„Jeśli potrafisz to naprawić, samochód jest twój” – powiedział właściciel auta, śmiejąc się do starszego sprzątacza. Wokół wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem… aż do momentu, gdy to, co zrobił sprzątacz, sprawiło, że śmiechy zamarły w jednej chwili.

Przed magazynem warzyw stała ogromna ciężarówka, która z hukiem i chrapliwym oddechem silnika nagle zamilkła. Trzynaście ton świeżych warzyw musiało dotrzeć do centrum w ciągu kilku godzin; inaczej groziłyby gigantyczne kary i anulowanie kontraktów. Właściciel magazynu, pan Aleksandr, bezradnie dłubał przy silniku, podczas gdy drogie zegarki mechaników kiwały głowami, twierdząc, że naprawa zajmie co najmniej dziesięć godzin. Wtedy cicho podszedł weteran sprzątania – pan Iwan, od dwudziestu lat zamiatający każdy zakamarek magazynu – i powiedział: „Daj mi spróbować”.

Propozycja wywołała falę kpin i śmiechu. Jeden z kierowców zaśmiał się: „Chcesz to naprawić miotłą, dziadku?” Mistrz patrzył na niego z wyższością. Ale pan Iwan był tak spokojny i pewny siebie, że pan Aleksandr w desperacji dał mu pięć minut. Starszy człowiek oparł miotłę o ścianę, zdjął kurtkę i zwinął rękawy, zanurzając się w głąb silnika.
Pan Iwan rozdzielił kilka kabli pewnymi, nieruchomymi rękami, poprosił o klucz i podjął interwencję w punkcie, którego nikt nie zauważył. Kilka minut później wyprostował się, otrzepał ręce i powiedział: „Odpal”. Kierowca wsiadł, przekręcił kluczyk – a silnik zagrzmiał równym, gładkim dźwiękiem. Tłum, który jeszcze chwilę temu śmiał się w głos, pogrążył się w osłupieniu. Nikt nie mógł w to uwierzyć – problem, którego nie rozwiązały wielkie autorytety mechaniki, pan Iwan naprawił w kilka minut.

Wszyscy byli w szoku, gdy pan Iwan wyjaśnił, dlaczego silnik się zepsuł i które miejsce było zardzewiałe, używając fachowego języka. Zdumiony pan Aleksandr zapytał: „Skąd wiesz te wszystkie rzeczy?” Starszy mężczyzna odpowiedział ze smutnym uśmiechem: „Dwadzieścia lat temu miałem własny salon samochodowy i gigantyczny serwis. Naprawiłem tysiące aut, dopóki wspólnicy mnie nie oszukali i nie zabrali wszystkiego.” Pan Iwan zabrał swoją miotłę i wrócił do pracy, jakby nic się nie stało; za nim pozostawił tłum w osłupieniu i zawstydzeniu.