Cesarz poczuł odrazę do swojej żony, gdy po porodzie znacznie przybrała na wadze. Okrutnie ją upokarzał, nazywając grubą i spoconą, a każdego dnia zmuszał ją do kąpieli na oczach całego dworu cesarskiego

Cesarz Adrian zaczął gardzić własną żoną, gdy po urodzeniu dziecka znacznie przybrała na wadze. Bezlitośnie wyzywał ją od grubych i wiecznie spoconych, a każdego ranka zmuszał do publicznej kąpieli na oczach całego królewskiego dworu. Jednak pewnego dnia, podczas kolejnego upokarzającego przedstawienia, cesarzowa zrobiła coś tak nieoczekiwanego, że wszyscy obecni w pałacu dosłownie zaniemówili.

Kiedy Adrian po raz pierwszy zobaczył Izabelę, uchodziła ona za jedną z najpiękniejszych kobiet w całym królestwie.

Podczas królewskich balów mężczyźni prześcigali się w staraniach o choćby jeden taniec z nią, a najbogatsze rody marzyły, by została ich synową. Miała smukłą talię, długie, jedwabiste włosy i tak zachwycające rysy twarzy, że nadworni malarze nieustannie prosili ją o pozowanie do kolejnych portretów.

Izabela wybrała jednak Adriana.

Przez pierwsze lata małżeństwa cesarz niemal ubóstwiał swoją żonę. Na wszystkich uroczystościach zasiadali obok siebie, tańczyli wyłącznie ze sobą, a Adrian przy każdej okazji chwalił się, że poślubił najpiękniejszą kobietę w królestwie.

Wszystko odmieniło się jednak po narodzinach ich syna.

Ciąża Izabeli przebiegała wyjątkowo ciężko, a podczas porodu kobieta niemal straciła życie. Przez wiele tygodni ledwo potrafiła podnieść się z łóżka. Kiedy wreszcie zaczęła odzyskiwać siły, jej waga niespodziewanie zaczęła rosnąć w zastraszającym tempie.

Początkowo wszyscy zakładali, że z czasem jej sylwetka wróci do dawnego wyglądu. Mijały jednak kolejne miesiące, a Izabela stawała się coraz cięższa. Jej ciało było mocno opuchnięte, nieustannie odczuwała nieznośne gorąco, a nawet krótki spacer sprawiał, że pot zalewał jej twarz.

Nie rozumiała, co się z nią dzieje. Jadła niewiele, codziennie spacerowała po pałacowych ogrodach i skrupulatnie przestrzegała wszystkich zaleceń nadwornych medyków. Mimo tych wysiłków jej stan wcale się nie poprawiał.

Tymczasem dawna miłość Adriana stopniowo przeradzała się w odrazę.

Podczas posiłków siadał jak najdalej od Izabeli. Jeśli przypadkiem dotknęła jego dłoni, natychmiast ją cofał. Niekiedy ostentacyjnie zasłaniał nos chusteczką, dbając o to, by pozostali goście zauważyli ten obraźliwy gest.

— Znowu jesteś cała spocona! — oznajmił kiedyś donośnym głosem w obecności kilkudziesięciu dworzan. — Czy naprawdę tak trudno jest ci zadbać o własną higienę?

Policzki Izabeli zapłonęły ze wstydu, lecz nie odpowiedziała ani słowem.

Adrian doskonale zdawał sobie sprawę, że rozwód z cesarzową wywołałby ogromny skandal, szczególnie że urodziła już następcę tronu. Postanowił więc zastosować znacznie okrutniejszą metodę. Chciał uczynić jej życie tak nieznośnym, aby sama zaczęła błagać o możliwość opuszczenia pałacu.

Właśnie wtedy rozpoczęły się publiczne upokorzenia.

Każdego ranka służba wnosiła do wielkiej sali ogromną miedzianą balię wypełnioną ciepłą wodą. Wokół gromadzili się dworzanie, strażnicy oraz damy dworu, aby oglądać to poniżające widowisko.

Następnie przed zgromadzonych przyprowadzano Izabelę.

— No dalej, umyj się porządnie — rozkazywał Adrian szyderczym tonem. — Niech wszyscy zobaczą, że przynajmniej wiesz, do czego służy woda.

Czasami wybuchał śmiechem i dodawał:


— Nawet świnię trzeba wykąpać, kiedy poci się aż tak obficie!

Niektórzy dworzanie spuszczali głowy, zawstydzeni okrucieństwem, którego byli świadkami. Inni śmiali się razem z cesarzem, ponieważ bali się mu sprzeciwić.

Izabela znosiła wszystkie te zniewagi w milczeniu.

Każdego poranka podchodziła do balii, obmywała ciało na oczach dziesiątek ludzi, osuszała twarz i odchodziła bez jednego słowa.

Ten okrutny rytuał powtarzał się przez wiele tygodni.

Aż pewnego ranka wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko.

Kiedy służący ponownie ustawili przed nią miedzianą balię, Izabela zachowała się zupełnie inaczej niż zwykle. Zamiast rozpocząć kąpiel, przez chwilę uważnie przyglądała się wodzie, po czym podniosła wzrok na męża i niespodziewanie się uśmiechnęła.

— Dzisiaj, Wasza Cesarska Mość, chciałabym zrobić to naprawdę dokładnie.

Adrian uśmiechnął się drwiąco, przekonany, że żona ostatecznie pogodziła się ze swoim upokarzającym położeniem.

— Nareszcie zrozumiałaś, czego się od ciebie oczekuje — odparł z zadowoleniem.

Izabela miała jednak zupełnie inny zamiar.

Poprosiła służbę o przyniesienie kilku czystych, śnieżnobiałych ręczników. Wzięła jeden z nich i starannie przetarła nim twarz, szyję oraz dłonie.

Już po kilku sekundach na białym materiale zaczęły pojawiać się dziwne, ciemnoniebieskie plamy.

Śmiechy natychmiast ucichły.

W wielkiej sali zapadła przejmująca cisza, gdy Izabela wyjęła z kieszeni niewielką szklaną fiolkę i upuściła kilka kropli znajdującego się w niej płynu na zabrudzony ręcznik.

Na oczach wszystkich niebieskie ślady zmieniły kolor na niemal całkowicie czarny.

Nadworny lekarz nagle pobladł i pośpiesznie podszedł do cesarzowej.

— Skąd pani to ma?! — zapytał z przerażeniem.

— Z mojej własnej skóry — odpowiedziała Izabela z niezwykłym spokojem.

Prawda była taka, że cesarzowa już kilka tygodni wcześniej dostrzegła coś niepokojącego. Za każdym razem, gdy rano się kąpała, wkrótce potem zaczynała czuć się wyjątkowo źle. Jej ciało stawało się nieznośnie gorące, opuchlizna narastała, a serce biło coraz szybciej.

Podejrzewając, że dzieje się coś niedobrego, potajemnie zwróciła się do pewnego starszego lekarza i poprosiła go o zbadanie wody, której używano do jej codziennych kąpieli.

To, co odkrył medyk, było przerażające.


Woda zawierała rzadką substancję chemiczną, która mogła przenikać do organizmu przez skórę. W zbyt dużym stężeniu zakłócała prawidłowe funkcjonowanie organizmu, mogąc wywoływać silne obrzęki, nadmierne pocenie się oraz inne poważne dolegliwości.

Jednak najbardziej szokujące odkrycie miało dopiero nadejść.

Okazało się, że skażonej wody używano do kąpieli Izabeli na długo przed rozpoczęciem publicznych upokorzeń. Co więcej, tę samą substancję dodawano do jej kąpieli każdego ranka już od chwili narodzin ich syna.

— Kto za to odpowiada?! — ryknął rozwścieczony Adrian.

Izabela nie odpowiedziała. Zamiast tego skierowała wzrok na głównego zarządcę pałacowej służby.

Drżący na całym ciele mężczyzna wystąpił naprzód i pokazał księgę królewskich wydatków.

Pod zamówieniami dotyczącymi zakupu podejrzanej substancji widniał własnoręczny podpis cesarza.

Adrian zamarł w bezruchu.

Kilka miesięcy wcześniej to właśnie on polecił pałacowemu aptekarzowi dodawanie do kąpieli Izabeli kosztownej mieszanki zapachowej. Twierdził bowiem, że nie może już dłużej znosić jej rzekomo nieprzyjemnego zapachu.

Aptekarz wielokrotnie ostrzegał go, że preparat jest niezwykle silnie skoncentrowany i wolno stosować jedynie minimalne ilości, rozcieńczone w ogromnych basenach kąpielowych.

Adrian zlekceważył jednak wszystkie ostrzeżenia i nakazał służbie używać dawek kilkudziesięciokrotnie przekraczających zalecane ilości.

Teraz, stojąc przed całym królewskim dworem, cesarz wreszcie pojął przerażającą prawdę.

Kobieta, którą bezlitośnie wyśmiewał, poniżał i obwiniał za zmiany w jej wyglądzie, cierpiała właśnie z powodu substancji, której stosowanie sam rozkazał.

Jego własne okrucieństwo obróciło się przeciwko niemu, a wszyscy zgromadzeni na dworze byli właśnie świadkami początku jego upadku.

Like this post? Please share to your friends: