Transkrypcja Odc. 003 Jak czerpać przyjemność z ćwiczeń i osiągać zamierzone wyniki – Sylwia Maksym

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz klikając tutaj

Wstęp- Cześć, z tej strony Zosia, a Ty słuchasz podcastu filozofia życia. W tym odcinku rozmawiam z Sylwią Maksym która jest dietetykiem sportowym, miłośnikiem kuchni roślinnej i prowadzi własny podcast ‚Paliwo z Roślin’. Rozmawiamy na wiele ciekawych tematów. O tym jak zacząć ćwiczyć, w jaki sposób trenować, żeby to było przyjemne i również efektywne. A potem przechodzimy do tematów żywieniowych ponieważ kuchnia roślinna jest dużą pasją Sylwii. Rozmawiamy o jedzeniu intuicyjnym i o znalezieniu balansu w żywieniu tak, żeby to dawało nam tak zwane paliwo do działania.

Jeżeli jest jedna rzecz jaką wyniesiecie dzisiaj z tego odcinka to zapewniam was, że będzie to radość z życia którą Sylwia wręcz emanuje. Jest to bardzo pozytywne i inspirujące. Bez przedłużania (bo nie lubię przedłużać) zapraszam Was do wysłuchania tego odcinka.

Zosia- Witaj Sylwio! Dziękuję, że jesteś tu za mną.

Sylwia- Bardzo mi miło. Dziękuję za zaproszenie. Już się nie mogę doczekać naszej rozmowy.

Z- Poprosiłam Cię, żebyśmy porozmawiały o sporcie dla amatorów i dla osób które dopiero zaczynają swoją drogę ze sportem. Czy mógłabyś na początek przedstawić się naszym słuchaczom i powiedzieć o sobie?

S- Oczywiście. Bardzo mi miło i dziękuję za zaproszenie. Jak już powiedziałaś przed chwilą ja nazywam się Sylwia Maksym i jestem dietetykiem sportowym. Głównie w swojej pracy codziennej propaguję prowadzenie kuchni roślinnej. Jestem także byłym instruktorem i trenerem fitness dlatego będziemy też rozmawiać o sporcie i aktywności fizycznej. Pracuję z osobami które są aktywne fizycznie. Są to i zawodowi sportowcy i osoby które po prostu amatorsko uprawiają sport. Bo dla mnie to jest taki wyznacznik bardzo zdrowego stylu życia i świadomego podchodzenia do swojego ciała, do swojego organizmu, czyli połączenie i zdrowej diety.

Ale zdrowa dieta również może przewidywać oczywiście czekoladę i lody i pizzę jak i aktywność fizyczną. Bo nie wyobrażam sobie współpracować z osobą która twierdzi że dla niej najlepszym rozwiązaniem jest leżenie na tapczanie i odgrzewanie kotleta w mikrofalówce. I teraz daj mi proszę zdrowie, ale ja swojego podejścia nie zmienię. Także to jest taka idea która mi przyświeca od dawna i którą bardzo mocno propaguję. Chcesz być zdrowy to się ruszaj. Chcesz być jeszcze bardziej zdrowy, jedz dobrze. A połączenie tego jednego z drugim daje naprawdę moim zdaniem bardzo fajny całokształt i to chcę propagować.

Z- Bardzo się cieszę, że wspomniałeś o zdrowym trybem życia i o aktywności fizycznej żeby być zdrowym. Nasze społeczeństwo gloryfikuje nawyk ćwiczeń regularnych. Czy znasz przypadki kiedy to zaczyna być niezdrowe, staje się uzależnieniem?

S– Oczywiście.

Z- W jaki sposób to wyłapać? Kiedy to się staje niezdrowe, że wstaję z tapczanu bo czuję, że muszę, inaczej dzień będzie przegrany?

S- Moim zdaniem jest to trudne, żeby określić jednoznacznie sytuację która już jest dla nas niebezpieczna. Tutaj moim zdaniem tym tematem powinien zająć się już stricte psycholog. Ale z tego co ja widzę ze swojego doświadczenia, z obserwacji a także przede wszystkim z własnego doświadczenia (bo ja też byłam uzależniona od ćwiczeń, ja też chorobliwie podchodziłam do wykorzystania każdej możliwej kilo kalorii którą spożyłam). Przede wszystkim w mojej głowie znajdowało się tak: okej, tydzień ma siedem dni, więc ja muszę mieć siedem treningów. Do niego dopasowane żywienie. Najlepiej, żebym nie odpoczywała tylko cały czas była w pędzie bo przecież szkoda czasu na spanie. Ja muszę być tak produktywna, tak błyskotliwa, muszę mieć super pracę, super studia, czas dla znajomych, czas dla treningu.

Pamiętam trenowałam w siłowni, pracowałam w siłowni, prowadziłam zajęcia fitness. Po dwóch, prawie trzech latach takiego bardzo intensywnego trybu życia moje zdrowie na tyle mocno podupadła, że całe szczęście poszłam szybko po rozum do głowy i zmieniłam je bardzo mocno. Bo ja nie wiem czy byśmy rozmawiały gdybym wtedy tego nie zmieniła.

Pytałaś o ten moment. Pierwszym momentem jest uświadomienie sobie tego, że kurczę, jeżeli śpię mniej niż 5-6 godzin dziennie to nie jest to dobre. I nie jest to związane z moją pracą czy z aktywnością bo zawsze można sobie na tyle dobrze poukładać plan dnia, żeby jednak ten czas na sen, regenerację i odpoczynek był. To mój sposób. Inaczej nie można podchodzić do swojego zdrowia, swojego życia. Jasne, jeśli mamy 20 lat, mniej lub więcej, to jeszcze da się jakoś to pogodzić bo przecież mamy mnóstwo energii, niezawodne zdrowie. Jesteśmy przed tą taką magiczną trzydziestką i wtedy nic nie zawodzi.

Ale jak się zbliżamy do tej trzydziestki, kończymy studia, pojawia się dom, rodzina, inne obowiązki, zupełnie inne stresy… I nagle twój organizm mówi: ej dziewczyno, zwolniej. Ej, słuchaj, boli Cię cały czas głowa, masz bardzo mocno zaburzony sen, nie potrafisz zasnąć mimo, że jesteś zmęczona, łamią się włosy, rozdwajają paznokcie… Sucha skóra, cokolwiek zjesz od razu odczuwasz bardzo dużo dolegliwości ze strony układu pokarmowego, wydalniczego, cierpisz wzajemnie na biegunkę, zaparcia, refluks, odbijanie, jakieś pieczenie w przewodzie pokarmowym.

Bardzo często jest to związane z tym, że przesadziliśmy w którąś stronę. I moim zdaniem to jest bardzo ważne, żeby umiejętnie słuchać swojego organizmu. On na pewnym etapie zawsze powie, że jest zmęczony. Odpocznij, zwolnij, poleż chwilkę dłużej. Pij tyle ile powinnaś, nakarm mnie nie dobrze. Zwolnij z tym treningiem. Bo czas na trening jest bardzo ważny. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna ale jeżeli to się przeradza w miano kompulsji, czyli, zjadłam pączka, muszę iść na bieżnię, kurczę, zjadłam pizzę… O nie, czyli teraz muszę mieć detoks 3 dniowy…

Oczywiście mówię detoks specjalnie. Specjalnie używam tego słowa. Muszę mieć detoks przez dwa dni i nic nie jeść ale na pewno zrobić bardzo dobry trening. Albo sami powinniśmy mieć na tyle świadomości, żeby zaprzestać, zwolnić albo powinniśmy otaczać się dobrymi ludźmi którzy po prostu nam zwrócą na to uwagę i będą wiedzieć, że słuchaj, ostatnio masz mocniej podkrążone oczy. Czy nie wydaje Ci się, że za bardzo ostatnio zredukowałaś na masie ciała? Bądź nie masz tyle humoru ile wcześniej? Nie jesteś już taka pełna ekspresji, pełna uśmiechu. Zupełnie inaczej podchodzisz do życia, inaczej rozmawiasz z ludźmi.

Bardzo często wiele osób mówi to swoim najbliższym. Mi to też mówiono, więc jestem raz taka mądra. Znajomi się pytali czemu nie mam siły, nie mam czasu. I ja nagle się złapałem na tym, że kurczę ja robię codziennie swój trening. Prócz tego prowadzę 27 godzin zajęć fitness tygodniowo. Mam pracę, mam studia i mam jeszcze mnóstwo innych rzeczy które mnie interesują. We wszystkim się wydawało że muszę być najlepsza bo przecież sobie sama wyznaczyłam, wyznaczyłam. I jeszcze muszę też zarabiać czy też mam inną pracę i nie da się być we wszystkim totalnie najlepszym. Nie da się pędzić siedem dni w tygodniu kosztem przede wszystkim zdrowia i swojego snu. Więc to jest takie czerwone światełko.

Jeżeli oczywiście dobrze znamy swój organizm to najpierw powinniśmy wyłapać te pomarańczowe czy tam żółte światło które już nam mówi taki pierwszy stop. Po to żeby właśnie te czerwone się nie zapaliło. Więc niestety dobre czytanie symptomów ze strony organizmu powinno być taką umiejętnością z którą moim zdaniem powinniśmy wychodzić ze szkoły. Nawet nie podstawowej, bo jesteśmy wtedy takimi smarkaczami, które jeszcze nic nie wiedzą o życiu. Ale z tej szkoły średniej powinniśmy wyjść z taką świadomością dobrego zaopiekowania własnego ciała, zdrowia i przede wszystkim takiej zdrowej głowy.

A my dopiero się z tego dowiadujemy po 30. roku życia. Bardzo często wtedy kiedy już nie mówię, że jest za późno, ale wtedy kiedy żałujemy jakiegoś czasu który spędziliśmy właśnie na tej gonitwie zamiast cieszyć się czymś co miało nam sprawiać w takiej drodze docelowej radość. A jak się po kilku latach okazuje tak naprawdę było dla nas problemem i czymś co sobie sami narzuciliśmy. Typu: Musisz zrobić trening. Kurde, ale może go nie lubię. Może nie lubię wcale chodzić do siłowni ale wszyscy to robią i koleżanki to robią i mnie zmuszają i ciągną za sobą. A może ja wolę tańczyć. Może ja wolę iść na pole, a może wolę grać w tenisa. Może wolę biegać a może po prostu lubię spacerować z psem. Nie wszyscy muszą chodzić na siłownię.

Z- Nasuwają mi się dwa pytania. Po pierwsze jak zmieniłaś swoje cele? I z tej gonitwy ciągłej o więcej i więcej zmieniłaś priorytety i zobaczyłaś, że jednak wolisz dłużej spać albo wolisz spędzić czas z przyjaciółmi. Dla mnie osobiście jako dla dwudziestu kilku letniej studentki, widzę świat pełen możliwości. Chcę być tak jak mówisz we wszystkim najlepsza. I patrzę na innych. Porównuje się, że jak on potrafi to ja też potrafię. Moje pierwsze pytanie dla ciebie to jak zmieniłaś nastawienie myślenia i dałaś pozwolenie na poluzowanie w życiu?

S- Brałam przede wszystkim te działki które mnie rzeczywiście bardzo mocno interesują i w których chcę się rozwijać. Wcześniej wydawało mi się, byłam święcie przekonana, że ja muszę być najlepszą fizjoterapeutką, najlepszym trenerem, najlepszym instruktorem. Jeszcze wtedy pracowałam w firmie jako przedstawiciel medyczny. Sprzedawałam sprzęty medyczne dla fizjoterapeutów, dla kosmetologów, więc muszę być najlepszym sprzedawcą. Muszę najwięcej sprzedawać, najwięcej zarabiać i być we wszystkim naj naj naj.

Zaczęło mi się tak po prostu mniej chcieć. Czyli zauważam, że wstaję rano i ja nie mam siły na zrobienie treningu. Owszem szłam, robiłam ten trening ale się naprawdę do niego zmuszałam i zauważałam, że kurcze, ja się zawsze uśmiecham do ludzi. Zawsze byłam wychowana i w ogóle jestem taką osobą że ja naprawdę lubię się uśmiechać. Nie robię tego na siłę. Idę ulicą, obok mnie idzie jakaś pani naprzeciwko mnie która ma piękny płaszczyk czy piękne włosy. I ja jej powiem: Ale ma pani piękne włosy. Albo: Boże, jaki piękny płaszczyk, ładnie podkreśla pani urodę. Bo my mamy naprawdę za mało komplementów. I wiesz co, ja zauważyłam, że w tym momencie kiedy ja byłam tak mocno zaangażowana w treningi i bycie tą najlepszą we wszystkim, ja przestałam ludziom prawić te komplementy. Przestałam się uśmiechać ot tak. Ja przestałam być taka pełna radości.

I to mi zaczęło strasznie przeszkadzać, bo ja wiedziałam że jestem nadal sobą w swojej skórze. Ale ja się nie zachowuję tak jak ja. I dobrze że się tak wydarzyło w moim życiu, że to przeszłam sama na sobie bo dzięki temu mogłam wyznaczyć swoje priorytety. Ja wiedziałam, że nie da się być najlepszym instruktorem, trenerem, sprzedawcą, fizjoterapeutą i wszystkim poniekąd po drodze więc wybrałam całkowicie zupełnie inną, swoją drogę.

Poszłam na kolejne studia, skończyłam dietetykę. Ona mi dała dopiero tak naprawdę radość. Pracuję z ludźmi, pomagam im w zdrowiu, pomagam w aktywności fizycznej, bo pracuję z osobami które są aktywne fizycznie, które są zawodowymi sportowcami. Więc tak naprawdę łączę te moje dwa kierunki jeżeli chodzi o moje wykształcenie i teraz czerpię z tego radość. I jasne ja chcę być najlepsza ale sama względem siebie.

[Powyżej znajduje się transkrypcja pierwszych 30 minut rozmowy. Jeśli zależy Ci na przeczytaniu całości, skontaktuj się ze mną!]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: