W latach, które upłynęły od śmierci matki, Ellen znajdowała ukojenie, pielęgnując bujny ogród, który odziedziczyła po niej i który przesadziła wzdłuż granicy swojej posesji. Jej spokojną rutynę zakłóciła nowa sąsiadka, Whitney — zagorzała zwolenniczka ściśle beżowej estetyki — która wprowadziła się do domu obok. Napięcie sięgnęło zenitu we wtorkowy wieczór, gdy Ellen zobaczyła na nagraniu z kamery, jak Whitney wchodzi na jej posesję z nożycami do żywopłotu i łopatą, systematycznie ścinając ukochane kwiaty tuż przy ziemi.
Nie chcąc wdawać się w konfrontację późno w nocy, Ellen poczekała do rana, aby udzielić cichej, ale stanowczej odpowiedzi. Umieściła kilka ściętych kwiatów na dużej płycie ze sklejki, dołączyła wydrukowany kadr z nagrania monitoringu pokazujący Whitney podczas ścinania roślin, dodała napis „ZAPOMNIAŁAŚ O KAMERZE” i ustawiła prawie dwumetrową ekspozycję na środku trawnika Whitney.

Kiedy Whitney została skonfrontowana z sytuacją, twierdziła, że po prostu chciała zrobić Ellen przysługę, usuwając „rozrośnięte” rośliny. Jednak jej prawdziwe zamiary wyszły na jaw, gdy jeszcze tego samego ranka pojawił się geodeta. Whitney planowała ogromną rozbudowę podjazdu, która wymagałaby zajęcia kilku stóp należących do posesji Ellen. Aby zrealizować swój niezatwierdzony projekt, Whitney wykorzystała nocną wyprawę, by wykopać i usunąć metalowy słupek wyznaczający oficjalną granicę, a następnie przyciąć ogród, który wyraźnie wskazywał prawdziwą linię podziału.
Gdy Ellen ujawniła pełne nagranie pokazujące, jak Whitney kradnie słupek graniczny, geodeta wstrzymał projekt, a władze miejskie oficjalnie zawiesiły wydane pozwolenie. W obliczu niepodważalnych dowodów Whitney została zmuszona zrezygnować z nielegalnej rozbudowy, przeprojektować podjazd tak, aby mieścił się w rzeczywistych granicach jej posesji, oraz pokryć dodatkowe koszty pomiarów geodezyjnych i naprawy zniszczonego ogrodu.

Choć Whitney ostatecznie postawiła beżowy płot zapewniający prywatność, aby ukryć swoją porażkę, Ellen odniosła ostateczne zwycięstwo. Specjalistka z lokalnej szkółki roślin potwierdziła, że choć łodygi zostały zniszczone, głęboki system korzeni bylin należących niegdyś do matki Ellen pozostał całkowicie nienaruszony. Wiosną następnego roku dalie, floksy, jeżówki i lilie zakwitły jeszcze bujniej niż wcześniej, udowadniając, że choć powierzchowny wzrost został ścięty, to, co najważniejsze, pozostało bezpieczne pod ziemią.