
Zamiast od razu urządzać awanturę, Michael spokojnie dokończył naprawę i zaczął pakować narzędzia. Wtedy jego uwagę przyciągnęła stojąca na regale oprawiona fotografia sprzed czterdziestu lat. Ku swojemu zdumieniu rozpoznał na niej dawnego przyjaciela, Viktora. W tej samej chwili zauważył również migającą kontrolkę awarii na panelu systemu alarmowego, podłączonego do tego samego obwodu, który właśnie naprawił. Postanowił więc przeprowadzić standardowy test dźwiękowy instalacji. Kilka minut później Daniel i Anna stanowczo odmówili zapłaty, twierdząc, że elektryk wykonał swoją pracę „fatalnie”. Właśnie wtedy odliczanie dobiegło końca i w całej rezydencji rozległ się ogłuszający dźwięk syreny alarmowej. Małżonkowie wpadli w panikę. Anna natychmiast oskarżyła Michaela o celowe uszkodzenie systemu w ramach przygotowań do kradzieży. Starszy mężczyzna ze spokojem zaproponował, by dokładnie przeszukali jego skrzynkę z narzędziami, a jednocześnie wyjął telefon i rozpoczął połączenie wideo.
Gdy rozmówca odebrał, na ekranie pojawiła się twarz Viktora. Dwaj dawni przyjaciele natychmiast rozpoznali się i z ogromną radością zaczęli wspominać czasy, kiedy wzajemnie uczyli się swoich języków. Anna zamarła z niedowierzania, uświadamiając sobie, że starszy elektryk, którego przed chwilą tak okrutnie upokorzyli, był wieloletnim, serdecznym przyjacielem jej ojca. Michael zwrócił się następnie do małżonków po rosyjsku, nieco już zapomnianym, ale wciąż wystarczająco dobrym, by opowiedzieć o wszystkich obelgach i odmowie zapłaty. Viktor wpadł we wściekłość. Jego donośny głos rozległ się z głośnika telefonu, gdy ostro zganił córkę i zięcia za ocenianie ludzi wyłącznie przez pryzmat ich majątku. Przerażony i zawstydzony Daniel błyskawicznie wręczył Michaelowi należne 100 dolarów i przeprosił za swoje zachowanie. Anna również spuściła głowę, przyznając, że potraktowała starszego mężczyznę w sposób podły i niewybaczalny.

Kiedy Viktor zasugerował, że Michael powinien zażądać dodatkowych 400 dolarów jako rekompensaty za doznane upokorzenie, elektryk uprzejmie odmówił. Wyjaśnił, że pobiera wynagrodzenie za naprawianie instalacji elektrycznych, a nie za uczenie dorosłych ludzi dobrych manier. Następnie umówił się z Viktorem na wspólną kolację w nadchodzący weekend, aby przyjaciel mógł również odwiedzić Margaret. W końcu podniósł swoją ciężką skrzynkę z narzędziami i opuścił wystawną rezydencję, zabierając uczciwie zarobione pieniądze i zachowując godność. Zawstydzonemu małżeństwu pozostawił jeszcze jedną, wyjątkowo wymowną uwagę: ich system alarmowy działał bez zarzutu, a wyjąca syrena była jedynie sygnałem ostrzegawczym, którego najwyraźniej potrzebowali już od bardzo dawna.