Przez trzy miesiące obserwowałem, jak mój rachunek za wodę w niewytłumaczalny sposób rośnie, mimo że moja codzienna rutyna pozostawała bez zmian. Po bezskutecznym poszukiwaniu wycieków w domu winowajca w końcu ujawnił się o 2 w nocy, gdy zauważyłem wąż ogrodowy podłączony do zewnętrznego kranu. Wąż prowadził prosto na idealnie zadbany trawnik mojego sąsiada Franka. Natychmiast założyłem, że kradnie mi wodę, żeby utrzymać swój ukochany trawnik w idealnej zieleni.
Następnego ranka skonfrontowałem się z Frankiem, ale zbagatelizował sprawę, podając kiepskie wyjaśnienie, że przez pomyłkę podłączył niewłaściwy wąż. Jednak następnej nocy wąż znów się pojawił. Tym razem poszedłem za nim, mijając jego zraszacze i docierając do uchylonego okna piwnicy. Zajrzałem do środka i usłyszałem szum płynącej wody, szepty głosów odliczających minuty, a następnie nagły huk, który sprawił, że przerażony pobiegłem z powrotem do domu.

Kilka minut później Frank zaczął walić w moje drzwi wejściowe, a jednocześnie wysłał mi wiadomość, że wie, iż byłem w jego ogrodzie. Sprawdziłem nagranie z kamery bezpieczeństwa i zobaczyłem go na ganku. Jednak najbardziej niepokojące było to, że dostrzegłem kobietę ociekającą wodą, która wychodziła przez okno jego piwnicy, niosąc duży plastikowy pojemnik. W panice zadzwoniłem na policję, ale dyspozytorka ostrzegła mnie, żebym pozostał w ukryciu i zachował absolutną ciszę, ujawniając, że funkcjonariusze już potajemnie zajęli pozycje na naszej ulicy.
Kiedy policja w końcu zabezpieczyła teren, prawda wyszła na jaw: Frank nie kradł wody do podlewania trawnika. Potajemnie pomagał terenowej specjalistce ds. ochrony środowiska, Danie. Wykorzystywali moje czyste ujęcie wody do przepłukania starego przewodu odpływowego, ponieważ lokator pobliskiego domu nielegalnie wylewał toksyczne chemikalia przemysłowe do kanalizacji osiedla. Wewnętrzny zawór odcinający wodę u Franka musiał pozostać całkowicie zamknięty, aby nie dopuścić do skażenia kluczowych próbek chemicznych.

Policja szybko przeszukała wynajmowany dom po drugiej stronie ulicy i jeszcze tej samej nocy aresztowała prawdziwych sprawców. Tydzień później Frank pojawił się pod moimi drzwiami z kopertą pełną gotówki na pokrycie moich zawyżonych rachunków oraz ze szczerymi przeprosinami za to, że trzymał mnie w niewiedzy. Wybaczyłem mu to oszustwo, ale stanowczo ostrzegłem, że jeśli w przyszłości jakikolwiek wąż zostanie podłączony do mojego domu, natychmiast przetnę go na pół.