Transkrypcja odcinka 019 – Dlaczego praca marzeń nie sprawia Ci satysfakcji – Dagmara Seliga

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz klikając tutaj.

Wstęp – Część, z tej strony Zosia, a Ty słuchasz podcastu Filozofia Życia. Jest to podcast do którego zapraszam inspirujące kobiety, które opowiadają o swojej drodze samorozwoju, samoakceptacji i spełnienia zawodowego. Od niedawna nagrywa odcinki co dwa tygodnie i mam wrażenie że od ostatniego razu minęły lata świetlne.

W tej chwili piszę moją prace licencjacką, przeorganizuję swoje życie i przeprowadzam się po trzech latach studiowania w Londynie. Dlatego nagrywam odcinek raz na dwa tygodnie, żeby mieć gwarancję, że odcinek na pewno będzie. Mi również brakuje częstszych rozmów z moimi gościniami i o ile co dwutygodniowy grafik jeszcze chwilę się utrzyma tutaj na podcaście, mam nadzieję również raz na jakiś czas wrzucać bonusowe odcinki w ramach dodatkowego wsparcia i motywacji dla nas.

Mam całą listę wspaniałych gości których chce zaprosić i wierzę że we właściwym czasie usłyszycie ich drogę oraz ich filozofię życia. Dzięki wielkie Wam wszystkim za słuchanie, za wyrozumiałość i za to, że pomimo tego że przerwy są trochę dłuższe, jesteście ze mną. Ten odcinek wart był czekania ponieważ moją gościnią jest Dagmara Seliga – psycholożka kobiet, mentorka oraz certyfikowanych coach ICC.

Dagmara opowie dzisiaj między innymi o tym dlaczego odeszła z pracy w korporacji jako coach biznesu. Opowie o tym z jakimi problemami kobiety w korporacjach zmagają się w jej doświadczeniu jako coach oraz jako psycholog. Rozmawiamy o połączeniu ze swoim ciałem, o konkretnych technikach dzięki którym możemy wsłuchać się w to co nam nasze ciało próbuje przekazać. Szczególnie kiedy jest przemęczone, wypalone, kiedy potrzebuje żebyśmy wsłuchały się w siebie. To była dla mnie bardzo inspirująca rozmowa ponieważ pokazała mi że nie muszę ciągle gonić, że nie muszę określać się jedynie tym co robię albo jaka jestem. Ale wystarczy po prostu, że jestem. Bez względu na to czy pracujesz w korporacji, czy pracujesz dla siebie, czy jesteś na studiach, albo nie pracujesz wcale. Uwierz, że ta rozmowa skłoni cię do refleksji.

Zanim zaczniesz słuchać naszej rozmowy, pobierz darmową kartę pracy która pomoże Ci odpowiedzieć sobie na pytanie jak czujesz się w tej chwili z pracą którą wykonujesz. Znajdziesz kartę pracy tutaj. Gotowa? Okej, zaczynamy. Zapraszam serdecznie do wysłuchania rozmowy z Dagmarą.

Zosia- Cześć Dagmara. Powiedz proszę na początku osobom które Cię jeszcze nie znają: kim jesteś, czym się zajmujesz?

Dagmara- Jestem psychologiem z wykształcenia, coachem, trenerem, ale też terapeutą. I w życiu tak się podziało, że póki co większość mojego życia zawodowego spędziłam pracując w korporacjach, w różnych rolach. Głównie w działach HR. Całkiem niedawno zupełnie porzuciłam tę drogę i poszłam na swoje. Poszłam za głosem serca, głosem pasji i marzeń, żeby w pełni i już na sto procent pracować z kobietami.

Z-Super, obiecująco brzmi bo właśnie o kobiecości i o życiu w zgodzie ze sobą chciałabym z Tobą porozmawiać. Czym jest dla Ciebie kobiecość? Dlaczego właśnie zdecydowałeś się pracować z kobietami? Czy to się jakoś łączy dla Ciebie?

D-Ja myślę sobie, że pewnie w teorii kobiecości i w ogóle tego jak kobiecość jest postrzegana. Każdy ma indywidualnie ułożone podejście. Kobiecość to jest taka świadomość siebie czyli świadomość tego, wiesz, kim jestem, co ja mam w sobie, jakie są moje umiejętności i jakie są moje talenty ale też jakie mam słabości. To też taka świadomość siebie w totalu, holistycznie – ciało i ta część taka bardziej intelektualna i ta część bardziej duchowa. I myślę sobie, że o kobiecości oczywiście może świadczyć też część zewnętrzna czyli to jak się ubieramy, jak wyglądamy.

Ale myślę, że doszłam do takiego punktu w swoim życiu po tych wszystkich swoich doświadczeniach że dla mnie kobiecość to jest to jak ja się czuję ze sobą. Jak ja siebie postrzegam i jak mi jest ze sobą na codzień. A ta część taka zewnętrzna jest już dużo mniej ważna. Nie oznacza że jest w ogóle nieważna, ale ta część chyba już schodzi na dalszy plan. I to już takie jest. Wydaje mi się że w tym momencie to jest takie szukanie w życiu miejsca w którym po prostu zaczyna być dobrze, komfortowo, w miarę OK. No bo pewnie nie jest tak, że zawsze jest cudownie fantastycznie. Ale że już to jest to że jest to miejsce, że to jest to co chcesz robić, to kim chcesz być. Nic nie jest wyryte w kamieniu i pewnie przez całe życie jak idziemy to się zmieniamy. Zmieniają się preferencje, zmieniają się nasze upodobania. Ale chyba chodzi o to, żeby dojść do takiego momentu takiej sytuacji w której jest nam ze sobą dobrze.

Z-Ciekawi mnie czy na ten moment, na dzień dzisiejszy taką Dagmarą jaką jesteś, czy czujesz się ze sobą dobrze?

D-Dobre pytanie. Czuję się ze sobą dobrze. Ja nie wiem czy to jest ta wersja którą chce być ale też czuję się dobrze bo czuję się wolna w takim samostanowieniu o sobie. Mogę podać przykłady z mojego życia. Kiedy przez te ponad 15 lat pracowałam w korporacjach i mimo wszystko, że się rozwijałam, miałam dużo okazji do poznawania bardzo fajnych bardzo ciekawych ludzi, podróżowania po świecie i życia trochę na walizkach ale też takiego życia bardzo ekscytującego… To kosztowało mnie bardzo dużo takiego wysiłku i takiego budowania przekonania że to mi się podoba, to jest to co lubię, to jest to w czym jestem dobra.

I myślę sobie że to też było mi potrzebne do tego żeby dojść do momentu w którym jestem albo w którym byłam jakiś czas temu gdzie poczułam że naprawdę chcę chyba już być bardziej wolna. Taka zupełnie niezależna. Iść w kierunku takim, że to ja decyduję o tym co robię, to ja decyduję o tym z kim się spotykam, z kim pracuję. Niekoniecznie mam to od kogoś i niekoniecznie muszę iść takim torem którym wypada iść.

Chcę iść taką drogą którą ja sobie tutaj tworzę. I pewnie to nie jest tak że ta wersja mnie jest ostateczna. Ja myślę że to w ogóle wiesz to będzie jeszcze dużo dużo razy mogło trochę modyfikować zmieniać. Ale od jakiegoś czasu weszłam w taki moment w życiu, że jakoś bardzo się nie przejmuję tym co inni powiedzą. Mi w ogóle jakoś nie przychodzi to w ogóle w moich rozmyślaniach na temat planów działania. Przede wszystkim myślę o tym czy jest mi dobrze, czy jest komfortowo, czy to jest to co ja bym chciała rzeczywiście robić. Czy to jest tak, że ja to robię bo muszę, bo się boję, bo włączają się jakieś lęki. I powiem ci, że to jest na pewno też fajne miejsce w którym czuję się OK.

Z-Co skłoniło Cię do tego, żeby wyjść z tego świata korporacyjnego? Dla wielu osób to jest wręcz spełnienie marzeń. Idą po szczeblach kariery mimo, że wiadomo, że to jest ciężka praca i, że się nie jest na swoim. A mimo wszystko ludzie to tak jakby spychają na bok, bo właśnie jest dużo odhaczonych pól, mają kasę, podróżują…

D-To było naprawdę fajne. To było bardzo miłe, bardzo nagradzające. Gdyż ja miałem tak, że jak nikdy jakoś nie miałam ciśnienia na karierę. To też jest ciekawe, że po prostu były takie momenty, że przychodziło coś do mnie nowego. Ja to brałam ale to był taki czas że ja też walczyłam z syndromem oszusta, gdzie ja ciągle miałam poczucie, że muszę udowodnić że jestem dobra, że potrafię. Że to nie jest pomyłka, że dostałam takie stanowisko. W pewnym momencie odpowiadałam za tyle krajów, że to jest zupełnie nie przypadkowe że jestem właśnie w tym miejscu w którym jestem.

Ale to było męczące też. To było o tyle trudne, że był taki czas gdzie spędzałam większą część czasu na podróżach walizkach. I też moje życie osobiste musiało być podporządkowane. I to był taki proces dochodzenia do tej decyzji, że chcę spróbować na swoim. Bo myślę, że to się nie dzieje z dnia na dzień, że budzę się i okej, dobra, koniec. Tylko to po prostu przychodzi. A też chyba takim największym bodźcem dla mnie było jak w miarę wzrostu zawodowego zobaczyłam jaki ogrom kobiet zmaga się w tych korporacjach z poczuciem wartości, z mówieniem głośno o tym co chcą. Z mówieniem o tym co im nie pasuje. Też takim byciem po prostu też taką osobą autentyczną.

Bardzo często to było niesamowite, że ja przez jakiś czas pracując, odpowiadałam za talenty. Zmagałam się z tym, żeby przekonywać kobiety do aplikowanie na role, gdzie byłam przekonana, że mają aż trzy czwarte umiejętności i spokojnie mogą walczyć o stanowiska. Dla nich to było niewystarczające. Zawsze chciały mieć prawie 100 proc. A w tym samym czasie mężczyźni w ogóle nie mając nawet połowę umiejętności, aplikowali bez żadnego problemu. Więc pomyślałam, że kurczę, to nie jest fajne. W zarządach, zespołach które podejmują kluczowe decyzje jest mało kobiet.

To oczywiście wynika z wielu czynników ale m.in. z tego że my po prostu jako kobiety zmagamy się jednak z niskim poczuciem wartości i umiejętnością podejmowania wyzwań. Z taką odwagą też do ich podejmowania. Na przykład takich ról które wymagają czasami tupnięcia nogą. Nie zawsze potrafimy bo jesteśmy wychowywane na grzeczne. Przynajmniej moje pokolenie wcześniejsze jest wychowane, żeby się nie odzywać za dużo i nie mówić za wiele. Trochę jednak ten patriarchat nas otemperował. Więc był taki moment kiedy ja pomyślałam, nie podoba mi się to. I stopniowo szłam w kierunku swojej działalności.

Z-Kiedy przeszłaś na swoje, poczułaś od razu taką ulgę, że nie musisz już w tym uczestniczyć? Czy też to przyszło stopniowo? Teraz mówisz, że nie przejmujesz się tym co myślą o tobie inni i, że czujesz się ze sobą OK. Jak wyglądał ten proces dojścia do tego momentu?

D-W moim przypadku to była droga. To było stopniowe. Jak studiowałem psychologię zupełnienie nie myślałam, że będę pracować w zawodzie. Absolutnie wtedy nie miałam pomysłu na siebie. Po prostu poszłam na psychologię bo się tam dostałam i pomyślałam, no dobrze, brzmi ciekawie, więc może warto. Ale w międzyczasie też studiowałam kulturoznawstwa. Bo to też jest ciekawe że ja miałam taki pomysł na siebie kiedy byłam dużo młodsza w liceum, że chcę iść na Akademię Sztuk Pięknych.

Ja bardzo chciałam iść w kierunku właśnie takim artystycznym i niestety w szkole zostało to absolutnie stłumione w zarodku. To znaczy zostało mi powiedziane, że gdzie ja do szkoły artystycznej… Z tego nie będzie nigdy pieniędzy i że będę na utrzymaniu rodziców. Też kiedy ja byłam w podstawówce i potem w liceum to w ogóle nie było takich szans, nie było takich możliwości. I poszłam za tym głosem rozsądku kogoś dorosłego. To chyba była wtedy pani pedagog która tak bardzo radykalnie odcięła mnie od moich marzeń. I ja dałam jej na to pozwolenie. Więc ta psychologia się pojawiła i jakoś tak wszystko dzieje się nie z przypadku.

Ja wtedy zrobiłam wszystkie właściwie możliwe certyfikaty i trenera biznesu i międzynarodowego coacha. I potem zrobiłam też kurs terapeuty krótkoterminowego. Jak skończyłam studia i zaczęłam szukać pracy to oczywiście na początku pracowałam jako psycholog z młodzieżą ale potem taką prawdziwą pracę znalazłam właśnie w świecie korporacji i w takim biznesie.

Z-Co robiłaś tam?

D-Zaczynałam od trenera biznesu. Ostatnio robiłam porządki w papierach i znalazłam swoją pierwszą biznesową wizytówkę. Pomyślałam, no to niezła droga którą przeszłam. Robiłam szkolenia. Prowadziłam szkolenia i to była świetna szkoła ale to było już pójście na głęboką wodę, sprawdzenie siebie w takiej roli już interakcji z ludźmi w biznesie dojrzałymi, którzy mają już dużo więcej lat i doświadczeń życiowych zawodowych. A potem poczułam jakieś kłopoty w rozwoju i zmieniłam korporację. Poszłam do kolejnej. W tej kolejnej też miałem kilka różnych ról, kilka ścieżek. To też było bardzo ciekawe bo po to właśnie tam najwięcej się nauczyłam też w kontekście takiego co to znaczy dbać o siebie. Co to znaczy stawać po swojej stronie. I w pewnym momencie pomyślałam, dobra to ja chcę coś zrobić z tymi kobietami.

Też jeszcze muszę powiedzieć że był taki moment, coś co chodziło za mną długo. Taka myśl. Czy to jest właściwie wszystko w tym moim życiu? Czy całe życie będę pracować w korpo? A może mogę zrobić coś innego? Może ja mam jakieś talenty które mogłabym wykorzystać bardziej. I bardzo długi czas myślałam o tym. I przyszła do mnie taka myśl że mogę pracować z kobietami i że to jest to co ja mogę robić. I właściwie wtedy dopiero zaczęłam dostrzegać ile kobiet do mnie wtedy jeszcze w tym świecie korporacji przychodziło po poradę, po jakieś takie rozmowy. Po wsparcie.

I to był taki moment kiedy powiedziałam OK. Spróbuję. Więc stworzyłam stronę. Potem zaczęłam współpracować z ośrodkiem Inner Garden z którym cały czas współpracuję. I to właściwie byla praca gdzieś po godzinach, czasami w weekendy gdzie jak znalazłam przestrzeń. To po prostu miałam już kilka osób do pracy. Bo to było bardzo trudne, żeby też czasowo pogodzić. Stąd też też po prostu poczułam, że to trzeba się zdecydować na coś. Oczywiście złota klatka, co miesiąc pensja, to jest wszystko fajne. Dyrektor Personalny i tak dalej. No pięknie. No ale to kosztuje za dużo i to powoduje że nie mamy tak naprawdę przestrzeni na to żeby w pełni realizować swoje marzenia. I tak właśnie jak poczułam, tak zrobiłam.

Z-Ciekawi mnie też z czym przechodziły do Ciebie te kobiety, z czym się zmagały? Kobiety wielkiego świata, pracujące w korporacji.

D-Jak sobie przypominam i myślę o tych naszych wszystkich rozmowach które miałam, to one wszystkie były wokół takiej pewności siebie, szeroko pojętej pewności siebie. To po pierwsze bycie asertywną i mówienie nie. Ja bardzo często sama to doświadczyłam. Ale też wtedy i teraz widzę jak dużo po prostu kobiety biorą na siebie. Jak często nie potrafią po prostu powiedzieć nie, nie mogę, nie, to jest za dużo dla mnie. Nie, nie będę tego brać tylko dlatego, że nie jestem najlepsza, bo robię to dobrze i to mnie się obarcza dodatkowymi zadaniami. Praca z asertywności ale też taką pewnością siebie. Siadać w pierwszym rzędzie i mówić głośno co myślę i mówić głośno że coś mi się nie podoba. Na coś się nie zgadzam, coś jest dla mnie nie komfortowe. To strategia w którą wierzę. To jest bardzo trudne.

Kiedyś miałam takie doświadczenie że pracowałam w zespole bardzo męskim. Właściwie byłyśmy tylko dwie na początku z koleżanką. Żeby przebić się wtedy w tym gronie ze swoją opinią było bardzo trudno. To było takie traktowanie kobiet… miło. Fajnie, że jesteście. Ale każde zdanie, każda opinia była w jakiś sposób z przymrużeniem oka przyjmowana. A więc takie naprawdę poczucie sprawstwo i być pewną że to co mówię to ma sens. I niezależnie czy się komuś podoba czy nie. Mogę to powiedzieć. To było takimi głównymi wyzwaniami. Cały czas zresztą są.

Z-Na myśl przyszło mi, że to jest trochę zamknięte koło. Dlatego, że ponieważ w takich miejscach nie jesteśmy wysłuchiwane, to chcemy się wykazać. Chcemy pokazać że jesteśmy najlepsze. I wtedy przychodzi ten perfekcjonizm i podejmowanie się mnóstwa rzeczy do robienia.

D-Absolutnie tak. Z perspektywy swojego doświadczenia zawodowego i tych rozmów z kobietami. Świetnie to napisała Natalia w książce ‚Czuła Przewodniczka’, że my naprawdę wchodzimy w taki schemat, albo potulnej, albo męczennicy albo królowej śniegu. Jak tak popatrzeć na to co wynosi z domu, no to ja pamiętam, i też jak rozmawiam ze swoimi koleżankami… Często po prostu byłyśmy temperowane przez rodziców. Nie wypada, nie możesz, nie powinnaś… I potem jakoś tak z czasem wchodzi to do Ciebie. Po prostu wchodzi i zamiast powiedzieć co myślisz to najpierw się zastanawiasz czy powinnam czy to wypada czy też jest w dobrym tonie. Czy ja przypadkiem za to nie dostanę.

Często miałam takie rozmowę z dziewczynami, że być może nie ma co dużo mówić i odzywać się bo mogę stracić pracę, nie dostać bonusa, źle być ocenioną. To często po prostu oznacza czucie się nierówno traktowaną i nierówną pozycją w zespole. Dobrze zauważyłaś, to jest po prostu takie błędne koło. Ja uważam że są osoby które nadają się do korporacji. To nie jest nic złego pracować w korporacji. Ale trzeba zawsze pamiętać że jest to miejsce w którym też trzeba umieć funkcjonować. I ja zawsze teraz z perspektywy czasu mówię dziewczynom, że trzeba znaleźć sposób na siebie w korporacji, żeby się nie zajechać, żeby być wciąż sobą i żeby mieć jakąś odrobinę satysfakcji. Ale to jest też duża praca. To jest praca nad przekonaniami. To jest praca nad swoimi wewnętrznymi ograniczeniami. Oczywiście bardzo możliwe do zrobienia.

Z-Bardzo możliwe do zrobienia, z tym, że nie tylko kobiety muszą się zmienić… Organizacja pracy, cały system musi się zmienić. Jak to ugryźć od naszej strony, od strony kobiet? No bo jedno to jest usiąście w pierwszej ławce i pokazanie się, że jestem, słuchajcie mnie. Ale często właśnie ten strach przed byciem ocenioną jest wewnątrz nas. To nie jest tak, że mężczyzna nas nie wysłucha, bo myślę że czasami on nas nawet i wysłucha. Tylko my same się boimy odezwać, nawet jak on nas pyta o zdanie.

D-To jest bardzo ciekawe, bo każda kobieta przychodzi z jakąś swoją historią, z jakimś doświadczeniem. Bardzo często jest tak że kobietom szwankuje ciało. Na przykład wypalenie, chwilowe załamanie, jakiś epizod depresji. To jest prostu bocznie nie radzenia sobie. I to są takie punkty startowe do pracy. Oczywiście, są kobiety które są świadome na tyle, że nie doprowadzają się takiego momentu, że ciało odmawia posłuszeństwa. Wcześniej przychodzą i mówią, nie pasuje mi i chcę coś zmienić. Mówią, denerwuje mnie to że ja się obawiam że się lękiem że się boję.

Ale w wielu przypadkach to zawsze jest ciało tym sygnałem który mówi, że hola hola, to już jest najwyższa pora, żeby coś zmienić. To często jest tak, że kobiety też zaliczają lekarzy wielu, żeby nie powiedzieć, że są przeskanowane wzdłuż i wszerz. Lekarze mówią, no medycznie nie ma nic. Więc może do psychiatry, psychologa. I często to jest właśnie ten moment kiedy kobieta przychodzi, siada i mówi, „ale ja nie wiem o co chodzi tak naprawdę. Ja po prostu już nie mam siły i ja coś muszę zrobić. Mąż narzeka, dzieci narzekają. Ja sobie z tym nie radzę.”

I tak się zaczyna praca. To jest praca terapeutyczną nad tym co takiego się zadziało, że kobieta się doprowadza do takiego stanu. Jakie ma przekonania na swój temat. Skąd one pochodzą i jak można je zmienić. Ja też sama przechodziłam terapię. Żeby pracować w zawodzie ale też sama dla siebie, żeby sobie poukładać swoje doświadczenia życiowe. Bo też nie było łatwe. To jest też proces, odguzowywania siebie. Naleciałości jakichś takich schematów po mamusi i tatusiu. Rzeczy które po prostu okazują się strasznymi kamieniami u szyi albo workami kamieni na plecach które się dźwiga. To boli czasami. To jest taka praca która jest nagrająca na koniec. Po prostu czuję że jest inaczej ale są momenty że to bardzo boli. To są łzy wylane. To są momenty totalnego zwątpienia, że już lepiej nie będzie. Ale z tego się wychodzi. Wiesz, ja wyszłam w takim dużo większym zrozumieniu siebie, tego skąd w ogóle u mnie było to poczucie, że ja muszę ciągle się starać i muszę być taka dobra taka na piątkę. A teraz mam przekonanie, że jak będę na 3.5 to też będzie okej. To jest po prostu praca. Nie ma jednego takiego złotego środka, złotego zdania który się mówi klientkom. Fajnie by było.

Z-Z jednej strony fajnie by było, ale też myślę że ta praca właśnie jest potrzebna. I tak naprawdę potrzebna jest, żeby nie było fajnie na jakiś czas, żeby dostrzec to że to nie jest fajne. Sama się łapię na tym, że jestem w sytuacjach które tak naprawdę nie są zgodne ze mną, które właśnie sprawiają, że moje ciało jest takie zestresowane. Ale ja brnę w to w ogóle nie zauważając że to nie jest dla mnie. I warto właśnie nabrać tej perspektywy i zobaczyć że to nie jest fajne i nie jest słuszne. A w tym samym tonie to właśnie miałem Cię zapytać o to jak się połączyć z ciałem, bo mówiłeś trochę o tym żeby-

D-Nie zapomnieć o tym ciele?

Z-Tak, nie zapomnieć o tym. Jak ty nie zapominasz o swoim ciele?

D-To jest też ciekawa przygoda z tym ciałem, bo ja przez długi czas miałam ciało ale tak jakby z boku. Nie widziałam tego ciała i ono wiele razy dawało mi sygnał że coś jest nie halo. Wchodzę w sytuacje które zupełnie mi nie służą albo robię coś co jest wbrew mnie ale bardzo ignorowałam to ciało, te sygnały. To był taki moment kiedy się rozwaliłam zdrowotnie. Kiedy po prostu padłam. I pamiętam, że zostałam uziemiona chyba na trzy tygodnie i dla mnie to była tragedia, że jak ja trzy tygodnie mogę w ogóle brać jakieś zwolnienie, że wypadam z obiegu. Jezus, Maria, koniec świata. Ale to był punkt startowy do tego, żeby zauważać, że mam ciało, że ja się składam też z ciała i ono jest bardzo, bardzo wrażliwe na to co w mojej psychice sie dzieje. Zaczęłam po prostu zgłębiać temat ciała.

Bardzo byłam zafascynowana podczas studiów bioenergetyką lowena. Też poszłam na studia podyplomowe z psychosomatyki, żeby zrozumieć to połączenie, żeby tak naprawdę wejść w to gdzie to połączenie, gdzie ta dusza, ciało, umysł. Jak to wszystko funkcjonuje, zwłaszcza właśnie w tych sytuacjach straszliwych napięć.

Od razu muszę powiedzieć, tak się śmieję zawsze, nie jestem jakimś mistrzem który siedzi na kamieniach i ma na wszystko mówiąc kolokwialnie, wywalone. Ale dosyć często łapię się na takim momencie skanowania ciała, czyli patrzenia czy jestem napięta, co czuję w tym swoim ciele. I nawet ostatnio miałam taki epizod dużego bólu żołądka i już wiem że to było z takiego wewnętrznego napięcia, takiego właśnie tworzenia sobie napięcia, że coś powinnam. Też widzę od razu jak obserwuję ciało w trakcie dnia nawet robi się taki mini przerwy, typu dwie minuty na „Co tam w ciele?”. To też zauważasz, że te wszystkie rzeczy które mówisz, ‚powinnam’, ona prawie z automatu dają ci napięcie w ciele. I u każdego jest inaczej to napięcie. Możesz mieć też w ramionach, brzuchu, możesz czuć, że szyję masz usztywnioną. Każdy ma pewnie swoje mechanizmy reagowania. Ale właśnie takie momenty że, oho czuję, że tutaj to nie jest dla mnie albo naprawdę naciskam siebie za bardzo.

Mi bardzo pomaga też medytowanie. I takie po prostu bycie przez chwilę ze sobą, czy to jest pięć, czy dziesięć minut. To jak każdy sobie dobiera ten moment takiego chwilowego wyciszenia, takiej stop klatki. Różnie medytuję. Robię guided meditation ale też taką zupełnie w ciszy. Czuję różnicę. Bardzo dużą. Mam więcej spokoju w sobie i czuję większą równowagę. To co też pomaga to journaling, czyli pisanie codzienne. Pisanie co tam we mnie, co czuję i też czasami takie bardzo spontaniczne pisanie bo to wtedy mogę wyrzucić i czuję, że jak wychodzi to jest luźniej.

To co mi bardzo pomaga to sport. Sport jest o tyle fajny, że on po prostu daje poczucie, że masz to ciało, że wiesz że ono składa się z mięśni, że daje ci taką świadomość ciała. Potem też łatwiej zidentyfikować te napięcia albo takie momenty które właśnie robisz sobie które Ci nie służą. O dbaniu o siebie takim codziennym czyli jakoś w miarę się odżywiać, nawadniać i tak dalej, to też jest ważne, żeby o to ciało dbać. Ale to już jest oczywiste. Chociaż zapominamy…

[Powyżej znajduje się transkrypcja pierwszych 30 minut rozmowy. Jeśli zależy Ci na przeczytaniu całości, skontaktuj się ze mną!]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: