Transkrypcja odcinka 22 – Zaprzyjaźnij się ze swoim strachem – Kamila Kozioł

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz tutaj.


Wstęp: Cześć, z tej strony Zosia Wilk, a Ty słuchasz podcastu Filozofia Życia. Jest to podcast do którego zapraszam inspirujące kobiety sukcesu, które opowiadają o swojej drodze samorozwoju, samoakceptacji i spełnienia zawodowego.

W 22 odcinku mam przyjemność gościć Kamilę Kozioł – coach, psycholog, autorkę książek, w tym dziennika coachingowego. Mimo, że coachem nie jestem, dzięki temu dziennikowi już od ponad stu dni rozpoczynam dzień najpierw sprawdzając co tam u mnie, jak się dzisiaj czuję. To piękna praktyka, którą każdej z Was polecam. Dzisiaj zaprosiłam Kamilę, żeby opowiedziała o roli emocji w naszym życiu, w szczególności o strachu. O strachu przed porażką, strachu przed ryzykiem, strachu, który w życiu każdej z nas objawia się troszeczkę inaczej.

Zachęcam Cię, żebyś przed wysłuchaniem odcinka pobrała darmową kartę pracy. Będziesz mogła techniki o których mówi Kamila wprowadzić do swojego życia już teraz.

Zanim zaproszę Cię do odsłuchania naszej rozmowy, ogłaszam obiecane wyniki konkursu. Otóż na instagramie Filozofii Życia zaprosiłam Was do wypełnienia sudoku, które totalnie przerastało moje kompetencje. Gratuluję Dominice Bucholc oraz @wiola_bla które jako pierwsze podesłały prawidłowe odpowiedzi w trybie natychmiastowym. Dziewczyny, inspirujecie mnie do wychodzienia ze swojej strefy komfortu!

Jeśli chcesz, żeby Twoje imię również pojawiło się na podcaście, są na to 2 sposoby:

  1. Obserwuj konto Filozofii Życia na instagramie bądź facebooku. Dzielę się tam inspirującymi treściami, cyklicznie pojawiają się tam również konkursy takie jak ten
  2. Wspieraj moje działania na Patronite. Ten sposób gwarantuje, że Twoje imię pojawi się w odcinku podcastu i usłyszą o Tobie inne ambitne i odważne kobiety.

Dzięki Waszemu finansowemu wsparciu na Patronite, ten projekt będzie mógł rozwijać się i docierać do Was z mocą inspiracji. Chcę poświęcać mu jak najwięcej czasu i energii dlatego jestem wdzięczna jeśli mnie słuchasz i już teraz wpłacisz chociażby 5zł. To 1/7 ceny za godzinę transkrypcji jednego odcinka. Przybijam Ci wirtualną piątkę i zapraszam do odsłuchania rozmowy z Kamilą!


Zosia– Cześć Kamila!

Kamila– Witam serdecznie.

Z-Witaj, dziękuję ci, że jesteś tutaj ze mną i że będziemy mogły rozmawiać o ważnym temacie, którym są emocje. W szczególności chcę z tobą porozmawiać o strachu, bo to jest emocja niekomfortowa, która mnie samej kojarzy się z czymś co chcę tak zepchnąć, na pewno nie chcę o tym myśleć. Zanim dojdziemy do konkretów – czy mógłabyś się proszę przedstawić i powiedzieć kim jesteś, jak się czujesz.

K-Nazywam się Kamila Kozioł jestem psychologiem, międzynarodowym i certyfikowanych coachem. Na co dzień pracuję z kobietami nad budowaniem ich poczucia własnej wartości i pewności siebie. Jestem autorką i współautorką trzech książek o tematyce psychologiczno rozwojowej- „Dziennik coachingowy”, który napisałam wspólnie z Kamilą Radwańską, książka „W poczuciu własnej wartości, zbuduj swoją wewnętrzną siłę”, którą napisałam z innym psychologiem, Anną Kosińska i moja ostatnia książka, która właśnie dotyczy emocji jest myślę że też dobrym tematem i tematem naszej dzisiejszej rozmowy, to jest „Pamiętnik emocji, co uczucia chcą ci powiedzieć”.

Z-Super, to ja podlinkuję wszystkie twoje książki w opisie. W szczególności ja polecam, w ogóle mam przy sobie twój „Dziennik coachingowy”, już drugą część. Powiem ci Kamila że on ratuje czasem życie. To jest taka moja perełka i chcę Ci za to bardzo podziękować.

K-Bardzo się cieszę że tobie również pomaga i ciebie wspiera w codziennym rozwoju i w takiej codzienności także cieszę się i trzymam kciuki za dokończenie i dojście do 365-tego dnia i pytania.

Z-Ja czasem oszukuję i sprawdzam do przodu, co jest ciekawego. Teraz widzę, że niedługo jest o marzeniach. Dobrze, to w temacie emocji. Dlaczego czasem tłumimy w sobie emocje i nie pozwalamy sobie na ich odczuwanie?

K-Może zacznijmy jeszcze zanim powiem dlaczego je tłumimy, chyba dobrze by powiedzieć czym jest emocja. Bo my traktujemy te emocje jako coś, co nie do końca jest nasze, a emocja to informacja zwrotna, informacja z naszego organizmu, która dotyczy tego, co nas otacza. To tak jakby potraktować trochę nasz organizm jako taką encyklopedię, która mówi nam co się dzieje z nami i co my jako nasz organizm odczuwamy odbierając informacje z zewnątrz. Czyli emocja to informacja zwrotna naszego organizmu na temat tego, jak się czujemy będąc w jakimś konkretnym miejscu, w jakiejś konkretnej sytuacji.

Czasem te emocje tłumimy, ponieważ nie do końca podoba nam się to, co odczuwamy. A Nie podoba nam się to co odczuwamy, dlatego że źle interpretujemy nasze emocje. Emocje były nam potrzebne na etapie ewolucji po to, aby przetrwać. Gdybyśmy za długo zastanawiały się nad tym, dlaczego się boimy stojąc przed tygrysem to prawdopodobnie na tej myśli skończyłoby się nasze życie. W związku z tym, że emocja taka jak strach, taka jak gniew, taka jak lęk, ale też taka jak radość, są szybkimi, krótkotrwałymi, intensywnymi emocjami, one pozwalały nam przetrwać. One pozwalały nam automatycznie bez większej, nazwijmy to na dzisiejsze czasy filozofii, po prostu działać automatycznie bez naszego przemyślenia danego tematu. W dzisiejszych czasach mimo wszystko nie grozi nam już zwykle, no chyba że ktoś podróżuje w takie miejsca, ale raczej zza rogu nie wyskoczy nam nas lampart ani mamut ani przysłowiowy jak to kiedyś przez przypadek ktoś z polityki powiedział dinozaur.

W związku z tym nie trzeba przed takimi rzeczami uciekać. Jedyne co nam teraz grozi to oczywiście przejeżdżające szybko samochody i to jest rzeczywiście sytuacja w której automatycznie działamy. Jednak na co dzień nasz strach, nasz lęk nie musi być aż tak intensywny, ponieważ nie ma zagrożenia życia- większości sytuacji. Oczywiście mówię o takim typowym życiu. Wyjście do domu, do pracy i wrócenie, bo jeśli ktoś na co dzień uprawia bardzo intensywne ekstremalne sporty to oczywiście jego ryzyko przeżycia jakiejś sytuacji, która mogłaby zaburzyć jego zdrowie, no to oczywiście tam takie sytuacje się zdarzają. Natomiast na co dzień nie. I tłumimy te emocje, ponieważ nie chcemy ich odczuwać. A nie chcemy ich odczuwać dlatego, że je źle interpretujemy. I są tak naprawdę trzy rodzaje przeżywania emocji.

Jeden rodzaj przeżywania emocji to przeżywanie ich zanadto. To znaczy, że przykładowo pokłóciłaś się z przyjaciółką trzy dni wcześniej. To do tej pory bardzo intensywnie myślisz na temat danej sytuacji. Kombinujesz, ponownie przetwarzasz całą sytuację w swojej głowie. Zastanawiasz się, co było gdybyś powiedziała jedno słowo inaczej albo gdybyś w innym miejscu wzięła oddech albo nie przewróciła oczami. A Co by było gdyby w ogóle rok temu okazało się że coś, co wpłynęło na to co się stało trzy dni wcześniej by się nie zdarzyło. Przeżywasz emocje, przeżywasz tą sytuację jeszcze raz, i jeszcze raz, co powoduje, że Twoje emocje dotyczące tej konkretnej kłótni intensyfikacją się. Robią się coraz silniejsze, co jest trudne, bo emocja wymaga energii. Energia jest kosztowna, więc nas to męczy.

Drugi rodzaj przeżywania emocji to jest odpychanie, zapominanie, udawanie, że coś nie istnieje, że czegoś nie było. Na siłę mówienie – nie, nie będę o tym myśleć, nie, to wcale nie ma dla mnie znaczenia, wcale się nie boję. Taka sytuacja powoduje że my odczuwamy coś dwa razy bardziej, ponieważ typowy przykład – nie myśl o białym niedźwiedziu – powoduje, że pierwsze, co właśnie teraz zobaczyłaś prawdopodobnie przed oczami to białego niedźwiedzia. A jeśli masz taką umiejętność to mogłabyś np. zwizualizować białego niedźwiedzia na programie Dwójki, gdzie Czubówna opowiada o tym jak pięknie niedźwiedzie po prostu chodzą sobie z małymi niedźwiedziątkami i po prostu widziałaś całą scenerię. W związku z tym tak naprawdę mówienie, że czegoś nie chcesz odczuwać powoduje, że czujesz to dwa razy bardziej.

Trzeci rodzaj przeżywania emocji to jest interpretowanie i skupienie się na emocjach tu i teraz i jest to najlepszy rodzaj reagowania na swoje emocje, czyli przeżywanie ich w danym momencie z intencją zrozumienia co chcą mi te emocje powiedzieć czyli kiedy odczuwasz strach, bo o tym powiedziałaś, zastanawianie się „o Jezu Jezu jak ja się boję, o Boże święty co to będzie” nie pomaga ci w tej sytuacji. Intensyfikuje, bo przeżywasz dwa razy bardziej. Jeśli będziesz mówić „Nie, wcale się nie boję, w ogóle się nie boję, weź się ogarnij, wcale się nie będę bała” i tak dalej, i tak i tak dalej powoduje, że odczuwasz się ten stres. To jest ten drugi rodzaj przeżywania emocji.

A jeśli powiesz sobie „tak odczuwam stres, boję się, co tak naprawdę sprawia, że boję się w tej sytuacji” zaczynasz szukać zrozumienia swojej emocji, co powoduje że zaczynasz ją rozumieć i odpowiednio interpretować. Dawałaś przestrzeń swojemu organizmowi na to, żeby przeżyć tę emocje, aby ją zrozumieć. Jeśli pójdziesz dalej, im większa świadomość i większa już łatwość i płynność w rozumieniu swoich emocji, ćwiczenia tego rozumienia emocji, tym będzie ci łatwiej, znajdziesz rozwiązanie. Innymi słowy nie skupiasz na tym, dlaczego ty, dlaczego te emocje, wcale ich nie chcesz czuć, tylko skupiasz się na tym, co emocja chce mi powiedzieć i co w związku z tym powinnam zrobić aby utrzymać stan emocjonalny, który mi się podoba lub też aby zmienić mój stan emocjonalny na taki który będzie dla mnie wspierający.

Z- Słucham cię Kamilo i to brzmi tak bardzo racjonalnie. A kiedy w moim doświadczeniu przychodzi jakiś trudny moment i te emocje rzeczywiście są bardzo intensywne, albo po prostu jest jakaś niekomfortowo emocja, jak zacznę za bardzo myśleć, za bardzo się zagłębiać, to mam wrażenie, że właśnie daję przestrzeń i daję się ponieść tej emocji, jeżeli wiesz, co chcę powiedzieć. Że właśnie, kurczę, pokłóciłam się z koleżanką, to wchodzę w ten tryb zastanawiania się nad tym. Dlaczego, co sprawiło, że ja się tak poczułam, może nie powinnam się tak czuć, może ona chciała dla mnie dobrze a ja to zinterpretowałam inaczej. W jaki sposób to zrobić żeby nie wejść w te tory o których mówiłaś jako o pierwszym typie interpretacji emocji?

K-Jako zbyt przeżywania. Tak właśnie, to jest kwestia zadawania sobie odpowiednich pytań. To, co teraz pokazałaś, ten przykład powoduje, że Twoje emocje się intensyfikacją. Myślenie, że może nie powinnam wcale się tak czuć, może ona miała taką i taką intencję. To nie jest skoncentrowanie się na tej emocji, tylko „dlaczego ja, dlaczego ja” ja to tak najczęściej podsumowuję to właśnie w taki sposób. Jeśli zadasz sobie pytanie „co teraz czuję?”, „dlaczego czuję taką emocję?”. „Co ta emocja chce mi powiedzieć?”. „Co w związku z tym powinnam zrobić, aby czuć lub nie czuć tej emocji”. Takie cztery podstawowe pytania.

Jeśli w ten sposób pokierujesz swoją wewnętrzną rozmową na temat danej emocji, wtedy wyjdziesz z intencją rozwiązania swojego problemu a nie przeżywania konkretnej sytuacji, która tą emocję generuje. Innymi słowy nie skupiasz się na sytuacji, która spowodowała tę emocje, tylko skupiasz się na emocji, która jest konsekwencją czegoś i szukasz rozwiązania dla tej emocji i dla tych uczuć, które w tej chwili przeżywasz. Musiałabym tutaj wtrącić jedną rzecz dla osób które trochę już wiedzą o emocjach, że emocje i uczucia to nie jest dokładnie to samo, ponieważ emocja jest bardzo krótkotrwała i intensywna. Emocje to jest takie „bu!”, jak ktoś cię wystraszył, to jest nagły strach, to jest chwila emocji.

Natomiast później jest uczucie strachu, dalej jeszcze czuję szybką pracę serca, masz powiększone źrenice. Zastanawiasz się co się stało i tak dalej i tak dalej. To jest chwila, w której zaczynasz mieć uczucie strachu. Samą emocją, czyli tym przysłowiowym „bu!” nie jesteś w stanie w żaden sposób kontrolować. Absolutnie. To jest natychmiastowa reakcja, która działa poza jakimkolwiek twoim układem na który ty masz wpływ. Natomiast masz bardziej wpływ na uczucia, czyli na to, w jakim stanie uczuciowe będziesz się utrzymywała. Czyli to, że ktoś Ciebie denerwuje bo np. zniszczy twoją ulubioną sentymentalną figurkę. Denerwuje, ładnie powiedzieć. No wściekniesz się, jeśli to rzeczywiście dla ciebie miało dużą wartość, to oczywiście w tej sytuacji nic nie zrobisz. Wkurzysz się, przechylisz prawdopodobnie, coś takiego, zareagujesz w sposób bardzo szybki, automatyczny, natomiast to będzie kwestia kilku pierwszych sekund, później jest to uczucie. Czy ja chcę się czuć zdenerwowana, czy moje denerwowanie pomaga nam w tej sytuacji rozwiązać ten problem. Co mogę zrobić żeby nie czuć tego zdenerwowania i znaleźć rozwiązanie na tę sytuację. I w tym momencie to uczucie które może być długotrwałe zmniejszasz i jesteś w stanie je bardziej kontrolować.

Z-To jest bardzo ciekawe to co mówisz, że tej pierwszej emocji nie jesteśmy w stanie kontrolować. Mam wrażenie, że to uczucie, które potem wynika z naszej emocji to jest często wstyd. Wstyd spowodowany tym, że ja się jakoś poczułam.

K-To jest bardzo twoje i to jest bardzo ważne dla Ciebie, chcę żebyś wiedziała o tym, że absolutnie rzeczą, na którą nie możesz sobie pozwolić to jest wstydzenie się samej siebie. To jest absolutnie niedopuszczalne, ponieważ nikogo więcej na tym świecie tak blisko Ciebie nie ma jak ciebie samej. Jeśli będziesz się wstydzić przed samą sobą to obniżasz sobie szanse na to, aby poczuć się ze sobą dobrze i rozwijać się w swoim tempie, w swoim stylu, ze swoimi potrzebami. Im bardziej będziesz się siebie wstydzić lub słuchaczki będą się siebie wstydzić, tym częściej będą realizować cele innych ponieważ będzie im wstyd przed tym, jakie mają swoje cele lub swoje pragnienia. I tu już nawet nie jest etap pracy nad emocjami tylko pracy nad akceptacją siebie.

Z-Dziękuję ci za te słowa, to bardzo ważne. To może opowiedz o swojej historii otworzenia się na emocje.

K-Całe życie byłam osobą otwartą, osobą, która była bardzo ciekawa innych osób. I inność, odmienność była dla mnie fascynująca, nigdy nie oceniałam, bez względu na to, jak ktoś myślał, jak ktoś działał. Pewnie oceny zawsze masz, ale nie oceniałam w sposób „ale głupi, ale głupia”. Nie było takiej oceny w moim nawet wewnętrznym dialogu a tym bardziej zewnętrznym. Abstrakcja dla mnie. Byłam po prostu ciekawa innych ludzi i tego w jaki sposób reagują, działają, jak myślą i co czują w różnych sytuacjach. Ja zauważyłam taką predyspozycję u siebie do pracy z innymi osobami w bardzo wczesnym okresie dorastania, w wieku 13, 14 lat, kiedy jako młoda dziewczynka byłam bardzo głośna, otwarta. Mnie się albo lubiło albo się mnie nienawidziło, pamiętam to.

Pamiętam, że miałam dużo wrogów, o których nie wiedziałam że są moimi wrogami w tamtych czasach szkolnych. Wiesz jak to jest. Bo ja byłam zawsze do wszystkich bardzo otwarta i ludzie reagowali w sposób podobny, być może sztuczny. Teraz już jako osoba dorosła potrafię sobie to wyobrazić. Natomiast na tamten czas o tym nie wiedziałam dowiadywałam się tylko że ktoś mnie na przykład nie lubi, więc byłam osobą otwartą, głośną. Wszędzie było mnie pełno. Byłam zawsze pomocna i otwarta do pomocy. Do tego stopnia, że zauważyłam, że osoby, z którymi nie trzymam się bardzo blisko, nie byli to moi przyjaciele tacy najbliżsi na tamte czasy, przychodziły do mnie te osoby i zwierzały mi się ze swoich kłopotów.

Oczywiście na tamten czas to były kłopoty typowe. A, że się ktoś nie dogaduje z mamą, a że to po prostu jest beznadziejny brat, z którym nie potrafi się dogadać albo uprzykrza życie starszemu rodzeństwu. Ale dochodziło też do sytuacji w której nigdy nie zapomnę chłopca, który do mnie podszedł i poprosił mnie o rozmowę. To nie było tak od razu tylko poprosił mnie kiedyś o rozmowę umówił się ze mną do kawiarni i 14-latce powiedział, że chyba jest homoseksualistą a chciałby zostać w przyszłości księdzem. I nigdy nie zapomnę tej rozmowy. To była dla mnie fascynująca, bardzo stresująca na tamten etap, na tamtą chwilę rozmowa, ale ja wtedy zrozumiałam, że jest we mnie jakaś intencja rozumienia innych osób, taka naturalna, bez oceniania. I że ta intencja, bez oceniania, jest widoczna i odczuwalna dla osób, które pragną być zrozumiane lub które pragną się otworzyć przed osobą, gdzie nie będą czuły się oceniane. I to była taka pierwsza cegiełka do tego, że ja sobie powiedziałam, że ja bym chciała w przyszłości z ludźmi rozmawiać. Wtedy oczywiście, psychologia, nie psychologia, to tematy były mi znane, ale nie wiedziałam o tym, że to będzie to, że to jest ten profil w przyszłości działalności mojej.

Natomiast jeśli chodzi o otwarcie się na swoje emocje to oprócz tego, że zawsze głośno mówiłam, ponieważ miałam takie środowisko. Moi rodzice są zawiedzeni i wychowałam się z moją mamą, która była bardzo otwartą osobą, bardzo świadomą, na tamten czas wyprzedzała swoją epokę wychowywania dzieci, była taką na ten moment nowoczesną mamą. To mi pozwoliło być w pełni sobą. Doświadczałam różnych sytuacji, na pewno nie byłam łatwym dzieckiem, łatwą nastolatką. Ja doświadczałam wielu rzeczy i ona mi na to pozwalała. Oczywiście zawsze mówiła że każde działanie ma swoje konsekwencje i tego mnie uczyła. Natomiast dzięki temu pozwalała mi doświadczać i rozumieć siebie.

Taką łatwość w rozmawianiu i w byciu otwartą miałam od zawsze dzięki wychowaniu mojej mamy. Natomiast była też druga, ciemna strona tej sytuacji. Otóż wychowywałam się też w środowisku, w którym dwie bliskie mi osoby często mnie wyśmiewały, upokarzały mnie. To było niesamowite, ponieważ trudno było mnie upokorzyć i wstydzić. A jednak te dwie osoby, z którymi często się widywałam, potrafiły to zrobić doskonale. Po prostu były manipulantkami. Na ten moment, oczywiście jako 35 latka potrafię o tym w ten sposób myśleć. Na tamten moment czułam się wręcz zależna od nich. I bardzo zależało mi na tym, żeby czuć się akceptowaną przez te dwie osoby. I dlaczego o tym mówię.

Dlaczego o tym wspominam. Ponieważ to była sytuacja w której ja zrozumiałam, co to znaczy wstyd. I co to znaczy być upokorzoną. I co to znaczy źle się czuć. Co to znaczy robić coś przeciwko lub wbrew sobie. I to był moment, w którym ja powiedziałam, że ja tak się nie chcę czuć i że mnóstwo osób wokół mnie, na szczęście nie przeze mnie, bo moją intencją zawsze była ta otwartość, o której powiedziałem na początku, czuje się tak samo. I to jest straszne uczucie. Ja nie chcę żeby ludzie się tak czuli, ja bym chciała, żeby ludzie się czuli dobrze ze sobą. Tym bardziej ze sobą. I to była sytuacja, w której ja powiedziałam, że na pewno w przyszłości cokolwiek miałabym robić, to miała być to forma pomocy innym, pracy z emocjami, pracy z tym wewnętrznym dialogiem, z tym właśnie, żeby się siebie nie wstydzić. Z tym, żeby zrozumieć siebie, z tym żeby pozwolić sobie być sobą. Z pełnymi tego konsekwencjami, czyli znowu połączenie mojego środowiska bardzo przyjaznego dla mnie, czyli tych słów mojej mamy. Więc podsumowując tą szybką historię mojego życia, otwartość miałam w sobie zawsze i ona była naturalna ale otwarcie się na emocje to było właśnie doświadczenie tego wstydu, upokorzenia i przez to próby bycia lubianą przez te dwie osoby, z którymi bardzo często spędzałam czas.

Z- Czy to jest ta lekcja życiowa, o której mówisz? Gdzie, teraz cytuję z Twojej strony, że „to przestrzeń wolna od osądów mojej osoby, gdzie mogę sama przed sobą otwarcie powiedzieć co czuję i co to dla mnie znaczy”. Skąd przyszły te słowa?

K– Tak, między innymi to była ta sytuacja i oczywiście czas studenckich imprez, zabaw i poznawania siebie, również było takim czasem, gdzie ja jeszcze dorastałam. Będąc młodą dziewczyną, dorastającą, miałam taką ogromną potrzebę bycia lubianą. Czyli ta moja otwartość była zanadto. W talentach Gallupa jest to tak zwany talent „czar”. Ja go mam w ogóle na pierwszym miejscu i ja pracując i rozmawiając z Dominikiem Juszczykiem, a widziałam, że właśnie z nim miałaś czy masz dzisiaj odcinek podcastu

Z-Dzisiaj wychodzi, tak.

K-Tak dokładnie. Ja rozmawiając z Dominikiem na temat czaru – woo – on mi powiedział, że ten mój talent w czasach nastoletnich był zanadto. On był zbyt mocno intensyfikowany, za bardzo chciałam żeby wszystkich czarować, co spowodowało że zgubiłam siebie. Czyli bardzo zależało mi na byciu lubianą przez moich kolegów i koleżanki studentki i studentów. Przez to zatracałam swoje potrzeby, swoje zdanie, swoją opinię po to tylko aby moje zdanie moja opinia lub moje potrzeby były takie same jak innych, żeby oczywiście czuć się lubianą i żeby być w towarzystwie. Teraz znowu z perspektywy czasu potrafię zrozumieć, że każdy z nas ma taką potrzebę, ponieważ naturalnym jest z psychologii rozwoju, że nastolatki, nastolatkowie mają potrzebę bycia w środowisku społecznym swoich rówieśników.

A żeby być w jakiejś grupie rówieśników akceptowanym i lubianym to mimo wszystko trzeba, i tutaj jest bardzo ważne, poszukać kompromisu pomiędzy swoimi potrzebami a potrzebami grupy. Ja tego kompromisu nie szukałam. Ja patrzyłam tylko i wyłącznie na potrzeby grupy, zapominając o sobie. Natomiast znowu, dorastając zwyczajnie w świecie, gdzieś w pewnym momencie oświeciło mnie. Powiedziałam, że absolutnie się nie zgadzam. Ile można realizować lub też przyklaskiwać planom nie swoim tylko obcych mi osób. Stwierdziłam, że to tak nie może być. Albo szukamy rzeczywiście prawdziwego kompromisu albo czasem po prostu tupnę nogą, a przecież wiadomo, że ja potrafię tupnąć nogą, będę po prostu realizowała też swoje plany. I właśnie w ten oto sposób skończyłam tę psychologię z konkretną wizją, z konkretnym celem na swoje życie, na swoje potrzeby, na swoją pracę.

Z-Wow. Powiem ci wow, dlatego, że bardzo się identyfikuję z tym co mówisz. Zależy mi na tym, żeby być lubianą. Z drugiej strony również robiłam testy Gallupa i mój czar na liście tych testów jest bardzo nisko i słuchając ciebie zauważyłam, że myślę, że każdy z nas ma inny sposób na to jak staje się tą częścią grupy. Jak chce być lubiany i przez to może tracić siebie ale na różne sposoby. Ważne jest to co mówisz żeby iść na kompromis.

K-Dokładnie tak. I przede wszystkim iść na kompromis z ludźmi, na których nam zależy i też zależy im na nas, żeby to na pewno była dwukierunkowa zależność i współpraca. To jest bardzo ważne. Dlatego znowu tutaj wracamy czy raczej zaczynamy mówić o temacie otoczenia i osób z którymi przebywamy. Osób wspierających, osób niewspierających, relacji toksycznych, relacji, które rzeczywiście są dla nas dobre i zdrowe. To jest zupełnie inny temat. Patrząc tak z perspektywy na życie, na relacje, na takie, filozoficznie, jestestwo, to jest tyle sznurków, za które trzeba pociągnąć, że może można byłoby by to nawet metaforycznie porównać trochę do płynięcia jakimś pięknym kilku masztowym żaglowcem, statkiem, na którym trzeba umieć ruszać każdym żaglem w taki sposób, aby wszyscy razem, aby wszystkie osobno żagle spowodowały, że jesteśmy w stanie płynąć w jednym kierunku. Każdy z tych sznurków, to jest właśnie jakiś obszar naszego życia. Ja sama, my razem, moje potrzeby, ich potrzeby, nasze potrzeby. Umiejętność napinania tych szczurów w taki optymalny sposób jest trudna ale z drugiej strony mamy na to całe życie i o jednym sznurze zawsze trzeba pamiętać. Ja. Po prostu ja. Bo jeśli o nim zapomnimy to ten sznur wypadnie za burtę. I jeśli my go nie będziemy trzymać to być może nikt z nas, nikt z nich nie będzie go trzymać. Dlatego trzeba po prostu pamiętać o osobie i osobie nie zapominać.

Bo tak jak tobie powiedziałam na początku, nikt bliżej nas i z żadnym innym człowiekiem na świecie nie budujesz głębszej relacji na absolutnie całe życie, od pierwszej sekundy, od pierwszego krzyku do ostatniego wdechu i wydechu, jak z samą sobą, z samym sobą. Jeśli nie będziemy mieć dla siebie samej, dla siebie samego wsparcia, to szukanie ciągle wsparcia na zewnątrz spowoduje, że jeśli go nie będzie, to zostaniemy bez nikogo. I trzeba mieć w sobie wewnętrzne wsparcie, żeby móc się realizować, żeby czuć się dobrze na tym świecie, aby móc czasem niektóre sznurki puścić, ale swój zawsze trzymać. Swój zawsze trzymać i czuć się z tym dobrze. I ta relacja, którą budujemy ze sobą, jest jak każda inna relacja.

Czasem się w sobie zakochujemy, ale są momenty, w których się nienawidzimy. I to jest zupełnie normalne i zdroworozsądkowe podejście do życia. Jednak prawdziwa przyjaźń ze sobą powoduje, że nawet po burzy przychodzi słońce. Potrafisz się ze sobą pogodzić. Czujesz się ze sobą dobrze i mówisz, „no kto jak kto, ale to my zawsze damy sobie radę”, w sensie ja i ja. Tak, bo osoby które mnie obserwują, wiedzą, że jak ja ze sobą rozmawiam to mówię do siebie, o sobie w drugiej osobie. Dlatego ja sobie mówię, że my zawsze razem. O tym trzeba pamiętać, trzeba pamiętać o osobie.

Z-To mi dałaś do myślenia, że relacja samej ze sobą jest taka sama jak każda inna relacja. Myślałam, że jak dążę do samo akceptacji to to jest taka radykalna, sama akceptacja. Że ja się muszę zawsze lubić, zawsze kochać, a tu się okazuje, że to jest dużo, a wręcz nierealne. A wracając, może tak jak mówiłaś, może nas zatrzymać chęć przypodobania się grupie. Może to być też strach. Może to być strach przed porażką. Może to być strach przed odczuwaniem emocji, może być strach przed tym, o czym pomyślą inni. To bardzo się łączy, strach przed odkryciem kim tak naprawdę jesteśmy. Moje pytanie do ciebie to jest – jak poradzić sobie z tym strachem, trochę mówiłaś o tych krokach, zapytać siebie jak się czuję. Jak sprawić, żeby strach nas nie blokował, tylko żeby był naszym sprzymierzeńcem. Jeżeli się da.

K-To o czym mówisz jest bardzo indywidualne, ponieważ strach który pojawia się u każdej z nas może pojawiać się w zupełnie innych sytuacjach i dotyczyć innego elementu z całego otoczenia, w którym znajdujemy się. Strach jest związany też z naszym dzieciństwem, pośrednio. Jest związany z tym w jaki sposób byłyśmy wychowywane, byliśmy wychowywani. Z tym, co mówili nam rodzice, przed czym nas ostrzegali i w jaki sposób nas ostrzegali. Jak mówili o strachu sami. Nasze dzieciństwo ma ogromny wpływ na nasze zachowanie w okresie dorosłym. Można to zmieniać. Mam mnóstwo przykładów klientów i klientek, które zmieniły swój styl, sposób zachowania, mimo tego, że środowisko od wczesnego dzieciństwa nie było sprzyjające.

Natomiast jest to bardzo długi proces i trzeba o tym pamiętać, właśnie o tym zdrowym rozsądku, tak jak powiedziałeś o radykalnej akceptacji, która jest niemożliwa. Tak samo o radykalnej zmianie związanej z emocjami, nagle tu i teraz, zaraz, na wczoraj, to jest niemożliwe. A mówi się, trochę to jest taka złota zasada, jak Pareto, aczkolwiek mi nie chodzi o Pareto, że jeśli coś trwało x lat, x miesięcy, to zmiana razy dwa, tamten czas, ile w nim byłyśmy na początku. Czyli jeśli załóżmy przez sześć lat swojego okresu w dorosłości w czymś tkwiłaś, no to 12 lat potrzebujesz, żeby naprawdę z pełnym wewnętrznym przekonaniem powiedzieć „naprawdę działam inaczej, mam inny schemat reagowania, inny schemat działania”.


Jeśli chcesz przeczytać więcej niż pierwsze 30 minut rozmowy, zachęcam Cię do wspierania projektu na Patronite. Dzięki Waszemu wsparciu wierzę, że pełne transkrypcje będą niebawem dostępne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: