Abby i jej mąż, Brad, mieli uprzejme, choć napięte relacje z matką Brada, Jean, którą Abby uważała za niezwykle kontrolującą, mimo że na zewnątrz prezentowała się jako „idealna babcia”. Mimo że Abby odczuwała obawy, Brad często bagatelizował zachowanie matki, twierdząc, że jest po prostu „staromodna”. Napięcie wzrosło, gdy Jean zaproponowała, że weźmie pod swoją opiekę ich dwoje małych dzieci, Lucasa (8) i Sophie (6), na cały tydzień podczas przerwy świątecznej, obiecując, że „rozpieści je bez umiaru” i da Abby oraz Bradowi długo potrzebny odpoczynek. Niechętnie Abby zgodziła się, hojnie przekazując Jean 1 000 dolarów na wydatki, aby nie musiała „sięgać do oszczędności” na jedzenie czy zajęcia dla dzieci.

Tydzień wydawał się Abby wyjątkowo długi, z niecierpliwością czekała, aż odbierze dzieci. Jednak po przybyciu do domu Jean od razu poczuła niepokojącą atmosferę. Jean była nadmiernie pogodna i zbyt opanowana, a dom dziwnie cichy, pozbawiony zwykłych odgłosów bawiących się dzieci. Kiedy Abby zapytała o dzieci, Jean podała nerwowe, wymijające wymówki, że są „zajęte dziś” „mnóstwem pracy”. Instynkt matki obudził się w Abby i zażądała wiedzieć, gdzie naprawdę są, a Jean odparła, że dzieci są w ogrodzie „pomagając przy pracach ogrodowych”.

Wchodząc do ogrodu, Abby poczuła falę przerażenia. Znalazła Lucasa i Sophie ubranych w stare, nieznane ubrania, ubrudzonych od stóp do głów i wyraźnie wyczerpanych, choć jednocześnie ulżyło im na widok mamy. Dzieci ze łzami w oczach potwierdziły, że Jean zmusiła je do „kopania całego dnia”, obiecując wyjście do parku, które nigdy nie nastąpiło. Abby, drżąc z gniewu, skonfrontowała się z Jean, oskarżając ją o zamienienie własnych dzieci w robotników zamiast rozpieszczania ich, jak obiecała. Jean broniła się, twierdząc, że dzieci muszą nauczyć się „odpowiedzialności i dyscypliny”, bo Abby „wychowuje je na rozpieszczone”.

Starając się opanować gniew, Abby zapytała Jean o 1 000 dolarów, które przekazała jej na wydatki dla dzieci. Jean zaczerwieniła się i przyznała, że nie wydała tych pieniędzy na dzieci, twierdząc, że nie potrzebują tyle jedzenia. Wtedy wyszła na jaw wstrząsająca prawda: Jean borykała się z rachunkami i widziała okazję, by zaoszczędzić, zmuszając dzieci do darmowej pracy w ogrodzie. Kiedy Abby uświadomiła sobie, że została zmanipulowana, a jej dzieci wykorzystane jako „darmowa siła robocza”, poczuła głęboką zdradę. Zrozumiała, że działania Jean były napędzane desperacką potrzebą kontroli i chęcią udowodnienia własnego „przekręconego poczucia dobra i zła”.

Abby natychmiast wzięła Sophie na ręce i złapała Lucasa za rękę, oświadczając, że wychodzą, a jej dzieci zasługują na to, by być dziećmi, a nie pracownikami. Odchodząc, Jean, zawstydzona i zdesperowana, błagała, że to była tylko „pomyłka”. Abby stanowczo ją przerwała, mówiąc: „To był wybór — wybór, którego dokonałaś, nie myśląc o tym, czego one potrzebują. Ufałam ci. I złamałaś to zaufanie.” W samochodzie Lucas zapytał cicho, czy kiedyś wrócą, na co Abby odpowiedziała: „Nie, skarbie. Nie, dopóki babcia nie nauczy się traktować was tak, jak na to zasługujecie.” Ta chwila ustanowiła wyraźną granicę, uznając, że najgłębsza więź zaufania z Jean została nieodwracalnie zerwana.