W spokojnej podmiejskiej dzielnicy ośmioletni Nick zamienił swój przedni trawnik w fantastyczną galerię bałwanów, nadając każdemu imię i traktując je jak współpracowników. To zimowe królestwo jednak wielokrotnie było niszczone przez sąsiada, pana Streetera – człowieka o wiecznie ponurym wyrazie twarzy, który miał w zwyczaju przejeżdżać po rogu trawnika Nicka, żeby zaoszczędzić kilka sekund drogi. Pomimo wielokrotnych uprzejmych próśb matki Nicka, by szanował cudzą własność i ciężką pracę chłopca, Streeter lekceważąco twierdził, że „dzieci sobie poradzą”, celowo miażdżąc kolejne zamrożone dzieła pod swoimi oponami.
Psychiczne obciążenie dla Nicka było oczywiste – przechodził fazy płaczu i zaciskania zębów, aż w końcu zdecydował, że jeśli słowa nie pomogą, musi swoje granice zaznaczyć „fizycznie”. Gdy matka zapytała o jego tajemniczy nowy „plan”, chłopiec zapewnił ją tylko, że nikogo nie skrzywdzi; chce jedynie, aby zniszczenia ustały. Statystyki pokazują, że spory graniczne między sąsiadami stanowią prawie 25% cywilnych skarg w podmiejskich dzielnicach i często eskalują, gdy jedna ze stron czuje, że jej „terytorium” lub emocjonalny wysiłek jest systematycznie ignorowany.

Kulminacja nastąpiła pewnego ciemnego zimowego wieczoru, gdy przez okolicę rozległ się ostry, metaliczny trzask, a potem pisk samochodu, który uderzył w nieruchomy obiekt. Nick nie ustawił swojego najnowszego arcydzieła, „Winstona”, na trawie, lecz bezpośrednio nad jaskrawo czerwonym hydrantem stojącym na granicy ich posesji. Maskując ciężką żeliwną armaturę jako grudkowatego bałwana, Nick ustawił „pułapkę”, opartą całkowicie na złym nawyku pana Streetera. Gdy Streeter próbował swojej zwykłej drogi na skróty, nie spotkał miękkiego śniegu, lecz solidną metalową barykadę, która wystrzeliła fontannę w lodowate powietrze.
Następne chwile były sceną lodowego chaosu: przemoczony i wściekły pan Streeter walił w drzwi rodziny, oskarżając ośmiolatka o bycie „psycholem”. Rzeczywistość prawna była jednak szybka i jasna: szkoda powstała tylko dlatego, że Streeter zjechał z drogi i wjechał na prywatną posesję. Gdy policja i służby wodociągowe przybyły, by ocenić uszkodzony hydrant i zalaną ulicę, sąsiad stanął w obliczu mandatów miejskich i nadszarpniętego ego. Matka Nicka stwierdziła, że hydrant był „ciężką, metalową granicą”, ale posłużył jako ostateczna lekcja o konsekwencjach nieuprawnionego wtargnięcia.

Do końca zimy dynamika w sąsiedztwie zmieniła się w chłodny, ale pełen szacunku spokój. Pan Streeter teraz wjeżdża do swojej posesji z przesadną ostrożnością, upewniając się, że jego opony nawet nie dotkną źdźbła trawy rodziny. Nick przez resztę sezonu dalej budował swoją „armię” bałwanów, a po raz pierwszy mogły one naturalnie roztapiać się w słońcu, zamiast być rozjeżdżane przez samochód. „Specjalny bałwan” dał wszystkim głośną lekcję: niektóre granice są emocjonalne, ale te z żelaza i lodu trudniej zignorować.