieranie… jakiś test mi mówi, że jestem zbieraczem!

M- Brzmi jak jakiś taki bałaganiarz, przynosi śmieci do domu i kolekcjonuje

Z- Dokładnie. Więc Zbieranie, potem mam Stratega, potem Commander czyli dowództwo.

M- A czujesz je?

Z- Ja czuję, bo jak Cię pierwszy raz usłyszałam to poczułam magnetyzm, ‚To jest mój człowiek’. W sensie, Twój sposób myślenia, jak Ty łączysz różne rzeczy razem, to ja też tak widzę różne rzeczy. Ale już na przykład z egzekucją gorzej. W tym teście Gallupa egzekucję mam bardzo, bardzo nisko. Ja nie potrafię już czegoś zrobić. Więc bardzo się identyfikuję z tym co mówisz.

M- Jasne, no właśnie. A wiesz dla mnie to było uwalniające. Mam stratega na pierwszym miejscu. Też na początku byłam zdenerwowana i tak właśnie w ogóle pominęłam tego stratega w rozmyślaniach. Myślę sobie, że myślę… no chyba każdy myśli, bez jaj. Ale potem się okazało, że no nie. Faktycznie to jest pewien styl myślenia. Chociaż właśnie będę się upierać wiesz, że strateg, tak ludzie myślą często, że to jest bardzo kreatywny zawód. Powiedziałabym, że to jest styl myślenia wcale nie taki super z kreatywnością związany. Raczej z układaniem.

Z- Opowiedz więcej o tym w jaki sposób Strategia jest kreatywna. Na początku mówiłaś, że jest to bardziej kreatywne niż ta praca z Excelem i ogarnianiem. A mimo wszystko nie jest do końca.

M- Kreatywne w tym sensie, nie jest to gdzieś obwarowane tabelkami. Nie wyliczysz strategii. Więc pod tym względem kreatywne. Nie kreatywne w tym takim powszechnym tego słowa znaczeniu. Ja bardzo lubię takie bardzo lubię cytat Paula Klee „Jedno oko widzi, drugie czuje”. Jak pomyślisz o Biedronce to dobrze wiesz co tam znajdziesz. Jak pójdziesz do Louis Vuitton to wiesz że tam wiesz no 100 zł specjalnie nie, że tam jest jednak drogo, luksusowo, jakoś inaczej. Ktoś sobie zadał trud żebyś Ty myślała tak jak myślisz o danych Markach. Jak sobie myślisz Volvo to masz na myśli bezpieczeństwo i nie musisz wiedzieć z kąd to przyszło. Nikt nie przysłał do domu ulotki ‚od dzisiaj firma Volvo to bezpieczeństwo, proszę tak o tym mówić. Bardzo byśmy prosili, zmiana wchodzi z dniem 28 lutego’. No nie, to j jest szereg zabiegów różnego rodzaju, żebyś Ty myślała tak jak myślisz o tej marce. I właśnie proces który prowadzi do tego, że ty myślisz tak jak my chcemy, to jest właśnie zbudowanie pewnego obrazu danej Marki w umyśle konsumenta. Tylko, że różne są te sposoby budowania tego. Ja na przykład wzrosłam na klasycznych teoriach strategicznych. Wzrosłam wiesz na Ackerze, na Trottcie na Reissie. Na tym co stworzył Maciek Tesławski.

Myślę, że ja już trochę mam inne do tego podejście wiesz bo gdzieś tam równolegle ze 4 lata temu odkryłam metody projektanckie. Odkryłam Design Thinking, cały ten mindset Human Centered Design. Mówię o tym HCD bo to jest krócej, czyli tym zorientowaniu na człowieka. To zmieniło w ogóle totalnie moją percepcję i i sposób patrzenia na marki, na biznes. Myślę, że ja robię to trochę inaczej niż się robi. Tak bym powiedziała że gdzieś tam mam swój sposób. To jest tak, że jak już raz się coś zobaczy to się nie da tego odzobaczyć. Jak ktoś wejdzie w ten nurt, się w niego zanurzy to już się nie da tego zobaczyć. Więc ja nie jestem w stanie sobie teraz tego klienta tego odbiorcy gdzieś tam odkleić od strategii. Chyba z drugiej strony wydaje mi się to robię ale finał jest taki, żebyś ty patrząc na jakąś markę, stykając się z nią, nie będąc z nią w kontakcie, żebyśmy celował, czuła to co my chcemy. Żebyś czuła co twórcy marki, z czym do ludzi wychodzą. Coś chcą im przekazać. Tam gdzieś jest jakiś za tym przekaz, jakieś wartości.

Sam proces tak jak mówię to nie jest taki wiesz, leżę niepotrzebnie w chmury tylko są pewne analizy których nie możesz nie zrobić, żeby to miało ręce i nogi. Więc to nie jest taki totalnie twórczy proces, dziś to będzie tak, a jutro będzie tak a pojutrze może jeszcze coś innego wymyślę. Pod tym względem nie jest kreatywny, taki całkiem dowolny proces, że dziś wymyśla jedno zdanie jutro to będzie coś tam że gdzieś. Jednak ramy ta strategie ma. Większe, mniejsze w zależności od zapotrzebowań. No ale ale są pewne elementy które trzeba przejść, przeanalizować, określić, dookreślić. Żeby to miało ręce i nogi. Jeszcze jedna rzecz dlaczego myślę, że to nie jest kreatywne. Są stratedzy oczywiście i którzy to potrafią… ale uważam, że nie świadczy źle o strategach i strateżkach. Na przykład ubieram rzeczy słowa i słowa są bardzo ważne. Jak prezentujesz te strategie to słowa są czasem kluczowe. Semantycznie powiedzieć coś o coś innego to czasami to jest zupełnie inne zabarwienie. Czy są to jedno słowo ma znaczenie ale to nie znaczy że ja jestem dobra w słowa. Ja nie muszę być dobra w słowach. Ja nie muszę tego potem napisać i ja mogę wpaść oczywiście na hasło na dobry claim ale nie muszę tego robić. W sensie ja nadaję kierunek, ja ubieram to wszystko w słowa. Ja gdzieś układam.

Wydaje mi się, że najwspanialej to gra, mnie najlepiej się pracuje w takim teamie kreatywnym, kiedy pracuje ze mną kreatywny copywriter. On w agencji był odpowiedzialny za koncepty kreatywne. Taka osoba która wchodzi po mnie albo ze mną tak na zakładkę. Ona ubiera w ładniejsze słowa które idą potem do ludzi. Ja nie muszę, nie mam i pod tym względem tak jak ci mówię no to nie jest kreatywne nie, że ja się nie czuje władca, żeby to potem napisać. Stworzyć i strategie a potem jeszcze napiszę ci teksty na stronę. No nie, nie napiszę Ci tekstów. Ja mogę sprawdzić potem czy te teksty oddają strategie ale nie czuję się w ogóle na siłach, żeby potem wymyślić coś takiego, wiesz, wow.

Z- To co robiłaś wcześniej z tym Excelem to nie było Twoje. Jak masz być w tym kreatywna, jeżeli Ty tabelek nie lubisz. Natomiast Twoja koleżanka która to uwielbia, myślę, że ona jest bardzo kreatywna w swoim tworzeniu tabelek

M- O Jezu wiesz jakie to były piękne tabelki. To były piękne dokumenty, naprawdę, jakieś specyfikacje techniczne czy coś. Ja mam ciarki ale ona się odnajdywała w tym i bardzo to lubiła. Także wierzę w to.

Z- Brzmi trochę jak skomplikowana sprawa, te marki wewnątrz. Ja wiem że dla Ciebie to nie jest skomplikowane. Natomiast z jednej strony jest strateg z drugiej strony copywriter, z trzeciej strony ktoś tam i dla osoby która ma swój mały biznesik albo średniej wielkości biznes to brzmi jak dużo zachodu. Czy małe biznesy potrzebują takiego ukierunkowania i stratega?

M- Kojarzysz jak wchodzisz sobie na Onet albo na Wirtualną Polskę to na dole są zawsze reklamy dziwne: ‚dietetycy jej nienawidzą schudła w jeden dzień pijąc tylko ten sok’. To ja myślę, że to co teraz powiem to będzie wiesz ‚stratedzy i strateżki jej nienawidzą’. Ja uważam, że można samemu to zrobić. Są biznesy które nie potrzebują strategii. Ja będę się upierać że to jest strategia tylko, że po prostu w głowie twórcy. Ktoś może no mieć ten styl myślenia i czuć pewne rzeczy a ich nigdy nie nazywać, nie badać się czy ma tam zestaw talentów. Może więc może to super czuć, stworzyć naprawdę świetną markę, świetnie prosperujący biznes, bardzo spójny wizerunkowo i w komunikacji. Bo on to po prostu czuję. I teraz czy taka osoba musi przyjść do mnie? No nie musi w ogóle.

Mój podcast Marki Testowane na Ludziach powstał właśnie dlatego że ja naprawdę wierzę w to że można samemu bardzo dużo przemyśleć i są biznesy którym potrzeba po prostu odpowiedzi takiej szczerej na parę pytań. Po co ja to robię, jak ja to robię. Simon Sinek zrobił bardzo dobrą robotę tworząc ten swój złoty krąg. Naprawdę jestem przekonana że gdyby małe Marki przysiadły i odpowiedziały sobie bardzo tak wiesz porządnie na piśmie… to jest super baza do komunikacji możesz z tym wyjść do ludzi i i też jest super. Naprawdę jeżeli mówisz w kółko o tym samym (bo ja uważam że o rzeczach ważnych trzeba mówić w kółko), jeśli masz jakiś zestaw wartości idziesz z tym świat to trzeba o tym mówić w kółko. Jeżeli będziesz o tym mówić no to zbudujesz spójną markę. Ludzie mówią, że strona, że logo, że coś tam… No ja myślę, że to nie to jest najważniejsze. Raczej powinno się zastanowić po co mi to, komu ja chcę pomóc. Co ja w ogóle chce robić. To są ważniejsze rzeczy i taki biznes bez identyfikacji wizualnej udaje się lepiej. Jeśli mają przemyślaną tylko jedną rzecz nie niż odwrotnie że nie mają przemyślane ale za to mają wszystkie jakieś tam graficzne rzeczy piękne i spójne. Czemu nie dążyć do idealnej sytuacji. Skonsultuj się z taką osobą jak ja, ktoś kto wyjmie Ci z głowy to wszystko. Bo nie nie musisz jako twórca Marki, jej właścicielka nie umieć pisać przecież nie a jednak coś fajnego chciałabyś przekazać w tym ludziom więc może warto by było się zgłosić do kogoś takiego. Tylko wiesz to wszystko można robić na spokojnie na raty. Wyciągając to ile jestem w stanie zrobić sama. Ile muszę zlecić. To nie muszą być zaraz wielkie agencje, mamy fantastyczne czasy i jest bardzo dużo freelancerów, jest ogromna rozpiętość cenowa. Myślę, że każdy sobie znajdzie swoje miejsce. Odpowiadając na Twoje pytanie można to zrobić samemu.

Z- W jednym odcinku swojego podcastu mówisz, że wiele osób często nie wie dlaczego w ogóle tworzy swój biznes. Można to też rozszerzyć, że w ogóle nie wie czemu pracuje. Zastanawiam się co miałaś na myśli. Dlaczego ludzie nie wiedzą dlaczego tworzą swoją markę? Czy to dlatego że ludźmi kieruje tylko chęć zarabiania pieniędzy czy to jest taki brak odnalezienia siebie?

M- Są różne powody. Ja zauważam teraz taki Trend, że ludzie którzy prowadzą swoje biznesy bardzo mówią źle o etacie. Ja jestem takim type, że bardzo źle wspominam, w ogóle ja nie jestem typem etatowym. Naprawdę ja na swoim się odnalazłam, to jest moje miejsce. Ale nie widzę teraz też powodu, że mój przypadek w biznesy i rzucać etaty i teraz tylko tworząc swój biznes można się rozwinąć A widzę taką narrację w sensie że ktoś już już ma i mu się udaje to twierdzisz, że wszyscy muszą. Ogromny stres, ogromna odpowiedzialność i wcale nie potrzeba tego wszystkim. Są ludzie którzy mają świetne pracę i naprawdę rozwijają się w ramach swojej pracy etatowej. Ale no właśnie przez to że wszyscy tak mają i koleżanki zakładają biznes koledzy zakładają biznes to może ja też założę biznes i dużo takich biznesów znam że wszyscy coś robią to i ja coś zrobię ale nie mam tak naprawdę poczucia. Są pytania na forach Mam 200,000zł, jak myślicie w jaki biznes najlepiej założyć. Nie wiem jaki biznes najlepiej założyć. W czym się będziesz najlepiej czuł? Więc to jest jedna rzecz.

A druga, często jest tak, że właśnie czujesz nawet że chcesz pracować na swoim ale zakładasz biznes tak po prostu no bo myślisz sobie że to będzie taka inna forma zarabiania pieniędzy. Masz gdzieś z tyłu głowy, kurde, a po co. Myślę, że to jest ten taki moment kiedy małe Marki zaczynają się plątać w zeznaniach. Bo widzą z drugiej strony inne marki które sobie świetnie radzą które łapią świetny kontakt z odbiorcami które budują społeczności wokół siebie. I tak sobie siedzisz, kurde co jest nie tak, co jest ze mną nie tak. Bardzo często okazuje się później że jak zaczynamy grzebać to się okazuje, że o tym wcześniej nie myślał. Bardzo często mi się to zdarza. Mówią, że misja, o Jezus, jakaś misja, to jest takie żałosne. Ludziom się wydaje że to są jakieś takie ogromne słowa które nie przystają do tego jak ktoś ma budkę z kebabem. Myślisz, jaką misję może mieć człowiek który prowadzi budkę z kebabem.

Pamiętam miałam taką na jesiennej edycji warsztatów była przedsiębiorczyni która powiedziała coś takiego że dzień wcześniej przed naszym spotkaniem mąż wrócił z jakieś rozmowy o pracę i zaczęli opowiadać, że to że tamto że coś tam wiesz jak to rozmowa o pracę. Ona mówi, że jej się zaczęło przypominać, jak ona była na etacie kiedyś i jak chodziła na te spotkania i zadawali te dziwne pytania i ona się źle potem czuła. Wiesz wychodząc z rozmowy o pracę myślała, mogłam lepiej powiedzieć tamto… takie udawanie kogoś.I ona mówi że poczuła to wiesz tak w ciele Po prostu że ona nie chce że że ona się cieszy że pracuje na swoim i żeby miała robić 1000 innych rzeczy ona będzie pracowała na swoim. No i się okazało że to jest to jest ta wartość. To jest to jej takie totalnie jej dlaczego, że ona w innych warunkach po prostu się dusi i w innych warunkach nie ma poczucia sprawczości i to poczucie sprawczości jest jej bardzo potrzebne do życia, do wzrastania. Do tego, żeby się rozwijać na różnych polach. Także to mogą być różne rzeczy. Ja sobie myślę, że właściciel budki z kebabem też powinien sobie zadać takie pytanie. Ja to zawsze powtarzam, spotykamy się po to, żeby zarabiać pieniądze. W ogóle wykluczam opcje charytatywnych Marek bo to to się nie sprawdza, to jest bzdura. Wszystko się musi monetyzować. Więc pomijamy ten oczywisty aspekt, no i wtedy jest problem bo właśnie ludzie nie wiedzą o tym a potem jak zaczynamy grzebać okazuje się że gdzieś tam w środku coś mają. Jest jakaś motywacja.

Z- Dlaczego uważasz że nie ma charytatywnych Marek?

M- to jest ten filtr HCD przez który teraz przypuszczam rzeczywistość. Założenia podejścia Design Thinking są takie że muszą się spotkać trzy rzeczy. Musi się spotkać to potrzeba realna potrzeba odbiorcy, musi się spotkać z możliwością techniczną, technologiczną wykonania tego i musi się spotkać z opłacalnością. Już dawno stwierdzono, że jak ktoś nie ma właściciela to bardzo się słabo ma. To jest przykład z życia. Metody projektanckie są stosowane bardzo często w krajach… już teraz nie mówi się kraje trzeciego świata. Więc tam bardzo często stosuje się metody projektanckie. Tam jest bardzo dużo wyzwań typu brak bieżącej wody, pożywienia i to są takie rzeczy które oczywiście można nakładać plasterek pod tytułem My tutaj na północy kupujemy firmy Nestle, produkujemy plastik na potęgę a oni wysyłają za nasze pieniądze wodę na południe. Tylko ,że to jest krótkowzroczne, no to ci plasterek. I bardzo często metody projektanckie są stosowane wiesz w projektowaniu innowacji który mają za zadanie właśnie odmienić los tych ludzi wpłynąć jakoś na tamtejszą rzeczywistość. Ale tak systemowo, żeby to miało ręce i nogi. Na przykład stworzenie systemu kanalizacyjnego który by działał w tamtych warunkach przy założeniu że nie bardzo jest woda, przy różnego rodzaju obostrzeniach, rzeczach na które nie mamy wpływu. Trzeba projektować. Dobrze zaprojektujesz coś i co dalej się z tym dzieje? Kto jest właścicielem, kto to będzie produkował, jak to się będzie działo. Jeśli komuś dasz za darmo to może się zdarzyć że ten ktoś tego nie uszanuję.

To jest raz, a dwa, jeśli musi na coś zapracować to też zupełnie w innej w innej sytuacji stawiasz tego człowieka. On startuje z poziomu kogoś kto uczestniczył w projekcie,partycypuje. Bo on coś kupuje od Ciebie. Oczywiście oferujesz bardzo dobrą cenę, to jest wszystko tak zrobione żeby on nie poszedł z torbami i założenie jest takie żeby zarabiać minimalnie tak niemalże po kosztach. Ale to musi się komuś opłacać, żeby on to zrobił a Ci ludzie muszą to kupować bo wtedy też swojej społeczności, też czuli, że coś mają, że też coś wymyśli, że coś ulepszają. A nie tylko są tymi biedakami którym wciąż ktoś wiesz podrzuca rybę zamiast wędek. Więc to jest taki mechanizm psychologiczny ale też po prostu ekonomiczny. Nie ma nic złego w monetyzacji rzeczy. Nie ma nic złego bo ktoś tego potrzebuje. Oni tego potrzebują a Ty odpowiadasz na te potrzebę.

No ale widzisz, to jest po kłosie tego marketingu który Ci mówi, A Ty co zrobisz żeby się pozbyć siwych włosów? To jest ten marketing który, Ci wtacza pewne schematy, pewne konwencję, żeby sprzedawać więcej. To jest ten marketing tworzenia klienta. Czyli mam produkt a Ty go kup nawet kosztem tego, że ja Ci wmówię, że nie jesteś ładna jeśli go nie kupisz. Jak podejdziesz z drugiej strony do tematu strategii, podejdziesz do budowania biznesu odwrotnie, to zobacz jest bardzo ważną rzeczą jest jest na przykład model kanalizacji. Dlaczego ktoś miałby na tym nie zarobić, ten pieniądz on musi krążyć i tak w gospodarce, żeby było dobrze. Więc on powinien krążyć w taki sensowny sposób i masz sensowny produkt który jest odpowiedzią na rzeczywiste potrzeby. Łączą się dwa interesy i jest cudownie, też jak jes to technologicznie możliwe do zrobienia. I wszystko jest pięknie, wszyscy są zadowoleni. Ja takie biznesy kocham najbardziej. Żyjemy w takich czasach, że już jeśli nie zarabiasz ciężko jest dzisiaj w ogóle żyć, funkcjonować w naszym systemie społecznym. Ale jeśli masz wybór to możesz robić biznes taki właśnie, ‚żeby zatrzymać czas kobieto’. A możesz robić biznes pod tytułem ‚hej zmieniamy rzeczywistość’. Moje serce Zawsze będzie przy takich biznesach.

Z- Też mam taką myśl, że my bardziej doceniamy produkt który kupujemy niż produkt który dostajemy. Inwestujemy w siebie a nie że dostaliśmy coś za darmo.

M- Oczywiście, że tak. Poza tym, nie ma nic złego w kupowaniu i sprzedawaniu. pod warunkiem, że nie przesadzasz. że nie kreujemy sztucznie tych potrzeb.

Z- Miałyśmy nie rozmawiać o Markach natomiast jesteś osobą która mam wrażenie kocha to co robi. Jak mówisz o sobie to jesteś taka spokojna w tym jaka jesteś, że nie lubisz pracować na etacie i zaakceptowałaś to. Nie lubisz i nie będziesz. Albo, że jesteś świetna w strategii, świetna w takim typie myślenia i to cię kręci i to będziesz robić. Zawsze byłaś taka pewna tego co chcesz?

M- Może ja tak brzmię. Ale po pierwsze nie zawsze tak było, to w ogóle jest nie ten case. Kiedyś u mnie na podcaście była Danuta Rollinger-Bierówka i Danuta powiedziała taką fajną rzecz. Ona zawsze czuła gdzieś tam swoją misję, ale, że ona sobie poczuła ją dopiero w działaniu. W sensie jak Case rozwiązywać, jakiś większy projekt zaczął się udawać. Ona dopiero wtedy poczuła, że aha okej to jest to co ja chcę robić. U mnie było dokładnie tak samo. Czujesz w działaniu, po pewnym czasie, gdzieś tam czujesz, że chcesz to robić. I zaczynasz to robić ale ta pewność przychodzi z czasem. W ogóle gdzieś tam, to nawet nie badania tylko jakiś takie stopnie ekspertyzy, że wchodzisz na coraz większe stopnie i ten ostatni ostatni ale ale nie ostatni w sensie że się zjadło wszystkie rozumy już nic więcej nie wiesz ale ten taki emocjonalny stopień ekspertyzy to jest taki że słuchasz co mówią ludzie inni eksperci inne ekspertki i moment przychodzi taki, że Ty mówisz, Okej, Ty tak robisz, ja robię inaczej. Przechodzi taki moment, że on to powiedział inaczej, a może to co ja sobie uknułam to może to nie jest racja, może ja się mylę może coś nie tak… to jest kwestia doświadczenia. Cały czas się uczysz, cały czas wiesz bierzesz udział w różnego rodzaju szkoleniach albo czytasz, rozkminiasz. Cały czas gdzieś Ci mózg pracuje, poza tym zawodowo się rozwijasz, cały czas masz nowe casy i nowe strategie, nowe Marki. Przychodzi taki moment, że ja to poczułam w sobie, że okej, Ty robisz w porządku. To jest moje i że umiem się pod tym podpisać i umiem to obronić. Umiem to już swojej głowie w ciele, nie w Wardaszce, stanąć przy tym i powiedzieć, mi z tym dobrze nawet gdybyś uznałby ktoś, że to jest w ogóle stek bzdur. To jest mój sposób. Nie zawsze tak było. Naprawdę, nie zawsze tak było. Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu niż zacząć coś robić i po prostu to robić. Moim zdaniem takiej szkoły która by mi te lata temu powiedziała ,Gosia ty weź pooddychaj i Ty będziesz dobrą strateżką jak już pooddychasz i będziesz pewna siebie, przerób dwa kursy asertywności. W takich eksperckich rzeczach to jednak doświadczenie robi swoje. Trzeba przerobić różne kejsy, różne marki, różne rzeczy.

Ostatnio mówiłam dziewczynom na warsztatach, też miałam takie zawodowe, do jakiego świata ja chcę należeć. Czy ja chcę należeć do tego świata ekspertów. Nie mogę należeć do ekspertów 30 lat doświadczenia bo sama mam 30 parę lat ale chodzi mi o to czy do tej takiej wiesz wysokiej strategii, do tych nowych marek do tych takich wiesz poważnych rzeczy, książek i wykładów. Czuje się lepiej przy małych markach. No i powstały Marki Testowane na Ludziach. Okazało się że są małe marki. Ale tamten świat cały czas mnie gdzieś woła. Im bardziej jestem ugruntowana w tym świecie i bardziej wiem że to jest moja droga i to mi sprawia przyjemność i mega patrzeć jak te marki wzrastają. Ja widzę mega misję bo mówię Ci, ja mam takie poczucie że ta cała wiedza z książek, ona jest często niedostępna, nie zjadliwa. Nie przekładana przez te małe marki. One są zagubione właśnie przez to, że one nie wiedzą kiedy się mówi ‚Znajdź grupę docelową’. One myślą, że muszą jej szukać, że tak jest dużo niewiadomych. A nagle się okazuje, nie szukasz tylko określasz. Nie wymyślasz tylko znajdujesz.

Im bardziej ja się jakby odwracała od tamtego świata tym bardziej tamten świat mnie wołał. I tu się okazuje że prowadzę jedne zajęcia na Uniwersytecie ze studentami, prowadzę zajęcia na studiach podyplomowych na Koźmińskim z budowania strategii w duchu właśnie Human to Human. Jestem zaproszona na prelekcje. Tamten świat cały czas gdzieś się o mnie upomina nie upomina. Maciej Tesławski na przykład mi na jednym ze spotkań proponuje, żebym dopisała jeden rozdział do jego książki o podejściu właśnie hcd do budowania marek.

Myślę że trzeba robić swoje, naprawdę. Człowiek się będzie zastanawiał wiele razy, no ja nie robię jakichś takich ekstra rzeczy. A potem się okazuje że one są ekstra i i że z boku nawet jeśli ty tego nie doceniasz to one z boku są doceniane i Ci ludzie po tym piszą. Mam jednego takiego weterana który przesyła mi notatki, że 3 razy już czytał słuchał i to są notatki i w ogóle sobie tam wymienił zmienił i teraz jak dodaję transkrypcje to jest w ogóle Game Changer bo już nie musi tych notatek robić tylko sobie to drukuje. Jak się dobrze nie czuć. Takie rzeczy przychodzą. Także naprawdę sobie gdzieś zaufać bo nikt nam nie odda ani tych lat ani tego stresu. Im wcześniej tym lepiej ale każdy moment jest dobry. Czas i tak upłynie.

Z- Zaufanie sobie to jest coś nad czym ja pracuję ponieważ często nie ufam sobie i zastanawiam się czy ja czegoś nie czuję dlatego że to nie jest moje czy dlatego właśnie, że jeszcze nie mam tyle doświadczenia w tym?

M- Jak Ty czujesz, że coś jest nie Twoje, jak to diagnozujesz?

Z- kiedy mam niechęć do robienia czegoś. Kiedy się muszę do tego zmuszać. Wtedy przychodzi taki drugi poziom frustracji, że jak to, przecież ja to lubię. To mnie ma gdzieś doprowadzić do jakiegoś mojego celu który ja sobie wyobraziłam, wymyśliłam. A mimo wszystko w tej chwili zmuszam się do zrobienia czegoś. No to sekundę coś jest nie tak. Czy to oznacza, że jestem leniwa czy to znaczy że to właśnie nie jest moja droga? Zzy po prostu czasami jest trudno bo nie wszystko jest pięknie z płatka…

M- O Jezu ale to jest takie ważne co mówisz. Na Clubhouse była rozmowa o prokrastynacji. Tam opowiadały też dziewczyny strateżki, czyli osoby które wykonują zawód taki jak ja i mają podobny styl myślenia. One mówiły, że to jest mega trudne i ja się absolutnie pod tym podpisuję i myślę że osoby które nie mają talentów tych egzekucyjnych mają z tym problem. Z identyfikacja kiedy kończy się lenistwo a kiedy zaczyna się już dbanie o siebie. Kiedy jest ta lampka która tak mówi, kurde, to nie jest moje. Na ile ja mogę wybrzydzać? Druga lampka się zapala i mówi ale jesteś profesjonalistką, masz to zrobić, już nie przesadzaj, ktoś cię zaprosił tutaj i takich rzeczy się nie odmawia. Albo już się na przykład zadeklarowałaś. Wiele razy takie sygnały zignorowałam gdzieś tam a potem bardzo źle mi się pracowało z takimi osobami. Taka fajna marka le nie było tej chemii.

To jest straszne ja do dzisiaj mam problem. Ale wiesz co, mam problem z identyfikacja w sensie, żeby sobie uwierzyć że to nie pójdzie Wardaszka. Nie wchodź w to bo to nie pójdzie. Ale nie mam już oporów przed wychodzeniem w trakcie. Nawet jeśli to już się nie biczuję, że się podjęłaś. Podjęłam się ale to nie pójdzie i lepiej teraz się pożegnać i wycofać w tym momencie. Mogłam coś komuś obiecać, tak się zdarza mogłam mieć gorszy dzień i mogłam tak jak mówisz zignorować te te sygnały. Staram się walczyć jednak o siebie. Ja już mam swoje lata, do 30 to nieśmiertelną w ogóle a teraz ja bardzo różne rzeczy w ciele odczuwam i ja wiem że gdybym coś pociągnęła to bym to odchorowała. Czy na kręgosłup czy jakoś tam to bym od chorowała.

Chociaż wiesz nawet w tym ostatnim etapie powiem ci, że mi bardzo w tym pomaga. 3 lata temu poznałam Agatę Węgier-Ciornei, poszłam do niej na coaching o Gallupie. Myśmy naprawdę rozmawiał tylko o Gallupie. To były takie bardzo profesjonalne spotkania ale jakoś tak poczułam chemię z tą osobą. Agata mi mówi, słuchaj ale co byś zrobiła jakbyś miała sobie doradzić obok? No to człowiek koleżance powiedziałby, uciekaj, nie wchodź w to nie podejmuj walcz o siebie. A jak myśli o sobie to nakładasz sobie filtr, Ej ale jestem przecież profesjonalistką. Przestań, jakieś tam Głowa cię boli, nie musisz lubić każdego klienta. Dlaczego?

To nie jest żadne krygowanie się ani żadna fałszywa skromność. Ja mam co robić, kalendarz wypełniony w przód i myślę sobie no kiedy mam wybierać jak nie teraz. A jednak gdzieś tam ten demon z tyłu Oj profesjonalna przecież przyszedł do ciebie klient…

Z- Umniejszamy te bóle głowy. Usprawiedliwiamy, że bez przesady, wezmę aspirynę i do przodu. Muszę działać. Też, myślę że mam ambiwalentne uczucia o doradzaniu dobie jak koleżance. My koleżance powiedzielibyśmy inaczej bo my nie jesteśmy tą koleżanką i my widzimy tylko to co jest na zewnątrz a kiedy jesteśmy ze sobą w środku to mamy nie tylko ten ból głowy o którym powiedziałaby nam koleżanka. Mamy też nasze cele na przyszłość albo naszą przeszłość i mamy 15 różnych głosów. I na koniec jest taki właśnie ogarniacz który mówi, weź się do pracy. Weź się do roboty. To nie jest takie proste jak powiedzenie ‚Co byś powiedziała koleżance’.

M- Nie, nie ale chodziło. Bardziej, że zakładasz dobre intencje. Chcesz tej osobie pomóc a sobie nie zawsze chcesz pomóc. Nie masz tych dobrych intencji, wręcz przeciwnie, pozwalasz na to żeby myśleć o sobie że kurde no nie dowożę Kurde jestem chyba jakaś dziwna. Albo nie jest profesjonalne. A z drugiej strony właśnie uważam że to jest bardzo profesjonalne bo mówisz wprost pewne rzeczy. Też uważam, że nie trzeba komuś mówić uważam że jesteś bucem i nie chcę z tobą pracować. Wcale nie trzeba tego mówić. Ale warto gdzieś tam się nad tym zastanowić, naprawdę bo to to to czym żyjemy to bardzo na nas wpływa ja bardzo w to wierzę. Ja chcę dobrymi rzeczami się otaczać, chcę się dobrymi ludźmi otaczać, fajnymi ludźmi. Ludźmi którzy na mnie dobrze wpływają, którzy nie sprawiają że ja myślę o sobie źle. Pamiętam, że jak zaczynałam pracę na swoim to ja byłam taka bardzo w takim środowisku, ja to nazywam lożą szyderców.

Zanim zaczęłam tworzyć, zanim zaczęłam być twórcą treści to byłam konsumentem ale takim bardzo powiedziałabym ostrym konsumentem, bardzo krytycznym. Pisze bloga blogereczka, śmiesznego bloga pisze. Zaczęłam pisać bloga, myślę sobie ile to jest pracy, o matko! Ile to jest odwagi żeby się pokazać! Wcale nie chciałam żeby ktoś go odczytał. Jak moi znajomi zobaczą że ja piszę bloga to go przeczytają. I myślę sobie ten człowiek który napisał bloga, co mnie się nie podoba, ma prawo mnie się nie podobać, bo być może to nie jest dla mnie. Ale on wykonał mega pracę. On jest w miejscu w którym ja nie jestem. Ja teraz tej starej Wardaszce zadaję pytanie, A gdzie jest twój blog? Pokaż. A no nie mam. No to co wiesz o życiu? Bo ja mogę powiedzieć, że dany blog nie jest dla mnie. On nie jest dobrze napisany. Ale po co ta cała reszta, ta ‚blogereczka’??

Z- oceniamy innych ludzi, myślę, bo oceniamy samych ciebie i projektujemy to co myślimy o sobie na innych. I też myślimy, że każdy inny tak ma. Dlaczego Ty nie chciałaś pisać tego bloga i pokazywać innym ludziom… bo myślałaś, że wszyscy Cię ocenią. Ja to w sobie bardzo zauważam, że ja siebie oceniam bardzo i potem to samo robię z otoczeniem.

M- Tak ale to na szczęście przychodzi. W pewnym momencie. Cała to moja droga freelancerska to była droga gdzie ja nauczyłam się na siebie takim łaskawym okiem patrzeć. Jesteś jaka jesteś, w porządku. Też właśnie na innych i poznałam bardzo dużo super ludzi, ludzi z którymi się znam właśnie w takich dziwnych relacjach prywatna biznesowych One są bardzo ciekawe, wcześniej nie miałam takich relacji. Otaczam się ludźmi którzy nie rozwijają, przy których ja jestem w stanie się rozwijać, z którymi ja mogę być sobą. Jak już się raz weszło na tę ścieżkę i poznało się tych ludzi, poznało się ten świat, no to jakby też już jest nie do odzobaczenia.

Z- To bardzo ważne to co powiedziałaś, że ten świat biznesowy i świat prywatny nie muszą być zupełnie odrębne tylko, że można żyć i i lubić człowieka z którym się pracuje.

M- Poznajesz kogoś kto może Ciebie swoją kompetencją ty wspierasz kogoś swoją kompetencją, taka wymiana doświadczeń. Też można się spotkać na kawę, dla mnie to jest bardzo ważne. Na początku to mąż mnie wspierał i też ja nie chciałam go zamęczyć. No myślę sobie co go to obchodzi, mnie wystarczy, że on mnie wspiera. A powiem Ci, moi znajomi, to moje środowisko z którego wyszłam tak chyba nie do końca rozumiało. I ja w tym momencie zrozumiałam, że to po prostu tak ma być, że nie ma co oczekiwać jakiegoś tam wielkiego wsparcia. To jest tak jakby ktoś przychodził do mnie i cały czas mi mówił, polajkuj, że wyszłam dzisiaj do do roboty. Nikt nie dręczy Cię tym co ma w robocie. Więc ja nie widzę powodu, że ja też muszę kogoś tym zamęczać.Nie zmienia to faktu, że to też jest normalne kiedy wyrastamy z pewnych rzeczy i gdzieś tam idziemy nowymi ścieżkami.

Z- Pięknie to powiedziałaś. W takim razie dwóch słowac,h ponieważ mój podcast nazywa się Filozofia Życia i ja pytam na koniec moich gości jak określiłyby swoją własną filozofię życia.

M- Myślałam o tym i tak mi wyszło, może mało to będzie wzniosłe, ale ja doszłam do takiego punktu w którym uważam kluczowe jest dla mnie… no dobra powiem to. Odpieprzyć się od siebie. Jak idziesz przez życie odpieprzając się od siebie to wszystko jest łatwiejsze. Ja mam w ogóle takie poczucie, że bardzo dużo rzeczy w moim życiu się nie wydarzyło i ja byłam tym sabotującym, tym hamulcowym wszystkich rzeczy. Gośka, no naprawdę nie jesteś pępkiem świata. Idź, sprawdź, zobaczysz co będzie to będzie. Jak się nie uda to z takim, okej, dobra, idziemy sprawdzać dalej. Jak odpieprzysz się od siebie to zaczynasz też opieprzać się od innych i nagle wszystko zaczyna tak harmonijnie sobie sobie funkcjonować. Można wzrastać wtedy, można się rozwijać, można pielęgnować jakieś fajne relacje. Różne rzeczy się mogą wydarzyć. My sami w sobie mamy super potencjał tylko właśnie żeby nic nie przeszkadzało. A właśnie u mnie było zawsze tak że to ja sobie najbardziej przeszkadzałam. Jak przestałam sobie przeszkadzać to po prostu zaczęło mi się lepiej żyć.

Z- Genialna filozofia życia. Dzięki Małgosiu to był dla mnie bardzo ważny odcinek. Jesteś mi bardzo bliska nie tylko jako strateg ale po prostu jako kobieta. Bardzo dużo się od Ciebie uczę

M- Proszę cię, bardzo bardzo miło mi się z tobą rozmawiało. To do zobaczenia. Tylko jeszcze jedną rzecz… nie strateg tylko strateżka. Tak, bo moja córka gdyby to była i to słyszała to by na pewno poprawiła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: