Odc 023 do czytania – Czy krąg kobiet jest dla mnie? O mocy kobiecego wsparcia – Małgorzata Michaluk

Odcinek w wersji do słuchania znajdziesz tutaj.

Wstęp: Z tej strony Zosia Wilk, a Ty słuchasz podcastu Filozofia Życia. Jest to podcast do którego zapraszam inspirujące kobiety sukcesu, które opowiadają o swojej drodze samorozwoju, samoakceptacji i spełnienia zawodowego. Nowy odcinek wychodzi co 2 tygodnie we wtorek o 7:00 rano. Jeśli jesteś ciekawa z kim będą kolejne odcinki, zapraszam Cię do zapisu na newsletter. Link znajdziesz na http://www.filozofiazycia.com/newsletter.

W 23 odcinku podcastu przedstawiam Małgorzatę Michaluk, współzałożycielkę Szkoły Wrażliwości. Z naszej rozmowy dowiesz się czym są kręgi kobiet i co zauczestniczenie w nich może wnieść do Twojego życia. A uwierz, że dzięki sile siostrzeństwa, kręgi dają wiele! Mówię Ci to ja, największa Zosia Samosia świata, która jeszcze do niedawna o sile siostrzeństwa mogła powiedzieć tyle, że bardzo dziękuje, ale ma ważniejsze sprawy na głowie.

Dowodem mocy jaka płynie z kręgów jest właśnie historia Małgosi, która swoją inspirację do działania czerpie od innych kobiet, w szczególności Aniji Miłuńskiej i Natalii Miłuńskiej, jednych z pierwszych zwoływaczek kręgów kobiet w Polsce. Dzisiaj Małgosia dzieli się swoją wiedzą z nami. Rozmawiamy o tęsknocie, o odpuszczaniu, o tym jak wzrastać wspólnie, zamiast rywalizować i porównywać się do innych kobiet.

Do odcinka jak zawsze jest karta pracy którą możesz pobrać w prezencie tutaj.

Dziękuję Ci, że jesteś i słuchasz tego podcastu. Jeśli te treści są dla Ciebie wartościowe, wspomóż moje działania jednorazową kwotą lub zostając patronką – innymi słowy superbohaterką – Filozofii Życia. Link znajdziesz w opisie. Dziękuję i zapraszam do odsłuchania!

Zosia – Część! Witaj, Małgosiu.

Małgosia – Witaj, Zosiu!

Z- Chciałabym porozmawiać z tobą dzisiaj o sile siostrzeństwaa, o sile mocy, wręcz, kobiecości. I za nim trochę wprowadzę nas w ten temat, a raczej pozwolę tobie opowiedzieć o tym więcej. Powiedz na początek, jak się nazywasz, kim jesteś?

M- To jest bardzo trudne pytanie czy potrafię na nie odpowiedzieć? Przynajmniej na pierwszą część jego: „jak się nazywam”. Nazywam się Małgorzata Michaluk. Natomiast na to pytanie „kim jestem”, to zawsze we mnie wybudza… Ponieważ ja studiowałem filozofię i od razu to pytanie [śmiech] wybudza we mnie takie bardzo fundamentalne skojarzenia, że co to, kim jest człowiek? I co to w ogóle znaczy. Jest mi zawsze trudno odpowiedzieć na to… Znaczy teraz jest mi trudno odpowiedzieć na to pytanie, dlatego że jestem teraz, w takim momencie bardzo dużej zmiany.

W związku z tym, że jestem w tej zmianie, to jest mi trudno bardzo się zdefiniować i ująć w jakieś ramy. Spotkałyśmy się tutaj, żeby porozmawiać o siostrzeństwie. Zaprosiłaś mnie, dlatego że poznałyśmy się przez Szkołę Wrażliwości, więc to co mogę o sobie powiedzieć, to, że jestem współzałożycielką Szkoły Wrażliwości. Z zawodu jestem terapeutką pedagogiczną, pracowałam bardzo długo z dziećmi z autyzmem i z innymi wyzwaniami, potem z rodzicami, z nauczycielami, z terapeutami… No i tak, półtora roku temu przeprowadziłem się do Portugalii i zaczęła się taka moja nowa wrażliwa ścieżka, która się cały czas odsłania i tworzy.

Z- Bardzo fajnie, że możesz mówić o tym, kim jesteś poprzez pryzmat tego, że trochę się definiujesz i też właśnie takie otwarte pytanie. Ja to jestem taka mądra, pytając ludzi, kim są, jakby ktoś mnie zapytał, kim ja jestem, to bym też… Nie tyle, że bym musiała się zastanowić, ale nawet nie wiedziałabym, co powiedzieć, więc dziękuję za to wprowadzenie nas temat. Powiedz, Małgosiu, właśnie troszeczkę więcej o Szkole Wrażliwości, czym ona jest? O kręgach kobiet.

M- Szkoła Wrażliwości to jest taka przestrzeń, którą tworzyłyśmy, a właściwie trochę mam poczucie, że ona się sama stworzyła i nas zaprosiła do tego żeby się nią zaopiekować. Mnie i moją przyjaciółkę Anię Rogowską, z którą się znamy już długo bardzo i odkąd się znamy, to krążyło wokół nas coś. Zawsze było takie poczucie, że chcemy zrobić coś razem i różne rzeczy wcześniej razem próbowałyśmy zrobić, albo pojawiały się. Pojawiały się jakoś w naszym polu różne możliwości, ale nigdy żadna jakoś tak bardzo z nami nie została. No, a Szkoła Wrażliwości do nas przyszła w momencie, kiedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, jakie każda z nas ma jakości. I poczułyśmy, że jak te jakości się spotykają, to coś coś bardzo ładnego się zaczyna dziać. Ania ma taką niesamowitą zdolność do tego, żeby tworzyć przestrzeń. A ja też dzięki temu, że się z Anią poznałyśmy, to odkryłam, że mam zdolność słyszenia tego najcichszego głosu, a czasami bycia głosem, dlatego co niewypowiedziane. No i ten temat wrażliwości nas bardzo połączył, ponieważ obie z tą wrażliwością czujemy… Czujemy mocny związek i ponieważ ja pracowałam z kobietami trochę w innym obszarze, Ania pracuje z kobietami, to zobaczyłyśmy, że wokół wrażliwości istnieje bardzo dużo mitów, przekonań, stereotypów, oczekiwań i chciałyśmy stworzyć taką przestrzeń, w której będziemy mogły wspólnie z kobietami – na ten moment, ale mam nadzieję, że w przyszłości również z mężczyznami, odkrywać, czym wrażliwość tak naprawdę jest i czego potrzebujemy, żeby tę wrażliwość zobaczyć, odzyskać.

I też ponieważ my czujemy obie, że wrażliwość, która też nie jest tak do końca dla nas zdefiniowana i dopiero właśnie ta Szkoła Wrażliwości jest taką przestrzenią, w której ją definiujemy. Ale na ten moment to co wiemy, czym jest wrażliwość dla nas, dla mnie to, to, że wrażliwość to zdolność do czucia. I mnie, i Anie zresztą też, myślę że mogę za nią powiedzieć, prowadzi właśnie ta zdolność, jest taką przewodniczką. W związku z tym chciałyśmy… Chciałyśmy spotkać się z innymi kobietami, otworzyć taką przestrzeń, w której możemy odkrywać tą wrażliwość dla siebie i też odkrywać dary, jakie wrażliwość nam przynosi.

Z- Miałam bardzo dużą przyjemność uczestniczyć w takim kręgu kobiet, którego celem dla mnie było otworzenie się na moją wrażliwość, odkrycie mojej wrażliwości. Technicznie możesz opowiedzieć, oczywiście, czym to jest, ale również, co to wnosi do twojego życia. Dlaczego ty uczestniczyć w kręgach kobiet?

M- To duże pytanie, przynajmniej druga część. Także, zacznę może od tego żeby opowiedzieć, czym jest w ogóle krąg, czym jest krąg kobiet. Krąg to jest taka forma spotkania, która jest oparta na równości. Siedzimy wszyscy na równi. W takiej pozycji, w której widzimy siebie nawzajem. Każdy głos jest tak samo ważny czy każda osoba, która w tym okręgu zasiada, jest tak samo ważna. W kręgu nie ma hierarchii. Krąg jest taką przestrzenią, w której jest miejsce na każdy głos i ten każdy głos widzi się jako dar, i każdą perspektywę się szanuje. Krąg jest taką przestrzenią, której właśnie spotyka się wiele różnych perspektyw i można zobaczyć, jak te perspektywy się łączą. Jakie nowe wzory mogą powstawać z połączenia różnych perspektyw. Ponieważ jest szacunek dla tych wielu perspektyw, to krąg jest też taką przestrzenią, która może… Teraz mnie osobiście też to krąg daje, że wychodzi się z takiej z takiej potrzeby porównywania się i dostosowywania się, docinania się do jakichś oczekiwań, społecznych oczekiwań. Widzi się to, że ta różnorodność jest wielkim darem.

Także krąg jest taką formą spotkania, w której jesteśmy wszyscy na równi, tak technicznie wygląda to w ten sposób, że właśnie siedzimy w kręgu, siedzimy na tej samej wysokości jest przedmiot, który po tym kręgu wędruje i mówi tylko ta osoba, która ten gadający przedmiot trzyma, a reszta obdarza tą osobę, która mówi taką życzliwą uwagą. W kręgu panują takie zasady, że nie oceniamy się, nie przerywamy tej osobie, która mówi, nie dopytuje, nie komentujemy. W tych kręgach, które my prowadzimy w Szkole Wrażliwości, jest taka zasada, że można odnosić się do tego, oczywiście, co powiedziała inna osoba, ale dbając o to, żeby to nie była ocena, dobra rada czy pouczenie, w ten sposób wyglądają kręgi. Mnie jest osobiście trudno o tym mówić, dlatego że krąg jest czymś, żeby wiedzieć, czym on jest, to trzeba go doświadczyć.

Z- Właśnie do tego chciałam nawiązać, że dla osób, które już uczestniczyły w kręgu, to wszystko się wydaje takie oczywiste: ta równość i to dzielenie się, ta energia, która tam jest, dzięki której kobiety się czują słuchane i zrozumiane. Czy mogłabyś osobie, dla której to wszystko brzmi enigmatycznie powiedzieć przykładowo, z czym przychodzą kobiety, jak przychodzą na ten krąg, to jakie tematy są na przykład poruszane? Jakie potrzeby są tam realizowane?

M- Tak, jakie tematy są poruszane, to zależy, bo kręgi… Kręgi się spotykają z bardzo różną intencją i bardzo różne tematy są wywoływane. Czy krąg jest przestrzenią dla bardzo różnych tematów. Akurat te kręgi, które my tworzymy w Szkole Wrażliwości są kręgami dla wrażliwości, są przestrzenią dla wrażliwości, ale kręgi w bardzo, bardzo różnych tematach mogą się spotykać. To co też mi się wydaje być bardzo ważne i czym dla mnie jest krąg, też jaka tęsknota mnie na krąg przywiodła, że, tak powiem, moja historia była taka, że ja czułam tęsknota. Bardzo było mi trudno się odnaleźć w takich hierarchicznych opartych na władzy strukturach. Czułam, że to nie jest przestrzeń, w której ja się odnajduję, ale z drugiej strony też nie znałam innych przestrzeni, więc jakoś próbowałam się przeciąć i się w tym odnaleźć.

Ale ta tęsknota, ta tęsknota była silniejsza i ona mnie zaprowadziła. Ja bardzo czuję, że krąg jest taką przestrzenią transformacji, tego co wspólne. Wspólnie możemy w kręgu zmieniać czy transformować schematy czy wzory, które nam nie służą. I możemy też wspólnie nowe wzory tworzyć. I teraz kiedy siadamy w kręgu, okazuje się często, że to co nam się wydawało być jakąś naszą bardzo osobistą historią, czy bardzo osobistą perspektywą, czy bardzo, bardzo osobistym doświadczeniem okazuje się, że jest wspólnym doświadczeniem, że jest częścią jakiejś wspólnej kobiecej historii. To daje bardzo silne poczucie, które bardzo wzmacnia, że nie jestem sama. No, a w kulturze, w której żyjemy, jesteśmy, mam takie poczucie, że mocno przetrenowane do tego, żeby cierpieć w samotności albo żeby taką indywidualną ścieżką kroczyć, indywidualnie się rozwijać, stawiać na siebie bardzo mocno.

