W wigilijny dzień zobaczyłem na autostradzie starszą parę i pomogłem im wymienić przebitą oponę; w tamtej chwili myślałem, że zrobiłem tylko zwykły, drobny gest życzliwości. Jednak tydzień później, gdy moja rodzina w panice dzwoniła, nakazując mi natychmiast włączyć wiadomości, to, co ujrzałem na ekranie, wprawiło mnie w prawdziwy przerażenie.

Warunki pogodowe były fatalne; silny wiatr i mokry śnieg niemalże uniemożliwiały widoczność drogi. Nie mogłem przejechać obojętnie obok starego samochodu stojącego na poboczu i starszej pary walczącej z sytuacją. Nie zważając na przenikliwy chłód i błoto rozpryskujące się na mnie, wyciągnąłem lewarek z bagażnika i zabrałem się do pracy. Moje ręce były zdrętwiałe, ubranie całkowicie przemoknięte, ale w końcu wymieniłem oponę i odprowadziłem ich dalej. Pieniądze, które podał mi mężczyzna, uprzejmie odmówiłem mówiąc: „Dziś jest Wigilia, po prostu chciałem pomóc”.

Minęło dziesięć dni, kiedy nagle zerwał się telefonowy krzyk mojej mamy. Trzęsącymi się rękami włączyłem telewizor, a to, co zobaczyłem, zmroziło mi krew w żyłach. W wiadomościach pojawiły się moje zdjęcia zarejestrowane przez kamerę samochodową innego pojazdu; w centrum ekranu było moje zdjęcie, gdy wymieniałem oponę na poboczu. Prezenter informował, że poszukiwany jest niebezpieczny oszust, który okrada starsze osoby.
Okazało się, że para, której pomogłem, zgubiła sporą sumę pieniędzy pożyczoną od swojego syna. Z obawy przed jego gniewem wymyślili kłamstwo, że pieniądze zostały skradzione na drodze przez kobietę, która im pomagała. Połączenie ich zeznań i nagrań z przejeżdżających aut sprawiło, że niewinna wigilijna pomoc zamieniła się w zarzut kradzieży. Zamiast dobrego uczynku, stałem się poszukiwanym uciekinierem oskarżonym o oszustwo.

Na szczęście prawda wyszła na jaw wkrótce potem. Inne kamery bezpieczeństwa w okolicy oraz zeznanie świadka, który przejeżdżał tamtego dnia, udowodniły, że para rzeczywiście zgubiła pieniądze w przydrożnym punkcie odpoczynku. Oskarżenia zostały wycofane, a para przeprosiła mnie, lecz strach i szok, które przeżyłem, pozostaną ze mną na zawsze. To była bolesna lekcja: czasem nawet najbardziej szczere intencje mogą paść ofiarą ludzkiej złośliwości.