Transkrypcja Odcinka 018 – Jak odkryć swoją wewnętrzną moc? – Karolina Wilk

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz klikając tutaj.

Wstęp- Cześć, z tej strony Zosia, a Ty słuchasz podcastu filozofia życia. Jest to podcast do którego zapraszam wyjątkowe i inspirujące kobiety które opowiadają o swojej drodze samorozwoju i samoakceptacji. W tym odcinku przedstawiam Wam Karolinę Wilk. Karolina na co dzień pracuje z kobietami i pomaga im odkryć swoją wewnętrzną moc. Jeżeli to brzmi intrygująco to dodam jeszcze, że Karolina prowadzi podcast, który był zresztą inspiracją dla mnie do tej rozmowy ponieważ ja podcast ‚Na ścieżce odwagi’ słucham wręcz nałogowo. Bardzo mi się podoba, a szczególnie Nowa seria o szczypcie Magii.

Karolina pyta swoje gościnie o to co jest ich mocą. I to mnie zainspirowało do tego, żeby Karolinę pytać o jej ścieżkę odwagi, o to jak znaleźć w sobie moc do działania i żeby to robić w zgodzie ze sobą. Karolina pokazuje, że to co jest w nas to wszystko co potrzebujemy i nie musimy żadnej naszej luki czy niedoskonałości w sobie uzupełniać. Przygotowałam kartę pracy którą możecie pobrać za darmo na http://www.filozofiażycia.com która mam nadzieję pomoże Wam również tak jak i ta rozmowa w zastanowieniu się nad tym co jest dla was ważne i jaką drogą chcecie podążać.

A teraz zapraszam was serdecznie do słuchania tego odcinka.

Zosia– Cześć Karolina, miło mi Cię powitać.

Karolina-Bardzo się cieszę, że jestem.

Z-Będę z tobą dzisiaj rozmawiać o twojej ścieżce, ponieważ nagrywasz wspaniały, piękny, jeden z moich ulubionych podcastów który nazywa się ‚Na ścieżce odwagi’. Więc na początek, czy mógłbyś się Karolina przedstawić, powiedzieć szerzej czym się zajmujesz, co robisz, kim jesteś.

K-Witajcie. To jest taki moment który jest dla mnie, pomimo tego że długo już robię to co robię, jest trudny. Tak naprawdę dlatego, że robię dużo rzeczy faktycznie i moja ścieżka jest taka, że zaczynałam od wydawać by się mogło z zupełnie innych tematów. Bo zaczynałam od projektu ‚mama poza schematami’ w trakcie tego projektu zaczynałam projekt transmisje live z radochą, a teraz jest projekt kobieta na ścieżce odwagi. I one są takie trochę jakby oddalone od siebie ale tak naprawdę głównie to czym się zajmuję to jest to że pomagam człowiekowi, Głównie pracuję z kobietami (właściwie tylko z kobietami). Pomagam w dotarciu do siebie, do tego co jest w takiej bliskości z nami. A ponieważ jak docieramy tam to odkrywamy potrzeby, odkrywamy marzenia, odkrywamy jakieś schematy czasami które nas blokują, też potem pracuje właśnie z tymi samymi schematami, blokadami, przekonaniami po to, żeby znaleźć taką odwagę do tego, żeby realizować swoje życie. Właśnie w takiej bliskości ze sobą.

Ja często używam sformowania ‚po swojemu’ albo ‚na własnych zasadach’ ale myślę że ona czasami może się kojarzyć z takim taką buntowniczością która jest trochę zbytnio skierowana tylko na daną jednostkę. Może nie uwzględnia ogółu, nie uwzględnia tego co dookoła. A ja w mojej pracy tak pracuję żeby było też uwzględnione to co we mnie ale też to co na zewnątrz. Więc znajdujemy taką przestrzeń w której właśnie chcemy żyć i działać. Pomagam po prostu w tym żeby docierać do tych swoich wewnętrznych mocy które każdy z nas w sobie ma.

Z-Mówisz o życiu w zgodzie ze sobą, o życiu po swojemu. Czym to jest dla Ciebie?

K– To jest też fajny temat. To się zmienia kiedy pracuję z tym, żeby też sama do siebie gdzieś tam docierać do jakichś swoich kawałków. Zresztą pewnie właśnie taką ścieżkę wybrałam dlatego że potrzebowałam jej dla samej siebie. To co kiedyś mi się wydawało w zgodzie ze mną okazuje się teraz już nie do końca takie jest. To się zmienia z wiekiem i z tym w jakiej przestrzeni żyjemy. Jak się pojawia rodzina to pewne rzeczy się zmieniają. Ale nie tylko. Związane jest to z tym jakie to życie właśnie teraz jest. Ale z tym właśnie że jeżeli ja odkrywam kolejne warstwy, odkrywam kolejne swoje jakieś tam właśnie skórki, no to wychodzą kolejne rzeczy. I nagle się okazuje że to co mi się wydawało wcześniej że ze mną współgra już wcale takie nie jest. Więc to się znowu zmienia i ja znowu próbuję się dostosować.

Ale to jest też fajne to co ja odkrywam, że czasami coś już czuję, że coś już nie jest do końca w zgodzie ze mną. Ale jeszcze nie mam w sobie gotowości na to żeby za tym pójść. I to mi się wydaje, że to jest bardzo piękny moment na tej ścieżce kiedy pozwalamy sobie na to że szanujemy właśnie swoją gotowość lub jej brak. Ja mam teraz tego więcej. Kiedyś tak miałam, że mi się wydawało, że jak już coś mi nie pasuje to trzeba to zmienić. To musi być inaczej. A teraz mam czas na to, żeby obserwować i sprawdzam czy aby na pewno. A może byłam przed okresem i mi się tak wydawało. A może się coś nazbierało w ciągu ostatnich tygodni na przykład. No i taką przestrzeń na to, żeby zobaczyć jak to faktycznie jest i czy to jest coś co już chce, żeby zostało zmienione.

Kiedyś pamiętam bardzo dawno temu jak dziś chodziłam tą swoją ścieżką rozwojową. Jedna z moich nauczycielek powiedziała coś takiego, że jest już bardzo daleko na swojej drodze rozwoju ale kiedy jedzie do domu rodzinnego to świadomie odpuszcza to czego się nauczyła. Po to żeby móc być w bliskości z rodzicami bo inaczej mogłoby tak być że by ją denerwowało to co rodzice mówią. Chciałaby ich poprawiać albo chciałaby im pokazać inny świat. Ale świadomie decyduje się wtedy nie być aż tak bardzo po swojemu. Wtedy jest właśnie w takiej bliskości ze sobą. Z akceptacją tego że ci rodzice mogą myśleć inaczej. I mi się to bardzo spodobało choć wydawało mi się to trudne. Ale teraz to widzę że to tak faktycznie czasami jest, jak świadomie wybieramy bycie blisko ze sobą albo też świadomie wybieramy że tego dnia akurat nie.

Z-Może w pewnym sensie my jesteśmy bliżej ze sobą będąc inną w różnych środowiskach. To jest piękne to co powiedziałeś i ja tego wcześniej tak zupełnie nie widziałam. Myślałam, że droga rozwoju jest taka linearna. Im więcej wiem o sobie tym bardziej muszę zmieniać w sobie te rzeczy nad którymi pracuję. W domu rodzinnym chcę pokazać że już jestem inna, chcę żeby właśnie rodzina szacowała moje nowe granice, chcę być tą nową wersją siebie wszędzie. A w pewnym sensie ścieżka samorozwoju to jest właśnie szacunek do tego, żeby być różnymi wersjami siebie w różnych środowiskach.

K-Też chyba jest tak że nasze słownictwo jest takie że trzeba mieć na to jakąś taką czujność bo kiedy mówimy ‚inna wersja’ to trochę jakby to było oszukiwane. A z drugiej strony szacunek jest w ogóle takim słowem które może wpędzić w kozi róg. No bo co to znaczy. Czy to znaczy że teraz ktoś ma zawsze się ze mną zgadzać to znaczy że będzie mnie szanował? Jak idziemy właśnie np. w rodzinne strony i coś tam nie jest zgodne z tym na jakich zasadach żyjemy to chyba najważniejsze jest to, żebym ja miał ten szacunek do siebie. Jeżeli ja mam szacunek do swoich poglądów czy właśnie jakieś takie swoje uznanie, albo swoją akceptację, to że ktoś się ze mną nie zgadza nie będzie mi nic robiło. Jak ja będę po prostu widział że to jest inna wersja, inna przestrzeń, ktoś ma inny kawałek świata za sobą, bo każdy z nas ma też dużo różnych doświadczeń i możemy to rzeczy różnie odbierać. I na pewno tak jest, przecież kiedy idziemy do sklepu na zakupy to inaczej się zachowujemy niż kiedy jesteśmy w domu i się wygłupiamy z dziećmi. I wydaje mi się że ten moment w którym ja jestem blisko siebie i ja wiem czego teraz potrzebuje, ja teraz potrzebuję żeby mnie w tym sklepie nikt nie zauważył, że chce sięgnąć po prostu zrobić zakupy i już. Ale wpadam do domu i zaczynam się wygłupiać. To przecież nie jestem inną osobą. Ja jestem dalej sobą tylko właśnie w tym momencie czegoś innego potrzebowałam. Te potrzeby są ważną wskazówką czego ja teraz w tej chwili potrzebuję.

Z-Jak to się u Ciebie zaczęło, że właśnie zaczęłaś być uważna na swoje potrzeby?

K-To jest długa droga. Każdy z nas ma swoją jakąś tam ścieżkę ale ja czuję że w mojej było dużo do grzebania. Napisałam książkę ‚Kobieta na ścieżce odwagi’ która zakończyła ten projekt ‚Mama poza schematami’. Tam opisywałam swoją drogę właśnie do tamtego momentu. To było dwa lata temu kiedy tą książkę napisałam. I w tym momencie te dwa lata kolejne to jest taki ogrom zmian, kolejnych jakichś odkryć, że czasami aż jest niepojęte. W tej książce pisałam, że to było zawsze tak, że zewnętrznie wszystko się wydawało że jest to wszystko na. Miejscu ale mój świat wewnętrzny był po prostu poturbowany.

Miałam olbrzymie kompleksy bardzo dużą nie akceptację siebie. Miałam takie poczucie że jak tu kurde nie pasuję. Albo jestem za duża albo jakaś taka… To się też bardzo wiązało np. z tym że jak byłam małą dziewczyną chodziłam do pierwszej czy drugiej klasy to byłam najwyższa w klasie. I mi się zawsze wydawało że jest jakaś odstająca. Potem oczywiście reszta urosła i już nie byłam najwyższa. Ale to były jakieś takie moje poczucie, że ja się czułam jakoś tak inaczej. Ale ja tak naprawdę nie wiedziałam wtedy do końca o co mi chodzi i często to jakby spychałam. Zajmowałam się innymi rzeczami a to uczucie odpychałam.

Chociaż właśnie stale ze mną było, że jest coś jeszcze, że to musi być jakoś inaczej. No i takim punktem kulminacyjnym było to że urodził się mój syn. To było takie po prostu tąpnięcie całego świata. Wtedy to spowodowało że ja zaczęłam czytać różne treści z którymi się wcześniej w ogóle nie spotkałam. One nie dotyczyły rozwoju osobistego bo ja wcześniej jeździłam już na jakieś warsztaty i robiłam różne takie rzeczy ale bardzo dotyczyły dzieci i tego jak funkcjonuje mózg, tego jak właśnie buduje się poczucie własnej wartości i jakieś tam etapy rozwoju dziecka. I to pozwalało mi na odkrywanie coraz to więcej na temat siebie czyli ja je czytałam po to żeby jakoś się dogadać z moim synem. Jeszcze nie mówił bo był malutki ale ja czułam, że ja chcę jakoś inaczej niż teraz. A to tak naprawdę pomagało mi i mojemu wewnętrznym dziecku pewnie trochę też. I chyba to był taki taki jeden z dużych przełomu. Właśnie to że ja poznałam te treści. Tam się wtedy pojawiło porozumienie bez przemocy i duża część książek Jespera Juula, zaczynając od ‚Moje kompetentne dziecko’.

Z– Kojarzę, bardzo fajne książki

K-One mi bardzo dużo pomogły. Agnieszki Stein ‚dziecko z bliska’… To były naprawdę lektury które właśnie czytałam i miałam takie „Oh, to stąd!”. To było dla mnie naprawdę mega odkrywcze. No i potem to się jakoś tak potoczyło że ja tak zaczęłam to wdrażać. Zaczęłam wdrażać w swoje życie i to pokazywało mi kolejne obszary kolejne obszary do odpakowania. Potem poszłam na jedne jakieś tam studium. Potem kolejne potem jakieś tu warsztaty i zgłębiać coraz to kolejne rzeczy. A ponieważ zawsze odkąd pamiętam nie wiem skąd to się wzięło ale ja pamiętam takie wakacje. Mogłam chodzić wtedy do podstawówki.

Obejrzałam taki film o dziewczynce która wzrokiem przesuwa rzeczy. I ja poczułam, że coś jest więcej. I wtedy oczywiście miałam takie marzenie że jest coś takiego jak czarowanie, ma się różdżkę i można przesuwać te rzeczy i takie czarownice, wiedźmy to mnie zawsze bardzo ciekawiło. Ale to też było znowu coś co porzuciłam. No przecież świat mi mówił że przecież nie ma czegoś takiego więc w pewnym momencie na tej ścieżce mojego rozwoju oprócz takiego rozwoju właśnie psychologicznego można by powiedzieć chociaż to też pewnie to jakoś szerzej można by było nazwać, to dołączył się też taki rozwój niewidzialny.

Tego czegoś takiego co jest nie do opisania do końca, nie do określenia. Trochę coś z energią. To się wszystko tak zaczęło łączyć. W tym zaczęłam odszukiwać tą swoją ścieżkę i swoją drogę. Ja cały czas jestem na tym etapie, dochodzę do pewnego momentu i czuję że to jest to miejsce. Ale mija chwila i ja widzę że kawałek w prawo jednak pójdę ale potem na przykład wracam. Więc tak podróżuję. Ja nazywam to ścieżką odwagi bo mi się wydaje że ona jest do końca życia. Ja mam tu na myśli to w takim dobrym sensie. To nie chodzi o to, że do końca życia trzeba będzie wszystko odkopywać i w ogóle to ciężka praca będzie. To jest bardziej taka dla mnie taka ciekawostka, eksploracja, takie zaskoczenie. No a odwagi do tego potrzeba trochę bo czasami trzeba wyjść z tych swoich właśnie schematów.

Z-W pewnym momencie nie tylko zacząłeś czytać ale również przełożyło się to na czyny i zacząłeś praktykować to o czym są te książki i poradniki. Jestem teraz na takim ciekawym etapie że ja mogę wszystko przeczytać, być na milionie warsztatów i Bóg wie czym jeszcze. Przeczytam coś odkrywczego i myślę „Wow, rzeczywiście, ja tak mam, moje wewnętrzne dziecko one się czuję jakoś tam…” Jedno przeczytać, a drugie to zacząć praktykować. Jestem przekonana, że są osoby które też wiele mądrych książek przeczytały. Jak dałaś sobie pozwolenie na tom żeby żeby wejść na tę drogę, ale tak wiesz, tak po prostu wejść na nią i zacząć iść po niej?

K-Nie wiem jak mają wszyscy ludzie na świecie bo podejrzewam że mogą mieć różnie. Duża część z nas ma tak, że potrzebujemy wiedzy. Jesteśmy w trybie poszukiwania. I ja też to wciąż mam. Też mam tak bo ja naprawdę ilość kursów książek które ja przeczytałam i zrobiłam jest znacznie większa od tego co ja w tej chwili w swoim życiu doświadczam. Mam takie fajne karty z Geometrii Pytań. Pamiętam że już parę razy mi się zdarzyło że dla siebie czy jak pracuję z kobietami, wylosowałam pytanie: „W co wierzysz, a czego doświadczasz?”.

Tak naprawdę to czego doświadczamy mówi o tym co tak naprawdę wiemy. Już co tam się właśnie zintegrowanego bo co innego przeczytać właśnie i zapomnieć. Nawet czasami pamiętamy ale integracja jest bardzo ważna i dla mnie to było tak że ja na przestrzeni tego całego procesu zaczęłam sobie uświadamiać że powód dla którego ja ciągle poszukuję, oprócz ciekawości, że ja się wciąż czułam niewystarczająco dobra. Że ta wiedza którą ja chciałam zdobyć miała zapełnić jakąś moją lukę. Kolejna książka którą miałam przeczytać albo kolejny warsztat który miałam zrobić, to ja wtedy już będę pewna, jak ja się tego dowiem albo to zrobię, no to będę mogła odetchnąć. To zresztą nie tylko chodzi o wiedzę.

Ja zauważyłam że mam w sobie taką właśnie część która potrzebuje zakupów nowych. Jak nie lubię robić zakupów nie lubię kupować ciuchów czy biżuterii nawet ale ponieważ jestem bardzo czasu na Instagramie i oglądam tutaj nowe bluzy tutaj nowe coś mi się pojawiają po prostu aktualności. Jakbym taki dres miała chyba bym się lepiej ze sobą czuła…? I kiedy sobie to uświadomiłam, nie zrobiłam tego że muszę to zmienić, tylko stwierdziłam, dobra, ja to będę obserwować i zobaczymy jak to jest. I faktycznie, spotkałam się z tym, że ja po prostu w momencie w którym czytam jakiś opis produktu czy usługi czy książki to mnie się po prostu cała chemia odzywa która mówi: bierz to bierz, to cię uzupełnieni. Ale ponieważ to sobie uświadomiłam, myślę, dobra, to zobaczymy. Zobaczymy jutro. A jutro już się budzę i w ogóle to nie jest już to co chcę robić. Więc to po pierwsze ograniczyłam sobie te nowe rzeczy które zaczęłam przyjmować.

Jest też tak że bardziej zwiększyła się moja ważność nie tylko na to co ja myślę ale też jak odbieram swoje ciało. I to jest często taki wskaźnik. Myślę no dobra, kiedy ja już jestem teraz zmęczona i już czuję taki rozwibrowanie wewnętrzne, to jak ja sobie teraz dołożę jeszcze kolejny kurs albo jeszcze coś kolejnego no to ja tego nie udźwignie. A miałam w swym życiu kilka takich etapów w których robiłam taką rewolucję wewnątrz systemową związaną z przekonaniami z emocjami, że potem się rozchorowywałam. Byłam przez kilka dni chora więc wiem że potrzebuję być na to uważna. I dlatego teraz nie dość że zatrzymuję strumień myśli, zatrzymuje kolejną rzecz. Zwracam uwagę na ciało i to powoduje że jestem w stanie się zatrzymać w tym pędzie od potrzeby tego wszystkiego więcej i więcej i więcej. Co nie znaczy że przestałam zupełnie korzystać z kursów czy książek. Ale daję sobie więcej przestrzeni pomiędzy nimi.

Dla mnie takie bardzo gruntujące doświadczenia były właśnie w sumie w zeszłym roku. Ta cała sytuacja spowodowała że po prostu fizycznie nie mogłam robić więcej. Nie było takiej opcji. Więc zdecydowałam się tylko na takie rzeczy które naprawdę czułam że bardzo bardzo chcę. Wiesz, jak byś dała skalę do dziesięciu to nie było żadnych na 8. Były tylko na 10. Brałam tylko to co jest na 10. I mam takie dwa doświadczenia właśnie które mi się tak pozwoliły w tym wszystkim osadzić. One zaczęły zaskakiwać na swoje miejsce. I to były właśnie oba te wydarzenia były bardzo energetyczne. Jedno to było to był wyjazd na kilka dni na spotkanie z szamanką z Francji a drugie, Justyna Węcel organizowała taki od pełni do pełni spotykałyśmy się w kilka kobiet i eksplorowałyśmy kontakt ze swoją wewnętrzną mądrą kobietą. No i to było coś wspaniałego. To było takie doświadczenie które mi pokazało że tam to co ja potrzebuję już tak naprawdę w środku jest i nie trzeba tego zaklejać niczym. Więc wydaje mi się że główne to co mi najbardziej pomogło to to że ja nie jestem wybrakowana i że nie jestem niewystarczająco dobra. Ja oczywiście mogę się czegoś dowiedzieć. No to teraz ktoś ci każe złożyć rower. Wiadomo że nie wiemy i musimy sięgnąć po jakąś instrukcję. Warto to rozgraniczenie zrobić właśnie, to wtedy kiedy to jest naprawdę niezbędne.

Z-Rzeczywiście jest tak, że ja do tych poradników sięgam bo chcę żeby one mnie w pewnym sensie uratowały i żeby wypełniły jakąś lukę we mnie, mój brak bo jestem niewystarczająca. I dopiero jak przeczytam coś, dopiero jak zrobię jakiś kurs to tam się dowiem tego co sprawi że moje życie się odmieni. Jeszcze druga rzecz na którą zwróciłam uwagę, że dzięki byciu selektywną, też bardziej doceniamy ten jeden wybrany warsztat. Tak jak powiedziałaś, jak się zapisałaś na jedną rzecz, naprawdę można czerpać z tego bo to była jedna rzecz. A nie, że twoje ciało było mega przemęczone i już nie chciało na nic patrzeć, nic robić.

K-Dokładnie tak jest. Też sobie wyobrażam że jest pewien moment w życiu i ja tak miałam na początku że ja potrzebowałam zanurkować w tą wielobarwność tych różnych różnych tematów no bo od czegoś trzeba zacząć. Jak się nie ma pomysłu no to sięga do różnych źródeł. No ale właśnie żeby potem dać ten moment na tą integrację, na to żeby sprawdzić co w tym życiu chce jak dalej praktykować co ja chcę przełożyć na moje własne życie a co odkładam. Być może na zawsze. Być może tylko na jakiś czas. Dawanie sobie czaus, to jest też ważny element.

Z-Opowiedz dlaczego w tej selekcji wybrałeś pracę z energią, pracę ze swoją kobiecość. Opowiedz o tej magii w twoim życiu którą pielęgnujesz.

K-To było zawsze tak że ja byłam bardzo w swojej głowie zawsze całe życie. Jak pamiętam, powiedzmy do trzydziestki. Czyli to już był czas w którym wcześniej już chodziłam na ścieżki rozwojowe. Ale to było bardzo takie właśnie analityczne z punktu widzenia głowy, myślenia, Racjonalizacji wszystkiego i tak dalej i tak dalej. Ja pamiętam naprawdę doskonale takie momenty w których ktoś mówił, że emocje są ważne. Ja mówiłam że są ale ja się akurat się np bardzo mało złoszczę. To taki wewnętrzny głos który we mnie wtedy siedział.

Poszłam do fizjoterapeutki która była moim zdaniem magiczna. Oprócz tego że wiedziała jak to robić ręcznie to po prostu miała jakąś taką energię i ona masowała mi brzuch a ja przez miesiąc się złościłam na wszystko po prostu. Byłam tak wkurzona że ja naprawdę jak już widziałam, że ktoś chce powiedzieć to miałam ochotę gp zdzielić autentycznie, kiedy ja wcześniej pamiętam że mówiłam właśnie że ja tego nie zrobię bo przecież ja umiem sobie to przemyśleć i przeanalizować. Ja wtedy zobaczyłam że sama praca z głową to tylko jakiś malutki wycinek. Że to co siedzi w naszych ciałach, poblokowane, poukrywane bo pospychaliśmy to wszystko. To jest olbrzymie morze kolejnej wiedzy. I ja właśnie zobaczyłam że np taniec taki swobodny gdzie się nie oceniam, tupanie, krzyk, w ogóle zobaczyłam właśnie że tak bardzo ten mój głos jest powiązany! Że żeby za głośno czasem nie było, żeby nie przeszkadzać… I zaczęło wypływać po prostu tyle kolejnych elementów że jak zobaczyłam że to co mnie najbardziej interesuje to jest połączenie tego wszystkiego to jest właśnie połączenie tego czym my jesteśmy całą istotą.

Jesteśmy my, czyli nasze emocje, nasze myśli, nasz umysł, nasza dusza, nasze ciało, czy serce, czy intuicja. To jeden kawałek ale jest jeszcze coś ponad nami. Jesteśmy wszyscy w społeczeństwie, jesteśmy wszyscy na świecie, są zwierzęta, są rośliny. Bardzo mi się podoba jak moje koleżanki mówią ‚są inne istoty’, mając na myśli właśnie te kamienie i tak dalej. I mi się to bardzo spodobało. Taka idea która właśnie we mnie była, jak byłam małą dziewczynką. Ja zauważyłam że kiedy jesteśmy w takim odłączeniu, kiedy jesteśmy tylko z punktu widzenia głowy to to jest bardzo zubażające. Taki tylko mały fragmencik. Ale potem jak już trochę ta świadomość rośnie i traktujemy to tylko jakby z punktu widzenia nas jako jednostki to jest znowu tylko bardzo mały wycinek.

Mi po prostu to dało bardzo dużo zrozumienia bardzo dużo akceptacji na to co się wydarzyło dookoła mnie. Kiedy weszłam właśnie też w tą stronę, no właśnie nazwijmy to, magiczną. Takiej lekkości. To nie znaczy oczywiście że ja jestem zawsze uśmiechnięta albo że zawsze się cieszę z wszystkiego, nie, wcale nie. Tylko, że ja po prostu czuję, że jakby nie ma momentu tak naprawdę że jestem w czymś sama.

Tak naprawdę pojawiają się oczywiście w mojej głowie takie myśleni, że z tym muszę poradzić sobie sama. Ja już wiem że to jest myśl i ja się jakoś strasznie nie przywiązuję. Czasami się przywiązuję dwie godziny a potem się przypomina żeby nie przywiązywać, czasem to może trwać cztery dni albo i więcej. Ale potem dopuszczam. Ja mam takie miejsce swoje w naturze, właśnie lubię gdzieś pójść w naturze i stanąć i wziąć głęboki oddech. Otwieram oczy, chwilę patrzę gdzie jestem a potem kontaktuje się ze sobą i potem znowu otwieram oczy i kontaktuje się z tym co jest na zewnątrz i ja czuję wtedy, że okay, wszystko w porządku. Nieważne co tam się przed chwilą wydarzyło. To jest jakaś część tej całej układanki zwanej życiem.

I pamiętam w tych czasach w których właśnie byłam w tej głowie tak długo i tak często. To już wtedy jak ktoś powiedział o szamanach, myślałam, kurde jak dotrzeć do takich treści. Bardzo lubiłam książkę Jacka Walkiewicza i on tam opisywał że miał jakiegoś kolegę który jakąś literaturę mu właśnie polecił. Potem siedziałem w internecie i wyszukiwałam książek. Oczywiście ich nie znalazłam. Potem gdzieś na jakiś innych warsztatach też czegoś takiego szukałem ale tego nie znajdowałam. I dopiero stosunkowo niedawno, na przestrzeni całego mojego życia te ostatnie właśnie pięć lat, że te rzeczy się zaczęły pojawiać. Widocznie wtedy nie było jeszcze gotowości. Nie byłabym w stanie tego przyjąć bo to jest też bardzo ciekawe na to jak my jesteśmy, ta nasza otwartość. To co powiedział na początku o tej gotowości. Ja ostatnio przerabiam sobie ponownie psychobiologię którą się uczyłam właśnie dwa czy trzy lata temu. I ja właśnie doświadczyłam tego na własnej skórze, że jak ja wtedy się spotykałem z jakąś teorią ona była dla mnie tak wielka albo taka jakaś poza moim obszarem poznawczym w tym momencie że tak słuchałam jednym uchem i jej potem zapominam. A teraz to tak wszystko bardziej we mnie jakby weszło. I pewnie tak by było gdybym tego słucha z dziesięć razy to znowu bym coś innego tam podkreślała.

[Powyżej znajduje się transkrypcja pierwszych 30 minut rozmowy. Jeśli zależy Ci na przeczytaniu całości, skontaktuj się ze mną!]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: