Transkrypcja Odc 17 – Czy związek może być szczęśliwy jeśli nie kocham samej siebie? – Karolina Plichta

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz klikając tutaj.

Wstęp– Cześć, z tej strony Zosia, a Ty słuchasz podcastu Filozofia Życia. Jest to podcast do którego co tydzień zapraszam inspirujące kobiety które opowiadają o swojej ścieżce samorozwoju i samoakceptacji. W tym odcinku z wielką przyjemnością przedstawiam Wam Karolinę Plichtę. Karolina jest specjalistką relacji i psychoterapeutką systemową. Opowie nam dzisiaj o tym jaką rolę odgrywa samoakceptacja w tworzeniu fajnych związków.

Zanim zaproszę Was do rozmowy, mam takie dwa małe ogłoszenia. Po pierwsze, jeżeli czasami nie macie warunków na słuchanie podcastu, od niedawna tworzę również transkrypcje. Znajdziecie je na http://www.filozofiażycia.com W tym temacie, jeśli znacie jakieś fajne programy do tworzenia transkrypcji to dajcie mi znać ponieważ ja jeszcze nie znalazłam swojego idealnego i jeżeli jest jakiś którego używacie albo o których słyszeliście to chętnie Wasze rekomendacje usłyszę.

Po drugie, jeżeli ten podcast i ta rozmowa jest dla Ciebie inspirująca i wnosi coś do Twojego życia będzie mi mega miło jeżeli zostawisz recenzję. Może to być kciuk w górę, może być serduszko, jedno słowo, trzy zdania. Jest to dla mnie o tyle pomocne że dzięki temu osoby które w ogóle nie wiedzą o istnieniu tego podcastu mają większą szansę zauważyć go w rekomendacjach. To mała rzecz która zajmie naprawdę tylko chwilę, a która bardzo wesprze mnie i mój podcast. Bardzo Wam za to dziękuję.

A teraz serdecznie zapraszam Was do rozmowy z Karoliną Plichtą.

Zosia – Część Karolina!

Karolina – Dzięki za zaproszenie do podcastu.

Z-Super że jesteś. Jesteś w zasadzie pierwszą osobą która będzie rozmawiać u mnie na podcaście o związkach, więc jest to dla mnie bardzo ciekawe.

K-Super bardzo się cieszę.

Z-Może na początek przedstaw się, powiedz co robisz.

K-To jest bardzo trudne pytanie na moment życia w jakim się obecnie znajduję. Myślę sobie że to jest super, że w ogóle jesteśmy w temacie samoakceptacji bo mogę dać też temu wyraz, że akceptuję to że nie potrafię dobrze odpowiedzieć na nie. Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Małgosię Wardaszkę która była u ciebie dosłownie niedawno. Biorę u niej teraz udział w warsztatach strategicznych. Jak odpowiem na to pytanie po tych warsztatach to nie wiem ale na ten moment nazywam się Karolina Plichta, jestem specjalistką relacji, psychoterapeutką systemową, terapeutką par i rodzin i w internecie pomagam parom i kobietom w budowaniu relacji. Tak to na razie wygląda w takim dużym uproszczeniu.

Z-Chciałam się na początek zapytać co myślisz o takim przekonaniu, że aby kochać innych trzeba najpierw pokochać siebie?

K-Powiem Ci, że tak naprawdę jak ja przeczytałam od Ciebie w ogóle to pytanie i się nad tym zastanawiałam, to najprostsza odpowiedź jaka przychodzi takiemu rozsądnemu człowiekowi na myśl to jasne, przecież trzeba najpierw pokochać siebie żeby umieć kochać innych. To jest taka powiedzmy najbardziej banalna i taka oczywista odpowiedź. Jednak muszę przyznać że w świetle wiedzy, po prostu takiej psychologicznej która wypływa chociażby z teorii więzi… teraz czytam w ogóle taką książkę Szymona Pawłowskiego o narracyjnej terapii więzi i trzeba jednak powiedzieć że to być może nie do końca tak jest.

To kim się stajemy, jak budujemy więzi czy siebie kochamy czy nie jest w bardzo dużej mierze uzależnione od tego jaki styl przywiązania tworzyliśmy w tym pierwszym okresie przywiązywania się, nawiązywania relacji z naszym głównym opiekunem (jakim to w większości przypadków była mama). To jest troszkę skomplikowane ale jakby tak to trzeba powiedzieć. My miłość już od pierwszych chwil naszego istnienia w świecie wytwarzamy w relacjach. I ta książka która ukazała się w lutym o której tutaj wspominam, ona dokładnie też o tym mówi, że my w ogóle w związkach już później miłosnych, związkach, relacjach w małżeństwie, my możemy uratować swoją część, swoją samomiłość, swoją samoakceptację w relacji z tym drugim człowiekiem. To jest mało popularne jeszcze na ten moment marzec 2021 w którym to mówię. To jest mało popularne ponieważ obecnie jesteśmy właśnie w takim trendzie samoakceptacji i samomiłości i dbania itd.

I to jest wszystko bardzo potrzebne i bardzo fajne ale ja jako psychoterapeuta systemowy mam obowiązek tutaj mówić i też bardzo mocno wierzę, że my się stajemy też w kontekście relacji, że to się nie robi samo, że jeżeli ty chcesz o siebie dbać bo na przykład chcesz po prostu pobiegać sobie 15 minut na dworze to musisz wziąć pod uwagę też swoich domowników, nie wiem dzieci, męża, czy jesteście w stanie zorganizować, żebyś ty mogła wyjść. Bo to jest zmiana dla całego systemu rodzinnego nie tylko dla ciebie. Ty chcesz wyjść pobiegać i to jest super. I staraj się to robić. Natomiast my tu musimy widzieć niejako tak wiesz z lotu ptaka jak te klocki się układają ponieważ jak mama wyjdzie… dokładnie ta sytuacja w której ja jestem tutaj teraz na podcaście. Zajmuję się córką ale chcę się z tobą spotkać. W związku z tym coś muszę zaproponować mojej córce. Oczywiście jest z nią mąż. No ale on też musi poprzesuwać swoje klocki i tak dalej już nie mówiąc o mojej 3 miesięcznej właśnie Małgorzacie która też mniej lub bardziej przeżywa że jest teraz beze mnie.

Z-Dziękujemy Małgorzacie.

K-I pozdrawiamy 🙂 Trzeba o tym po prostu pamiętać. My nie jesteśmy takimi po prostu samotnym i wyspami.

Z-Nie jestem w relacji, nie jestem mamą, mieszkam sama. Czy to w jakiś sposób oddziałuje na moją psychikę że jestem sama sama?

K-To czy to oddziałuje na twoją psychikę to jest wyłącznie pytanie do Ciebie. Więc ja nie potrafię odpowiedzieć jak ty się czujesz. Ale jakby jeżeli mielibyśmy wziąć pod uwagę wyłącznie taką hipotetyczna sytuację… to powiedziałabym że nie ma czegoś takiego jak bycie w samotności. Bo ty jesteś nawet jakby z reprezentacją tych osób o których to na ciebie wpływa np. nie wiem z lojalnością rodzinną. Dokonujesz pewnych wyborów, jesteś jakoś kształtowana bo np. twoja mama i tata tak wybierał bo zostałaś tak nauczona.

Ja już abstrahuję od tego czy to jest dla ciebie dobre czy to jest niedobre. To już możemy w dorosłym życiu jakoś sami sobie przepracować czy to na psychoterapii czy czytając jakieś książki, biorąc udział w warsztatach, możemy mniej lub bardziej jakby z tymi wzorcami się zgadzać, z tymi przekonaniami które mamy w głowie. Ale one są, więc trudno mi jest powiedzieć czy takie naprawdę 100 procent samotne życie jest możliwe. Bo twoja zmiana prawdopodobnie w jakimś stopniu zawsze będzie wpływała również na Twoje otoczenie, na studentów, na współpracowników, na panią sąsiadkę której może do tej pory nie mówiłaś dzień dobry a teraz zaczniesz i jakby to trudno nam tak określić. Pewnie ktoś inny jak najbardziej mógłby przytoczyć argumenty, że jasne da się to zrobić, ale ja sobie teraz chwilowo na potrzeby tego potasu stanę na stanowisku, że nie.

Z-To systemowe podejście o którym mówisz jest naprawdę otwierające oczy bo pokazuje że każdy jest w tym systemie relacji, że tych relacji potrzebujemy. A jak wyglądała twoja w takim razie droga do akceptacji? I to o czym teraz mówisz, że akceptując siebie musimy zaakceptować też relacje w jakich się znajdujemy.

K-Wiesz co, ja to zawsze gdzieś tam czułam. Ja jestem z wykształcenia pedagogiem i jakby też musiałam bardzo dużą pracę wykonać nad sobą właśnie, żeby przestać w końcu mieć kompleksy co do tego że nie jestem z wykształcenia psychologiem. Psychoterapeuta jak najbardziej może nie być psychologiem, może nie być lekarzem psychiatrą, może być pedagogiem, może być socjologiem, może mieć też inne wykształcenie. Ja od zawsze chciałam się zajmować pomocą parom i rodzinom. Po prostu od zawsze gdzieś tam jak poszłam w ogóle na studia pedagogiczne to zawsze chciałam też pracować z dorosłymi i siedzieć w relacjach. I moje pierwsze takie zderzenie się z systemem szkolnym to właśnie było coś takiego to był bardzo płytki wtedy poziom że to jest podejście terapeutyczne które jest dedykowane do pracy z relacjami. Oczywiście ja to teraz widzę dużo szerzej i dużo głębiej. I absolutnie to nie jest tak, że to jest tylko dla par i rodzin. Psychoterapia indywidualna jak najbardziej też jest uprawiana przy psychoterapii systemowej. Nie wiem nawet czy nie w takiej samej proporcji, ilości i dlatego szkoła systemowa po prostu.

Z-W jaki sposób brak samo akceptacji Twoim zdaniem wpływa na nasz związek?

K-Warto zrobić taką gwiazdkę, że to nie jest tak, że my mamy jakby drugiego człowieka do tego wykorzystać. I jakby oczekiwać od niego że on powinien nam dać coś co nam stworzy właśnie tą bezpieczną bazę na której my możemy wzrastać. W miłości między dwojgiem ludzi tak się poniekąd dzieje samo, tak bym powiedziała. W dobrej relacji, w której jest wsparcie w której jest ciepło, jest bliskość, jest intymność to ta samomiłość, ona jest owocem takiej relacji.

Natomiast, żebyśmy my właściwie to zrozumieli też to nie może być tak, że ja wychodzę z samomiłość na poziomie minus 10 i relacja mi ma to załatwić. Ja nie mogę od drugiego człowieka oczekiwać tego, że on teraz spełni wszystko to czego mi brakuje. Jeżeli ja mam w sobie samomiłość to ona dzięki miłości i relacji z drugim człowiekiem ona może rosnąć. Ale jeśli nie ma jej w ogóle, tak zupełnie nawet, jestem na jakimś minusie, to nie jestem przekonana czy w relacji… chyba nie warto po prostu relacji miłosnej zaczynać od takiego poziomu. Ale jakby co to co tutaj mówię to też to wszystko na bieżąco wytwarzam.

Z-W takim razie czego możemy oczekiwać od relacji?

K-To jest trafne pytanie i bardzo często to pytanie słyszę. I ja bym powiedziała tak. Po pierwsze to musimy się zorientować w jakiej relacji jesteśmy. Ona może znajdować się jakby na różnym poziomie. My możemy być w kryzysie jako para, my możemy być w rozwoju, my możemy być szczęśliwi jako para. W każdej sytuacji którą wymieniłam, oczekiwania są inne, różne. I w dodatku oczekiwania poszczególnych osób jeszcze się od siebie różnią. Najwięcej możemy oczekiwać, może tak paradoksalnie-. dla mnie to jest oczywiste i ciekawi mnie Zosiu jak Ty to odbierasz – najwięcej możemy oczekiwać w relacji szczęścia.

To jest relacja w której jesteśmy bezpieczni, w której czujemy się bezpiecznie i w której oczekiwania są wypowiadane wprost. Zazwyczaj bardzo dobrze się rozumiemy. Ta relacja jest szczęśliwa właśnie dlatego bo te wzajemne potrzeby i oczekiwania są wysłuchane i realizowane. Dlatego ona jest szczęśliwa. Najmniej właśnie wbrew pozorom- i to jest bardzo duży problem- najmniej możemy oczekiwać w relacji kryzysu i co jest bardzo trudne, tych oczekiwań w tej relacji jest najwięcej.

Czego wtedy możemy oczekiwać? Nie wiem. To ustalamy w terapii pary. Czego można oczekiwać i co jest w stanie zrobić dla mnie partner. Bo to nie jest takie oczywiste. Relacja kryzysu pogłębia się właśnie dlatego bo mamy okrutnie wysokie oczekiwania względem siebie które nie są spełnione. I tak powstaje kryzys. Żeby kryzys zażegnać to receptą jest na początek zmniejszenie oczekiwań. I danie większej przestrzeni temu drugiemu człowiekowi na jakby takie bycie po prostu bycie bez marudzenia, bez oczekiwania, bez ciągłego „Boże, czy znowu zrobiłaś to” albo „nie zrobiłeś tego”. Tam w takiej relacji kryzysu jest bardzo dużo walki i bardzo dużo konfliktów. Bardzo dużo takiego wzajemnego wypominania sobie. I ta relacja bardzo jest jak bym powiedziała zalewana wzajemnymi oczekiwaniami coś jest przeciw skuteczne, po prostu przeciw skuteczne.

Ponieważ musimy zwrócić uwagę na to, że obie osoby mają potrzeby i one nie są realizowane. Ja się czuję jakby że nie moje potrzeby nie są realizowane, moje oczekiwania nie są spełnione i ja uważam że byłabym szczęśliwa gdyby ta druga osoba je spełniała i zaspokajala. Natomiast ta druga osoba ma dokładnie tak samo. I często para nie jest w stanie jakby wyjść poza. Jedna osoba z pary nie jest w stanie wyjść poza samą siebie, żeby to zobaczyć w ogóle. Osoby w kryzysie są naprawdę bardzo mocno ego centryczne i w pewnym kontekście ego centryzm jest super, a w pewnym kontekście relacji kryzysu ego Centryzm im nie służy. I największa trudność w zwalczaniu kryzysu jest taka, że ja bardzo potrzebuje żeby ktoś się mną zaopiekował.

A takim antidotum na kryzys jest to, żebym ja się zaopiekowała tym drugim. I to jest trudne strasznie, ale działa. Działa po prostu. Jak w terapii par ludzie zaczynają się zwracać ku sobie, to dzieje się naprawdę cuda, a nie trzeba dużo robić. Bo to są po prostu takie drobne gesty w stylu, żeby on zapażył mi herbatę. Naprawdę to są naprawdę bardzo drobne gesty miłości, pokazywania szacunku drugiej osobie do doceniania bliskości itd. Ale to jakby zawsze o tym rozmawiamy podczas sesji. Po czym pani pozna że mąż się o panią troszczy? Odpowiada „mógłby mi chociaż tę herbatę zrobić wieczorem”. „Czy mógłby Pan zrobić tę herbatę jedną wieczorem?”, „No jasne”. Nie, żeby w ogóle usłyszeli, zobaczyli. Często potrzebna jest po prostu potrzebny jest terapeuta.

Z-Sposób sformułowania pytania jest ważny. Nie co on powinien, tylko czego ja potrzebuję, żebym ja się czuła szczęśliwa, spełniona. Więc ten egocentryzm-

K-Tak. On jest uszanowany w tym. Bo to jest jasne że ja potrzebuję mieć spełnioną jakąś potrzebę. Oczywiście moglibyśmy teraz dyskutować na temat tego, o Boże ale dlaczego ona ma taką potrzebę, żebym robił herbatę. No nie może sobie sama zrobić herbaty itd itd. Ale to już jest zupełnie inny temat. To teraz mam wrażenie taki skutek uboczny moim zdaniem niepożądany całego tego dyskursu w którym my teraz jesteśmy właśnie samo akceptacji dbania o siebie itd. To są takie rzeczy, że jasne, ja bym mogła to wszystko sama. Ale wtedy na czym miałoby polegać relacje? Czym one wtedy miałyby być?

To jest dokładnie pytanie o to czego ja mogę oczekiwać w związku. Skoro ja już tak wszystko muszę sama, o wszystko musze sama zadbać. Jasne, róbmy to, dbajmy o siebie. Kochajmy siebie ale jednocześnie gdybyśmy po prostu były takie naprawdę super samo wystarczające to myślę, żebyśmy po prostu nie potrzebowały wtedy z nikim być. Mogłybyśmy nawet wspólnie z kimś mieszkać i tworzyć rodzinę. Ale byłybyśmy tak autonomiczne że w pewnym momencie pojawiłby się dystans. A w terapii systemowej te pojęcia bliskość i dystans są na tyle istotne że tutaj jest potrzebna równowaga. My nie możemy być zlepkiem, że nie wiemy gdzie się kończy ja a gdzie się kończy. Bo to właśnie nie o tym mówię i to nie jest funkcjonalne dla pary. Ani nie jest funkcjonalny dystans, taki okrutny, że tu jestem ja tu jesteś ty, a między nami nie ma właściwie już nic. Oczywiście jak wszędzie idea złotego środka jest mile widziana.

Z-To jest trudne w kontekście tego kryzysu, ponieważ często jest tak, że osoby czują właśnie dużo bólu i tego że to jest wina tej drugiej osoby. Teraz wyjście naprzeciw jej potrzebom to jest w ogóle jakiś kosmos. I czy jest w ogóle sens się starać jeżeli ta osoba nie spełnia moich potrzeb. I ja teraz będę taka super miła itd. i spełniam jej potrzeby zamiast martwić się swoimi potrzebami. Mam wrażenie, popraw mnie bo może myślisz inaczej, że kobiety bardziej tak mają, że bardzo starają się być dla innych a rzadko dla siebie. Jak to wygląda w relacji, w związkach?

K-Kobiety oczywiście tak mają, że widzę że dbają o innych. Ale ja często zauważam takie coś też, że wykorzystują to. I ja wiem, że znowu to jest niepopularne co w tej chwili mówię natomiast bardzo często zdarza się tak… ja mówię tutaj o takim wiesz zakresie terapii pary więc do mnie też przychodzą określone osoby. Mówię o swoich doświadczeniach jako terapeutka par.

Bardzo często jest tak, że wykorzystują to stawiając się w roli ofiar. Czyli ja robię dla ciebie tak strasznie dużo, ja cały czas dla ciebie coś robię, ja spełnia wszystkie zachcianki a ty mi nie dajesz nic. To nie jest dobre ponieważ po pierwsze, to nie ma polegać na tym że Ty sobie wyprôwasz flaki po to żeby zadowolić. To nie na tym polega. Po drugie, po co to robisz? No właśnie po to, żebyś ty mi coś dał. Ten facet, żeby mi coś w końcu jakby odwzajemnił.

No i to jest takie błędne koło ponieważ ona to robi robi robi robi on to bierze, bierze i oni trwają w takiej nierównowadze. Z kolei to właśnie systemowo działa tak, że ona daje, on bierze. Ona więcej daje, on jeszcze więcej bierze. On nie ma kiedy dać. Ona nie ma kiedy wziąć. Jeżeli ja całe życie ładuje zmywarkę i chciałabym żeby on to raz w życiu zrobił no to ja muszę chociaż raz tej zmywarki nie załadować. Zdaje się proste. No i później jak rozmawiamy o tym na sesji i jak pada takie pytanie wprost, „No to czemu pani po prostu tej zmywarki nie zostawi w świętym spokoju, po prostu, chociaż raz?” Ta, „Bo mnie denerwuje to, że po prostu tutaj jest bałagan” td. To jest to, że jak ona by chciała żeby to było zrobione po jej myśli. Fajnie jak on by to zrobił. Ale jednak fajniej gdyby on to zrobił tak jak ona by to zrobiła. I o to kruszą kopię właśnie, bo on nie chce tego robić bo jak on to raz kiedyś w życiu zrobił to później usłyszał że on to źle zrobił.

Z-Jak się spotkać pośrodku? Ponieważ tak jak mówiłaś wcześniej, wychodzimy z różnych środowisk. Relacje wcześniejsze w jakiś sposób nas ukształtowały. I teraz do związku przychodzi kobieta ze swoimi oczekiwaniami, ze swoim systemem ładowania zmywarki itd. Do tego, ja mam w sobie coś takiego, że ponieważ coś jest dla mnie oczywiste no to dlaczego miałabym uzewnętrzniać albo komunikować oczywistość? I czasami łapię się na tym że ja już nie wiem co jest oczywistością taką globalną że po prostu każdy ładuje zmywarki, a co nie jest. Jak się znaleźć pośrodku żeby nie forsować swojego punktu widzenia ale też żeby to jakoś komunikować z partnerem?

K-To bardzo często widać nie tylko w relacji damsko męskiej czy po prostu miłosnej tylko w ogóle w relacjach. We współpracy w grupie np. na studiach. Jak ktoś ma swój pomysł i na siłę próbuje go przeforsować to to widać od razu że ta osoba jest powiedzmy kiepska do współpracy. Są osoby które w grupie od razu się ustawiają np. w takiej pozycji że ok zróbmy tak jak ty chcesz i w ogóle np. nie wychodzą w ogóle ze swoimi propozycjami. Więc to czy to jest oczywiste to się zawsze okazuje w konkretnej relacji i w konkretnym zadaniu do pokonania. Też jest właśnie istotna kwestia czy to jest problem. My możemy ładować naczynia w bardzo różny sposób, on może robić tak a ja mogę robić tak. Ale problem powstaje wtedy kiedy my to nazywamy problemem. To jest wtedy kiedy dwie osoby z pary uznają to za problem, lub właśnie, to jest też częsta sytuacja, że przychodzą na terapię par ale tylko dlatego bo jedna osoba uznaje coś za problem. Najczęściej jest to kobieta. Natomiast ja nie mówię, że taka jest tendencja w ogóle w społeczeństwie bo społeczeństwo nie wiem jak jest. Wiem jak jest u mnie. I naprawdę zdecydowana większość par która przychodzi do terapii to kontakt zainicjowany przez kobiety. Rozmowa jest w ogóle zaczynana przez kobietę oraz problem zdefiniowany przez kobietę.

Z-Myślisz, że kobiety mają generalnie życiowo z większą ilością rzeczy problem a faceci idą przez życie i się nie zastanawiają? Czy kobiety mają większe oczekiwania względem mężczyzn? Dlaczego to kobiety inicjuje terapię?

K-Kiedyś to by można było tak bardzo prosto wytłumaczyć, że kobiety są bardziej emocjonalne a mężczyźni prości. To jest nieprawda. To jest nieprawda. I myślę że to nawet zabrzmiałoby dyskryminująceo i dyskryminuje obie strony. Bo kobiety wcale nie są zbyt emocjonalne ,a mężczyźni nie są prości. I wydaje mi się że to, że to kobiety inicjują kontakt z terapeuta i widzą problemy w związkach jest związane po prostu z tym że się rozwijają. Ja mówię o takiej ogólnej tendencji w społeczeństwie, że czytają, że się zastanawiają nad relacjami. I wydaje mi się że kobiety mają w tym względzie łatwiej. W internecie mam wrażenie że jest dużo więcej treści kierowanych do kobiet właśnie w zakresie rozwoju, w ogóle rozwoju relacji.

Ja sama popełniam. Chciałabym to nazwać błędem. Nie wiem czy to błąd, ale ostatnio też zaczęłam bardzo zwracać uwagę na to właśnie jak mężczyźni się odnajdują w internecie. Co oni czytają, na jakie profile wchodzą. Zaczął być dla mnie ważne i ja też się ku temu się zaczynam zwracać. Nie chcę jakby mówić już wyłącznie o tym jak kobiety coś przeżywają bo właśnie mam takie wrażenie że mężczyźni są tutaj bardzo mocno pomijani i nie mają jak dowiadywać się właśnie jak mogą sobie ułatwić życie w związku skoro nikt do nich takich treści nie wysyła w internecie. Bo oczywiście możemy znaleźć treści dla mężczyzn w stylu jak ją poderwać w dziesięciu krokach. Ale ale nie o to chodzi. Więc wydaje mi się, że to jest taka pułapka. Kobiety widzą te problemy bo one też widzą więcej, widzą szerzej, ponieważ są po prostu bardziej edukowane. A to z kolei jakby idzie stąd, że twórcy internetowi bardziej do nich kierują te treści. To jest po prostu taki taki zamknięty krąg. A mężczyźni są obok, są obok i są tutaj trochę takimi biernym odbiorcami tego co się dzieje, nie są bezpośrednimi odbiorcami treści o tym jak poprawić relacje. Oni to znają tylko przez jakby filtr już swoich kobiet.

Z-Jest tak tworzony ten kontent i sposób w jaki te treści są komunikowanie, że w zasadzie istnieje taki stereotyp, że mężczyzna ma się tym w ogóle nie interesować wręcz. Zupełnie się z tym nie zgadzam, fajnie że to zauważasz i że mam nadzieję w niedalekiej przyszłości to się zacznie zmieniać. Chociaż powiem Ci, że jak ja rozmawiam z moimi przyjaciółmi mężczyznami to jest w nich ta ciekawość. Oni też chcą mieć fajne związki które im działają. Tylko mam wrażenie, że oni pytają swoich znajomych mężczyzn o rady, nie idą do specjalistów.

K-Nie idą z tym do specjalistów i nie czytają też za bardzo na ten temat. I kłopot polega na tym, że treści dla mężczyzn są dostarczane przez mężczyzn a treści dla kobiet są dostarczane przez kobiety i rzadko jest odwrotnie. Nie znam w sumie chyba ani jednego takiego miejsca w sieci które by było tworzone przez mężczyznę dla kobiet o relacjach. To byłoby coś bardzo ciekawego gdyby ktoś coś takiego stworzył. I wtedy byłaby taka możliwość dialogu. Oczywiście terapia systemowa w ogóle ma bardzo przydatne narzędzie. To się nazywa co-terapia, czyli terapia prowadzona przez dwie osoby, psychoterapeutę i psychoterapeutkę. To bym powiedziała daje niesamowite efekty. Ja nigdy nie pracowałam w terapii z mężczyzną ale wyobrażam sobie, że taka psychoterapia byłaby w ogóle najlepsza. Bardzo trudno to zrobić, ponieważ w naszym zawodzie jest mało mężczyzn. Np. w swoim mieście nie mam ani jednego. Z tego co się orientuję, ja mieszkam w Kaliszu i nie ma tutaj ani jednego psychoterapeuty systemowego który jest mężczyzną.

Z-Jeżeli mężczyzna chce się poradzić mężczyzny, który żadko pracuje w tym zawodzie to to na swój sposób też może odpychać.

K-Tak i dlatego ja ostatnio podjęłam się takiej akcji, że wysłałam do swoich czytelniczek list do mężczyzn, do ich mężów. Właśnie z takim wyjaśnieniem, zachętą podjęcia terapii pary. Ale też tak naprawdę z pytaniami do nich dlaczego jej nie podejmują, jakie mają obawy. Tam wymieniłam kilka obaw i wyjaśnienia. No i ja napisałam w tym liście, że można po prostu w ogóle nie korzystać z pomocy psychoterapeutki. Można po prostu iść do psychoterapeuty. Tacy są, nawet jak nie ma ich w mieście gdzie mieszka para. Można skorzystać z pomocy online. Już dzisiaj w dobie pandemii psychoterapia online jest bardzo popularna i właściwie uprawia ją no nie wiem pewnie już w tej chwili większość psychoterapeutów.

Z-Wróćmy na chwilę do tego co nazwałaś szczęśliwym związkiem. Czym dla ciebie jest szczęście w związku?

K-Dla mnie szczęście w związku jest wtedy kiedy nie muszę w ogóle o nim myśleć. Czyli w moich zmartwieniach, moich rzeczach do poprawy, w moich planach rozwoju osobistego nie znajduje się kwestia relacji z mężem. To jest ten stan. Wszystko to co buduje relacje jest przyjemne. Idziemy do kina, idziemy na randkę. Jemy razem obiad, rozmawiamy sobie.

Tym jest dla mnie szczęście w związku. To nie oznacza że nie ma tutaj konfliktów czy problemów. Wiem, że to się może wydawać jakieś nierealne ale jestem przekonana że pary które są szczęśliwe też mają takie doświadczenie, że ilość konfliktów, kłótni i nieporozumień wraz z rozwojem szczęścia w związku bardzo mocno się zmniejsza. To jest możliwe, że ludzie się w pewnym momencie po prostu nie kłócą.

Z-Znasz takie pary?

K-Ja na przykład taką tworzę.

Z-O kurczę, to osobiście znasz.

K-Tak, ale nie było tak zawsze. Też warto wyjaśnić co ja mam na myśli, że ktoś się z kimś kłóci. Ja mam na myśli naprawdę bardzo ostrą wymianę zdań nawet z krzykiem z obrażeniem się po tej kłótni i np. milczenie przez kilka dni. Kłótnie łamane na konflikt. Więc czegoś takiego nie przeżywamy obecnie, marzec 2021. Jak się na jakimś polu gdzieś nie zgadzamy, nawet tak wyraźnie to to z reguły nie urasta do takiej rangi. Po prostu o tym jakoś mówimy i tyle.

Ja na przykład jestem w stanie zupełnie zejść ze swojego zdania i nie musi to być nie wiem, nie muszę przeforsować. Mój mąż tak samo. To jest możliwe, do osiągnięcia. Ale wydaje się że to jest też kwestia, że tak powiem, charakterów. jakby tutaj niektórzy są bardziej nerwowi niektórzy są spokojni. Wiecie to jest też czasami kwestia szczęścia ale takiego rozumianego jako przypadek, że trafiliśmy akurat na siebie, że się tak dobraliśmy. Nie wszystko jest waszą odpowiedzialnością nie w związku, żeby się tak też nie biczować.

Tak zapytałaś o to szczęście Zosiu, tak to sobie wyobrażam jako taką właśnie trochę parę już takich staruszków. Wiesz, oni się nie zgadzają i tam może coś sobie podyskutują i dadzą jakiegoś prztyczka w nos ale to nie ma znaczenia. I tak się trzymają za ręce na ławce w parku. Dla mnie to jest coś takiego.

Z-Super, dało mi to do myślenia. Powiedziałaś, że związek to jest w zasadzie nie myślenie o związku. Taki spokój, że mogę żyć moim życiem i ten związek jest i nie muszę się o niego martwić. Bo mam wrażenie, że wiele osób ma odwrotnie. Że jak jest ten związek (nie tylko w tej pierwszej fazie wielkiego kochania ale również później) że to jest coś nad czym trzeba pracować, coś o czym trzeba myśleć coś, taka praca nad nim.

K-Tak, ja często się z tym spotykam. Dlatego ja zrobiłam to rozróżnienie na związek który jest w kryzysie, na związek który jest w rozwoju i na związek który jest po prostu szczęśliwy. Choć związek który jest w rozwoju też może być szczęśliwy. Ale ja to szczęście akurat w tej gradacji rozumiem jako już brak tej ciągłej pracy, tego czytania, tego po prostu mielenia tych relacji. Ja na ten moment w którym teraz rozmawiamy wierzę że takie coś jest możliwe. Ja tego doświadczyłam. Znam pary które tak funkcjonują. Być może to jest też tak że ja już nie nazywam spraw pracą nad związkiem. To też tak może być. Jestem tego świadoma że np. to że my rozmawiamy ja ze swoim mężem, rozmawiamy sobie wieczorem na temat tego jak funkcjonuje np. nasza rodzina teraz. Obecnie mam córkę 3 miesięczna i córkę 3 letnią i to różne wyzwania nam daje. O tym rozmawiamy. To może niektórzy nazwaliby pracą nad związkiem. Gadamy jak to wpływa na naszą relację, jak możnaby było inaczej to zorganizować itd. I widzisz ja nie nazywam tego pracą. Dla mnie to już jest codzienność. Rozmowa jak każda inna mogłaby się odbyć a mógłby się nie odbyć.

Być może to co Ty mówisz Zosiu, że właśnie trzeba pracować nad relacją… jest taka metafora rośliny, żeby ją podlewać. To dla mnie to jest właśnie ta faza rozwoju kiedy ja jestem tak intensywnie w tym, żeby właśnie podlewać stale tę roślinkę. To jest bardzo ważne na tym etapie żeby się dogadywać.

Ostatnio jedna z moich uczestniczek programu Odnowy Siebie i Związku powiedziała mi że zakupiła taką grę dla par którą jak gdzieś tam polecałam w Walentynki. I że ona gra teraz w to partnerem i że to świetnie na nich działa, że oni właśnie znajdują czas dla relacji, że mają takie 5 minut w ciągu dnia w których się zatrzymują po prostu gdzieś tam pomyśleć w ogóle o tym związku.

Nie każdy związek musi mieć kryzys, rozwój, nie każdy, wiadomo. Ale przed każdą z tych sytuacji stoją też różne wymagania i różne wyzwania. Związek w kryzysie zapewne nie będzie grał w gry. Związek w kryzysie raczej pójdzie na terapię par.

Z-Z tym co teraz wiesz, że jest możliwe, że to szczęście w związku istnieje i tego doświadczasz, co powiedziałabyś młodej Karolinie na samym początku, która jeszcze tego wszystkiego nie wie? Jak byś jej pomogła się w tym odnaleźć?

K-Powiedziałabym że zasługuje na to. I tutaj właśnie dotykamy tej drogi samoakceptacji. Ja jako nastolatka to w ogóle nie doświadczyłam czegoś takiego jak samaakceptacja. W ogóle chyba nie wiedziałam że takie słowo istnieje. To bym jej powiedziała. Przede wszystkim, żeby uwierzyła w to, że ona zasługuje na to, żeby mieć taką relację. Że nie musi tworzyć relacji które są niszczące których ona sama nie potrafi tworzyć. Żeby zaczekała jeszcze. I żeby uwierzyła w to że jest warta tego żeby stworzyć związek z takim mężczyzną jak jej mąż. Myślę że ona by mi wtedy nie uwierzyła. Myślę, że na wszystko w życiu jest czas i jeszcze pewne rzeczy nie są możliwe na jakimś etapie. Ja myślę że dla mnie na tamten moment to nie było możliwe ale to bym jej chciała powiedzieć.

Z-Takie zaufanie, żeby sobie zaufać. To się pięknie łączy z moim ostatnim pytaniem, czyli jaka jest twoja filozofia życia.

K-Powiem Ci, że odkąd wysłałaś mi zaproszenie do podcastu i przeczytałam to pytanie… I tu być może będzie taka klamra kompozycjna bo tak trochę odniosę się do mojego pierwszego pytania czyli czym się zajmuję. To jest takie in statu nascendi obecnie. Ja czuję się w procesie, czuję się w rozwoju. Ja dokładnie wiem co jest dla mnie ważne, jest dla mnie ważna rodzina, jest dla mnie ważny mąż.

Jest dla mnie bardzo ważna ta misja mojej firmy którą prowadzę – specjalistów relacji. I bardzo chcę pomagać kobietom, parom tworzyć szczęśliwe związki. Nie chcę żeby związki się rozpadały. Chciałabym żeby było mniej rozwodów. Nie chcę żeby już jedna trzecia małżeństw się rozpadała mimo, że czasami to jest dobre. Ale chciałabym żeby ludzie bardziej się zaprzyjaźnili z tym narzędziem jakim jest terapia, zanim podejmą decyzję o rozwodzie. Bardzo wiele osób jakby sięga po różne sposoby żeby uratować związek. Ale też wiele osób po prostu odpuszcza, mówi, nie udało się nam po prostu się rozwiedźmy. I być może wtedy warto jeszcze sięgnąć sięgnąć po coś..

Może nawet jak np. nie pomoże to uratować tego związku to być może pomoże w przejściu przez tą trudną sytuację jaką jest rozstanie. No właśnie. Widzisz pytasz mnie o moją filozofię życiową a ja najwięcej czasu poświęcam na tą odpowiedź żeby opowiedzieć znowu o terapii i o relacjach. I to też wydaje mi się że jest znamienne. To jest moja wielka pasja i chyba chcę nią zarażać. Po prostu to jest dla mnie tak ważne że ja czuję tutaj naprawdę taką dużą misję w tym temacie.

Z-Ja od Ciebie bardzo dużo uczę więc dla osób które Cię słuchają i już czują że jesteś osobą która im może pomóc to powiedz gdzie można Cię znaleźć.

K-Można mnie znaleźć na stronie internetowej o bardzo prostym adresie http://www.KarolinaPlichta.pl można mnie znaleźć na Instagramie na @specjaliści_relacji Można znaleźć na Facebooku na koncie Specjaliści Relacji Karolina Plichta. Także jak po prostu w internecie gdzieś wpiszecie Specjaliści Relacji albo Karolina Plichta to na pewno znajdziecie.

Koniec- Dziękuję ci serdecznie za słuchanie tego odcinka. Wszelkie namiary do Karoliny pod linkuję w opisie do tego odcinka (na Spotify). Miałam takie przemyślenie, że jeżeli masz pomysł na temat rozmowy lub inspirującą gościnię którą chciałabyś usłyszeć na podcaście to napisz do mnie. Jestem na Instagramie pod nazwą @filozofiażycia lub na Facebooku Filozofia Zycia Podcast. Z wielką przyjemnością od Ciebie usłyszę. Ode mnie to tyle. Do usłyszenia w kolejnym odcinku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: