Teraz żyję szczęśliwym życiem – pełnym śmiechu, treningów piłkarskich i wieczornych bajek czytanych dzieciom razem z moim mężem i naszą dwójką pociech. Ale trzynaście lat temu mój ślubny dzień omal nie zamienił się w upokarzającą katastrofę. Wszystko zaczęło się w kawiarni, gdzie poznałam Eda. Z uporem i urokiem próbował zgadnąć, co zamówię. Nasza znajomość rozwijała się bajkowo – pikniki, bukiety słoneczników, aż w końcu romantyczne oświadczyny o zachodzie słońca na molo. Przez dwa lata byłam przekonana, że znalazłam tego jedynego.
Sam ślub był magiczny. Krocząc do ołtarza, czułam się, jakbym unosiła się nad ziemią, mama ocierała łzy wzruszenia, a mój starszy brat Ryan patrzył na mnie z dumą. Ceremonia była dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam – zakończona pocałunkiem, który miał przypieczętować naszą przyszłość. Ale radość nie trwała długo. Podczas krojenia tortu Ed nagle wepchnął mi twarz w krem – sukienka i makijaż zniszczone na oczach wszystkich gości. Byłam w szoku, sparaliżowana wstydem.
Nim zdążyłam cokolwiek zrobić, Ryan – mój odwieczny obrońca – ruszył jak burza. Chwycił Eda za głowę i wcisnął ją w tort. Patrząc mu prosto w oczy, powiedział z gniewem: „Upokorzyłeś swoją świeżo poślubioną żonę… i jak się teraz czujesz?”. Potem zwrócił się do mnie łagodniej, doradzając, żebym dobrze się zastanowiła, czy chcę spędzić życie z kimś, kto nie ma dla mnie żadnego szacunku. Upokorzony Ed wybiegł z sali.
Następnego dnia wrócił – skruszony, ze łzami w oczach. Padł na kolana, przepraszał i przyznał, że reakcja mojego brata uświadomiła mu, jak bardzo mnie zranił. Obiecał, że nigdy więcej czegoś takiego nie zrobi. Z czasem mu wybaczyłam – a ta lekcja pozostała z nami na zawsze.
Dziś, po trzynastu latach, jesteśmy z Edem szczęśliwym małżeństwem i rodzicami dwójki wspaniałych dzieci. Ryan nadal jest czujnym strażnikiem mojej godności, a Ed wie, że gdyby kiedykolwiek ponownie mnie nie uszanował, mój brat natychmiast wkroczyłby do akcji. Opowiadam tę historię właśnie dziś – w dzień urodzin Ryana – by uczcić go jako bohatera. Niektórzy noszą peleryny. Mój brat nosi garnitur i broni swojej młodszej siostry.