No i to, tak mi się wydaje, że to tworzy taką iluzję oddzielenia. I tego że ja, ja i inni to dwie osobne rzeczywistości. Natomiast kiedy spotykamy się w kręgu, spotyka się tu wiele perspektyw, ale też wyłania się jakaś wspólna kobieca opowieść, tutaj mówiąc o kręgach kobiet konkretnie, że wspólna jakaś kobieca opowieść, jakiś wspólny wzór, który na przykład nas już bardzo mocno uwiera i potrzebujemy go… Mamy taką tęsknotę za za inną rzeczywistością, potrzebujemy go zmienić i właśnie krąg jest taką przestrzenią, w której możemy wspólnie transformować te stare wzory i możemy je też rozpoznawać. Przede wszystkim możemy zobaczyć, co jakim snem żyję, jakim snem wspólnie jako kobiety żyjemy i jaki sen już byśmy chciały przeminąć. Czy już byśmy chciały, żeby przeminął? No, moje doświadczenie jest takie, że to co wspólnie, tą mocą kręgu możemy transformować, wydarza się dużo szybciej, niż kiedy robimy to samotnie w oddzieleniu.

Z- To jest bardzo ważne, to co mówisz, że to połączenie daje nam perspektywę, że nie jesteśmy po pierwsze w tym same, a po drugie coś, co ja odkryłam, będąc w kręgu to, że jeżeli inne kobiety mają podobnie jak ja, to może jakieś trudności, z którymi ja się borykam, to nie jest moja wina, to nie jest jakaś moja indywidualna przypadłość. Tylko to jest coś większego, nad czym oczywiście można pracować albo nie pracować, ale to nie jest tylko moje. I nie jestem w tym sama. Bardzo rezonuje, z tym co powiedziałaś. W tym wątku, powiedz, wiele kobiet wierzy, że do prawdy o sobie, do samorozwoju, do tego miejsca, do którego chcemy dojść w życiu, musimy dojść same. Jaka siła płynie z przechodzenia przez ten proces samoozwoju, samoakceptacji wspólnie z innymi? Co takiego daje krąg i siła siostrzeńca, której nie można znaleźć, robiąc tego samej. Może tak nie jest, może to jest jakaś moja teza. A tak naprawdę może można wszystko sobie samemu poukładać?

Z- To są takie rzeczy na pewno, z którymi potrzebujemy się spotkać same. I to też może od tego zacznijmy. Są takie momenty, w których, kiedy naprawdę spotykasz swój los, to jest to spotkanie… Nie wszystko się wydarzy w kręgu, ale, ja czuję bardzo mocno, że to co wspólne możemmy transformować tylko wspólnie. To co jest naszą wspólną kobiecą historią, potrzebujemy wspólnie zmieniać czy wspólnie transformować. Dlatego że jeżeli jest jakiś wzorzec, który jest krzywdzący, czy który jest wzorcem, który chciałbybyśmy, żeby już przeminął, no to jeżeli on jest obecny w naszej rzeczywistości kolektywnej, w naszej kulturze bardzo mocno.

Potrzebujemy stworzyć sobie przestrzeń do tego, żeby z tego wzorca wyjść. Potrzebujemy sobie stworzyć przestrzeń do tego, żeby nowy wzorzec mógł się narodzić, no ażeby to było możliwe, tą przestrzeń potrzebujemy tworzyć wspólnie. No, bo jeżeli ja sobie sama coś na swój temat zrozumiem, nie lubię tego słowa „przeracuję”, ale pozwolę sobie na przykład puścić jakąś, jakiś pomysł czy jakąś iluzję na swój temat. I potem, ale potem idę do świata, w którym nie ma na to miejsca. No to jest jakiś konflikt się pojawia wtedy. Natomiast, kiedy wspólnie się spotykamy, wspólnie dla siebie nawzajem świadkujemy sobie nawzajem, to jest też taka siła niesamowita, tego że ja mam świadków, którzy są mi życzliwi i są mi wspierający. Jest pewna przestrzeń, w której to, że jakiś wzorzec na przykład został już przeminięty, jest rzeczywistością, to dopiero wtedy tak naprawdę, ta zmiana się może w pełni zadziałać. I są oczywiście takie sprawy, które, z którymi potrzebujemy spotkać się, może nie samotnie, bo ja bardzo, bardzo wierzę też w moc prowadzenia i w moc poddania się prowadzeniu.

To też jest taki krąg, krąg to też tego uczy, ja się też tego nauczyłam z kręgu, żeby się poddawać prowadzeniu. To jest niesamowita umiejętność, która naprawdę jest, czuję, bardzo potrzebna do tego, żeby zmieniać, to żeby pozwolić się poprowadzić, ale żeby pozwolić się poprowadzić, to ja potrzebuję wiedzieć, czemu ja ufam i czemu ja tak naprawdę chcę się poprowadzić, i teraz krąg, który jest tą strukturą niehierarchiczną, gdzie nie ma hierarchii, czyli nie ma kogoś kto z nadania, wie lepiej na przykład, czy z nadania jest mądrzejszy ode mnie. Tylko jest ktoś, kto na przykład już pewną drogę przeszedł. I w związku z tym, że przeszedł może być moim przewodnikiem czy moją przewodniczką.

Z- Czy to jest kwestia zaufania? Nie, że ta osoba wie lepiej, natomiast ja ufam, że prowadzi mnie w dobrym kierunku.

M- Tak, to jest kwestia zaufania, przede wszystkim zaufania do siebie samej, że ja potrafię rozpoznać, co mnie może prowadzić, czy kto mnie może prowadzić. I, że ja siłą świadomego czucia mogę to na bieżąco weryfikować. Także to jest kwestia zaufania. Myślę sobie, że żeby zaufać innej osobie, żeby zaufać prowadzeniu, pierwsze, co się musi zadziałać, musi w sensie imperatywu, to, to żeby to zaufanie do samej siebie zbudować i do tego że ja wiem, co jest dla mnie prawdziwe i co mnie może prowadzić.

Z- Rozmawiamy o sile siostrzeństwa, rozmawiamy o zaufaniu i wracam myślami do mojego dzieciństwa, do moich doświadczeń i nie zawsze ta siła u mnie wybrzmiewała, i ode mnie, ponieważ tak jak mówisz, że to zaufanie musi płynąć trochę od nas samych. Tak jak ja to rozumiem, że od mojej strony też powinna być jakaś otwartość na to, bywamy nieufne, co do dobrej intencji innych kobiet i ich życzliwości, i zamiast pomagać sobie porównujemy się, zamiast być razem to rywalizujemy. Jak się otworzyć na ten proces? Co tobie w życiu codziennym pomaga się otworzyć i właśnie zauczestniczyć w kręgu, zauczestniczyć w tej sile siostrzeństwa?

M- No, na pewno, to co jest potrzebne, to żeby rozpoznać, dlaczego nie ufam i dlaczego sobie nawzajem sobie nie ufamy i, że jest to właśnie jakiś kawałek naszej wspólnej kobiecej historii. Każda z nas ma oczywiście jakąś swoją osobistą historię, której zaufanie, bądź nie, bądź brak zaufania mogło się pojawić, ale też w tej w naszej wspólnej kobiecej historii jest to bardzo obecne, ponieważ nasza kultura jest mocno hierarchiczna, jest mocno oparta na hierarchii i władzy. Jest to taka kultura, w której ten pierwiastek kobiecy, co się bardzo zmienia, był postrzegany jako słaby, słaby to znaczy gorszy. Jeżeli żyjemy w takim świecie, który jest oparty na na władzy i na walce, nie wiem, czy to obserwujesz, że my ze wszystkim walczymy. Walczymy z wirusem, walczymy z chorobą, walczymy ze swoimi słabościami, przezwyciężamy samych siebie.

Z- Przepracowujemy.

M- Przepracowujemy, właśnie. Potrzebujemy się, żeby być w takim trybie walki cały czas, potrzebujemy się odciąć od czucia, od empatii, od wrażliwości, właśnie. Pojawia się taki wybór, że potrzebuję być lojalna bardziej wobec silniejszego niż wobec samej siebie, bądź tych, z którymi mogę współodczuwać, bądź mam jakąś wspólną historię. I tak myślę sobie, że to jest mocno źródłem tego, że sobie jako kobiety nie ufamy. Też jest tak, że istnieje bardzo dużo oczekiwań i standardów, które potrzebujemy spełnić i, które potrzebujemy się wpasować. Bardzo dużo wymagań, które są dla mnie wymaganiami bardzo, bardzo niemożliwym do spełnienia.

Gdzieś panuje takie przekonanie, tak jak mówię, to się teraz bardzo, bardzo mocno zmienia, że prawdziwa kobieta, czy piękna kobieta, to tylko ta, która te standardy spełnia, która lepiej w nie pasowała i w związku z tym, że jesteśmy w tym trybie walki, to dążymy cały czas do tego, żeby te standardy spełniać. W związku z tym zaczynamy rywalizować ze sobą o to, która bardziej, która bardziej je spełnia, które bardziej w ten wzorzec się wpasowała. I jeżeli ja się nie wpasowuję, a jestem cały czas w takiej, w takim trybie walczenia o to, żeby się wpasować, to tą, która się lepiej pasowała, zaczynam widzieć, jako swoją rywalkę, swojego wroga nawet.

Tak sobie myślę też, że właśnie powiedziałam o tym, że krąg jest taką przestrzenią, w której doceniamy tą wielość perspektyw i doceniamy różnorodność, i widzimy, że ta różnorodność jest darem i to jest taka przestrzeń, w której możemy rozpoznać to, że jesteśmy różne, że mamy różne aspiracje, że mamy różne talenty, że mamy różne ciała, że to jest piękne i, że to są takie nici, z których można tkać nowe wzory. Natomiast, jeżeli tę całą różnorodność próbujemy włożyć w jeden sztywny gorset oczekiwań i każda ma spełniać te same oczekiwania i tylko wtedy będzie prawdziwą kobietą czy właściwą kobietą, no, to nie sprzyja spotkaniu, to nie sprzyja spotkaniu. To sprzyja ocenie.

Krąg jest taką przestrzenią, w której nie oceniamy albo staramy się nie oceniać, bo ten potem ten nawyk oceniania w naszej kulturze jest bardzo silny, bardzo silny. My oceniamy siebie bardzo mocno i w związku z tym oceniamy też inne kobiety, dlatego że oceniam siebie i cały czas sprawdzam, czy ja do tych standardów przystaje, czy nie. No to też, jakby tym samym okiem patrzę na inne kobiety, te które właśnie się bardziej wpasowały, no to budzą moją zazdrość. Kiedy zaczynamy widzieć to, że różnorodność jest darem i, że to, że jesteśmy tak różne, no to właśnie… To jest właśnie piękno, takie naturalne piękno. No to wtedy możemy z tego wzorca, tego trybu walki i tego spełniania oczekiwań wyjść.

Z- Co tobie pomaga w życiu codziennym tak odpuścić? Nie rywalizować? Nie oceniać? Czy stosujesz jakieś techniki, czy to był taki proces twój, dzięki któremu teraz zauważysz to, a wcześniej nie zauważyłaś?

M- To co mi pomaga i co staram się na co dzień praktykować, to jest właśnie to żeby samej siebie nie oceniać, żeby siebie czuć, żeby sprawdzać, co ja czuję w tym momencie, jak ja się czuję, co mnie woła, co jest moją tęsknotą. Ja bardzo, bardzo mocno w swoim życiu podążam za tęsknotą. To podążanie za tęsknotą mnie zaprowadziło do kręgu, tak jak ci powiedziałam, a w kręgu zobaczyłam, że są takie przestrzenie, w których nie ma tej bezustannej oceny, w których jest przestrzeń dla mojej perspektywy, w którym moja inność jest nie tylko akceptowana, ale widziana jako dar, to mnie ostatecznie przekonuje do tego, że warto za tęsknotą podążać. No, właśnie i tak myślę sobie, że to żeby sobie dać sobie pełną zgodę na czucie wszystkiego, to też są takie słowa, które się pojawiły na jednym z kręgów, że wszystko co czuję, jest święte. To mi bardzo pomaga w spotkaniu z innymi kobietami, czyli spotkanie ze sobą, może że tak powiem. To co jest taką praktyką, która w ogóle to umożliwia, żeby się z drugim człowiekiem spotkać, tak naprawdę spotkać, w taki autentyczny sposób spotkać, to jest to, żeby się spotkać ze sobą.

Z- To jest bardzo ciekawe, ponieważ moje doświadczenie, a brałam udział w dwóch kręgach waszych… Ja bardzo zakładałem swoje dobre intencje, będąc tam i przez to automatycznie również zakładałem dobre intencje innych kobiet. I tak właśnie czułam siłę siostrzeństwa, że my tam się wszystkim spotykamy w celu bycia dla się życzliwym, życzliwymi, życzliwą, że jesteśmy dla siebie wszystkie życzliwe. Teraz jak to mówię, to sobie zdaję sprawę, że im więcej się partycypuje w takich kręgach kobiety, im częściej ma się tę intencję bycia dobrą dla siebie i dobrą dla innych. To tak troszeczkę przecieka do prawdziwego życia, ja to sama odczuwam już teraz.

M- Tak, ja zgadzam się z Tobą. Bardzo, bardzo to czuję. Jeszcze chciałem powiedzieć jedną rzecz okręgu, której nie powiedziałem wcześniej, bo teraz mnie mocno zainspirowałaś do tego, że krąg to też jest taka przestrzeń, w której, dlatego że są te zasady, jest też bardzo ważna zasada poufności, więc poza krąg nie wychodzi nic, co się w tym kręgu wydarzyło. To też daje poczucie bezpieczeństwa, to jest taka przestrzeń, w której naprawdę możemy być naprawdę sobą i że spadają maski.

Sama ta forma, ta struktura kręgu sprawia, że my w tym kręgu siadamy w autentyczny sposób. Te maski z nas spadają i zaczynamy dzielić się czy wyrażać właśnie z takiego bardzo prawdziwego miejsca. Ja też czuję bardzo mocno, że siadając w kręgu, my się podłączamy pod taką pradawną mądrość kręgu, ponieważ ludzie, kobiety, od wieków w kręgach zasiadali. Krąg też jest taką strukturą, która nie ma początku i nie ma końca. Ja bardzo mocno czuję zawsze, siedząc w kręgu, że on jest dużo większy niż ten w takiej fizycznej przestrzeni, niż liczba uczestników, że tam naprawdę podłączamy się pod pradawną mądrość i pod coś większego, co może nas prowadzić.

Z- Też bardzo mocno odczułam. Chcę cię zapytać, oryginalne moje pytanie to jest „Jakie kobiety inspirują ciebie i dlaczego?” A teraz, słuchając ciebie, tak chcę troszeczkę je podmienić,na to czy już w twoim życiu były takie kobiety, które dmuchnęły w twoje żagle i które już cię zainspirowały, i które już coś zmieniło w twoim życiu? Czy są takie kobiety w twoim otoczeniu albo których nie znasz, które ci jakoś pomogły na twojej drodze?

M– Bardzo dużo, bardzo dużo jest takich kobiet. Mnie tęsknota zaprowadziła do takiej rzeczywistości, w której naprawdę na co dzień się z takimi kobietami spotykam. Za co jestem bardzo wdzięczna. Nasze spotkanie dzisiejsze jest dla mnie też wielką inspiracją, także już dziś sobotę rano mogłam spotkać kobietę, która mnie inspiruję. Mnie inspirują kobiety, które siadają w kręgach i które chcą w kręgach siedzieć i uczestniczyć. Te które podążają za tęsknotą i właśnie, podążając za tą tęsknotą, czasem w sposób taki bardzo bezkompromisowy wbrew czy, pomimo, może pomimo tym oczekiwaniom społecznym, które kobietom się stawia.

Ja spotkałam dużo takich kobiet, które mi dmuchnęły w skrzydła. Spotkałam też swoje nauczycielki na tej ścieżce. Ja byłam długo w kręgu z Aniją Miłuńską. Ona jest jedną z pierwszych kobiet, które te kręgi, kobiet w Polsce, organizowały. Jest dla mnie źródłem niesamowitej inspiracji i mądrości, wiedzy. Ona uosabia dla mnie tę siłę świadomego czucia. Teraz jestem na kursie „Jak prowadzić krąg snów” Natalii Miłuńskiej, która też uosabia siłę świadomego czucia absolutnie. Spotkanie z nią też bardzo nadało mi wiatru w żagle. Tak myślę sobie też o kobietach, które spotkałam jeszcze przed, przed tym jak trafiłam na kręgi i jak trafiłam na taki sposób spotkania.

O moich przyjaciółkach, które nawet jeśli gdzieś byłyśmy wspólnie w takiej rzeczywistości, która nie sprzyjała, czy takiej rzeczywistości, która była bardzo hierarchiczna czy oparta na walce, to mimo tego że tego wszystkiego nie wiedziałyśmy, o czym ci teraz opowiedziałam, to potrafiliśmy się spotkać jakoś tak, sercami się spotkać. I takich kobiet naprawdę, naprawdę było dużo w moim życiu, za co jestem bardzo, bardzo wdzięczna.

Z- Dziękuję, że poruszasz ten wątek, bo tak chce uczulić, że ta siła siostrzeństwa nie musi tylko wybrzmiewać podczas kręgów, ale ona naprawdę ma miejsce w prawdziwym życiu i ja również doświadczyłam szczerej miłości od kobiet w różnych kontekstach, i w szkole, i w pracy, i na ulicy, jak ktoś się do mnie uśmiechnie i życzy mi miłego dnia. Naprawdę to jest coś, co możemy praktykować na co dzień.

M- Tak jak najbardziej. Też to bardzo mocno czuję.

Z- Powiedz, jaka jest na dzień dzisiejszy, Małgosiu, Twoja filozofia życia.

M- Na ten moment… Mam na to taką odpowiedź, że moją filozofią życia jest to, żeby się nie przywiązywać do żadnych filozofii. Tak sobie myślę, że ja bardzo mocno podążam za zmianą. Podążam za cyklami. Pozwalam się zmianie prowadzić i czuję, że jestem w takim momencie, w którym nie chcę niczego ujmować w definicjach. Także mogę powiedzieć, że tak, że na ten moment nieprzywiązywanie się, podążanie za cyklami, podążanie za zmianą.

Z- Bardzo mi się podoba ta filozofia, jakoś tak przemawia do mnie. Na początku w ogóle jak zaczęłam ten podcast, to z takim myśleniem, że „No, dobrze to ja teraz zaproszone mądre i inspirujące osoby do mojego podcastu, one mi powiedzą jak żyć i ja dzięki temu się tak zdefiniuję, i zdefiniuję moją filozofię życia”. A im dłużej słucham takich mądrych osób, jak ty, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to w ogóle nie o to chodzi, żeby się tak w ramach usztywnić. Tylko, że to jest coś takiego bardziej płynnego, że… Często słyszę takie terminy, jak: szukam, wędruję, podążam. I to jest bardzo fajne. I na koniec, Małgosiu, powiedz słuchaczkom, które czują chęć wzięcia udziału w kręgu, spróbowania i doświadczenia tego… Jak mogłyby spróbować?

M- Teraz jest w ogóle taki czas, w którym bardzo dużo kręgów powstaje i kobiety się bardzo obudziły do tego, żeby w kręgach się spotykać. Także myślę, że można poszukać takiego kręgu w swojej okolicy. My w Szkole Wrażliwości organizujemy kręgi, zwołujemy kręgi, regularnie takie spotkania jednorazowe, gdzie można sobie doświadczyć, czym ten krąg jest w takiej przestrzeni online. Są to kręgi wokół tematu wrażliwości. Robimy też dłuższe kursy czy warsztaty, które są oparte na tej strukturze kręgu i jakby głównym ich elementem są spotkania w kręgu. Takie regularne w stałej grupie, gdzie idziemy za jakąś wspólną intencją.

Także ja serdecznie zapraszam do Szkoły Wrażliwości, ale tych przestrzeni, gdzie się można spotkać w kręgu z innymi kobietami jest w tej chwili bardzo, bardzo dużo. Znowu powtórzę to, że jeżeli kobieta czuje tęsknotę do takiej formy spotkania, to ja wierzę, że ta tęsknota ją zaprowadzi, więc warto za tą tęsknotą iść i dać sobie chwilę na to, żeby poczuć, żeby poczuć, czy to jest ta przestrzeń dla mnie i to jest taki czas odkrywania, po czym ja poznaję, że coś jest dla mnie.

Z- Okej, to ja podliknuję Szkołę Wrażliwości w opisie tego odcinka i tam możliwość sprawdzenia czy to jest ta ścieżka, którą słuchaczki chcą podążać. A tobie, Małgosiu, bardzo serdecznie dziękuję za tę rozmowę.

M- Ja też ci serdecznie dziękuję.

Dziękuję za odsłuchanie. Co wyniosłaś z tego odcinka dla siebie? Jaki wątek wybrzmiał dla Ciebie najmocniej? Podziel się swoimi przemyśleniami ze społecznością Filozofii Życia na facebooku i na instagramie. Zapraszam Cię też do wypełnienia karty pracy dzięki której odkryjesz czy kobiety w Twoim otoczeniu są dla Ciebie wsparciem.

Do usłyszenia we wtorek za 2 tygodnie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: