Emily siedziała samotnie i nerwowo w kącie Rue Café, co chwilę spoglądając na zegarek, podczas gdy kolejne minuty mijały od umówionej godziny spotkania z Adrianem. Dokładnie rok wcześniej poznali się zupełnym przypadkiem przy zimnej kawie i wspólnym narzekaniu na miejską faunę. Rozstali się bez wymiany numerów telefonów, ponieważ obojgu rozładowały się telefony. Zamiast tego Adrian pół żartem zaproponował, żeby spotkali się przy dokładnie tym samym stoliku za 365 dni. Kiedy wskazówki zegara przesunęły się już wyraźnie poza czwartą, niepokój Emily zaczął zmieniać się w zażenowanie. Była coraz bardziej przekonana, że wystawił ją do wiatru nieznajomy, którego nazwiska nawet nie znała.
W chwili, gdy sfrustrowana zamierzała już wyjść, kelner wręczył jej odręcznie zaadresowaną kopertę, pozostawioną kilka tygodni wcześniej przez ciemnowłosego mężczyznę. Wiadomość kierowała ją do pobliskiej wieży zegarowej, gdzie czekała kolejna koperta z szokującym wyznaniem. Adrian napisał, że w dniu ich pierwszego spotkania właśnie wracał ze szpitala, gdzie lekarze wykryli u niego guza mózgu. Był zbyt przerażony, by obarczać nowo poznaną dziewczynę swoim dramatem, dlatego przez tamte trzy godziny wolał udawać zwyczajnego chłopaka dyskutującego o gołębiach, zamiast pacjenta sparaliżowanego strachem przed poważną operacją.

Podążając za kolejnymi wskazówkami, Emily dotarła do mieszkania Adriana i weszła do środka za pomocą pozostawionego dla niej klucza. Zastała ciche wnętrze, książki ułożone obok kanapy, laskę opartą o ścianę oraz fotografię wyraźnie szczuplejszego Adriana stojącego obok swojej siostry Sophie. Gdy pojawiła się Sophie, delikatnie wyjaśniła, że choć guz okazał się łagodny, operacja pozostawiła Adriana z częściowym paraliżem lewej strony ciała, problemami z mową i koniecznością wielomiesięcznej, wyczerpującej rehabilitacji. Obawiając się, że Emily na widok jego obecnego stanu poczuje litość albo obowiązek pozostania przy nim, Adrian zorganizował całą skomplikowaną grę ze wskazówkami, zamiast po prostu pojawić się w kawiarni.
Chwilę później Adrian stanął na końcu korytarza, poruszając się powoli w stabilizatorze i podpierając o ścianę. Emily najpierw ostro powiedziała mu, ile stresu kosztowała ją cała ta sytuacja, lecz napięcie szybko opadło i oboje zaczęli szczerze rozmawiać o tym, jak wyglądał ich miniony rok. Adrian przyznał, że propozycja spotkania dokładnie za rok nie wynikała z romantycznej wiary w przeznaczenie. Była raczej odruchem obronnym — nie chciał rozpoczynać nowej relacji, jeśli diagnoza miała oznaczać, że wkrótce umrze. Emily rozumiała jego strach, ale stanowczo zaznaczyła, że nie miał prawa decydować za nią, z jaką prawdą jest w stanie sobie poradzić.

Kilka miesięcy później Emily i Adrian są już razem, mierząc się z bardzo realnymi trudnościami związanymi z jego powrotem do sprawności, wolniejszą mową oraz ciągłą pracą nad porzuceniem dawnych nawyków polegających na ukrywaniu prawdy w imię ochrony innych. Choć ciało Adriana na zawsze nosi ślady choroby, a jego życie wygląda zupełnie inaczej niż w dniu ich pierwszego spotkania, ich relacja rozwija się dzięki szczerości, a nie idealizowanym wspomnieniom zatrzymanym w czasie. Kiedy pewnego popołudnia wracają do Rue Café, Adrian żartobliwie pyta, czy miejsce przy ich stoliku jest wolne. Emily siada obok niego, wiedząc, że nie spotkała jedynie cienia człowieka z przeszłości, lecz prawdziwą osobę, z którą może wspólnie stawić czoła przyszłości.